Tydzień prezentów w Zack Roman - codziennie 20% rabatu na jedną wybraną kategorię! Obserwuj nasz profil na FB oraz nasz sklep!

Zapisz się do newslettera!

Męskie buty ślubne. Oxfordy

Październik 16, 2012
75 komentarzy

Nie zakładaj modnych trampek na ślub!

Czarne oxfordy to najważniejsze buty w szafie każdego mężczyzny. To gładkie buty ze skóry licowej z zamkniętą przyszwą. Czarne oksfordy to powinien być pierwszy elegancki but z wysokiej półki. Są także najlepszym męskim obuwiem ślubnym, a w zasadzie jedynym dopuszczalnym

W polskim języku oxfordy funkcjonują także pod nazwami: oksfordy oraz wiedenki. Obecnie najczęściej używa się określenia oxfordy, które jest kalką z angielskiego oxford shoes. Oxfordy to najmniej poprawne określenie, ale najczęściej używane w internecie. Wraz z rozwojem znajomości angielskiego do polskiego wchodzi na powrót literka „x” i wypiera jej spolszczenie „ks”. Etymologia słowa wiedenki nie jest mi znana. Zostało rozpopularyzowane na forum.butwbutonierce.pl, ale nie wiem czy faktycznie było kiedyś w szerokim użyciu. Słowo wiedenki jest tylko używane w wąskim gronie znawców i koneserów klasyki, a kultura popularna wybiera jednak oxfordy.

Czarne oksfordy to najlepsze męskie buty ślubne. Czarne obuwie ze skóry licowej z zamkniętą przyszwą jest uważane za uniwersalne i formalne. Przyszwa to część cholewki obuwia z dziurkami na sznurowadła, zakrywająca podbicie. Oxfordy mogą być z nakładanym podnoskiem lub bez. Podnosek skraca stopę, więc jest rekomendowany osobom o dużym numerze buta. Buty powinny być gładkie, bez zdobień i ażurków.

Czarne oxfordy są uważane za najważniejsze obuwie w szafie dorosłego mężczyzny. Mimo tego, nie są wcale tak powszechnie noszone.

Ponadto nie jest to jednak but do codziennego użytku. Zakładam, że większość moich czytelników nie pracuje w miejscach ze sztywnym dress code i nie chodzi codziennie w garniturze. W rezultacie możliwości założenia nie będzie zbyt wiele. Nie należy się tym jednak przejmować czy też kierować. Są to buty, które należy mieć nawet, jeśli preferujesz mało elegancki styl każual. Co więcej, to powinny być najdroższe buty, na jakie Ciebie stać. Na elegancji wieczorową porą nie można oszczędzać. Na ślubnej tym bardziej. Specjalne okazje wymagają przecież odpowiedniego ubrania. Taniość i tandeta garnituru lub zestawu jest obnażona przede wszystkim przy zestawach bardziej formalnych. Na co dzień można chodzić w łachach, ale wieczorową porą blasku może tylko dodać dobrze skrojony garnitur lub smoking oraz czarne klasyczne buty.

Bez czarnych oksfordów nie ma eleganckiego ślubu. Nielicznych zwolenników klasyki nie muszę o tym przekonywać. Nawet adept stylu sportowego musi się zmierzyć z tym, że czasem należy założyć ciemny garnitur wizytowy. Do niego najlepiej będą pasować czarne oxfordy, czyli wspomniane buty ze skóry licowej z zamkniętą przyszwą.  Mokasyny, golfy, monki czy też siodłaty będą kiepsko prezentować się do garnituru podczas oficjalnej uroczystość. O tak modnych trampkach czy też konwersach zakładanych do garnituru ślubnego nawet nie powinno się wspominać. Odradzam przyjmowanie takiej konwencji, bo odformalizować garnitur wizytowy można tylko w dyskretny sposób np. zakładając koszulę z miękkim kołnierzykiem lub nosząc wełniany krawat. Trampki są zbyt wulgarne i noszone do garnituru wyjściowego pokazują ignorancje obyczajów. Nie świadczą o byciu luzakiem, ale frajerem. Na ślub czy na wieczór do garnituru wizytowego zakładamy czarne wiedenki.

Na szczęście w tych samych czarnych butach możemy pojawiać się na każdej ważniejszej uroczystości, nie są zarezerwowane tylko na ślubny kobierzec i nigdy nie usłyszymy „znowu te same”. Jednym z uroków klasycznej elegancji jest jej powtarzalność. Te same czarne wiedenki będą z roku na rok coraz lepsze.  Czarne buty od dobrej angielskiej manufaktury lub uszyte na zamówienie przez polskiego szewca są jak roczniki dobrego wina. Z czasem szlachetnieją. Czarne oxfordy to jest przede wszystkim inwestycja w siebie.  Na pewno zaprocentuje, bo dodadzą pewności i wyróżnią w morzu spiczastych czubów albo sztucznie nabłyszczanych potworków. W wieczorowej i ślubnej elegancji dyskretny minimalizm jest królem, a bunt przeciw jej regułom dziecinadą i głupotą.

Czarne oksfordy są do kupienia w sklepie internetowym ZackRoman.com

75 komentarzy

Podobne wpisy

Poszetki z Macclesfield

Słyszeliście o Macclesfield i eksportowanych stamtąd na cały świat tkaninach? Jeśli nie, to czas to nadrobić. Z tego właśnie rejonu pochodzą poszetki dostępne w moim sklepie internetowym. (Autor: ...

Garniturowa debata. Runda 1

Podczas debaty prezydenckiej w TVP Bronisław Komorowski wystąpił w bardzo ciemnym garniturze zapinanym na dwa guziki. Kolor garnituru wrażenie sprawiał wręcz grobowe. Jego rywal zdecydował się na ...

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • skalpel

    A czy "lotniki" zaburzają tę koncepcję czy są dopuszczalne? Oczywiście bez ażuru i w kolorze czarnym. Nie jestem pewien aczkolwiek wydaje mi się, że "lotniki" mają jeszcze wyższy stopień formalności. Pozdrawiam.

    • Lotniki bezszwowe są uważane za buty bardziej swobodne. Do garnituru ślubnego są zbyt dandy.

  • Roman

    Dzien dobry. Nie wiem, skad u Autora przekonanie, ze jego grupe czytelnikow stanowia mlodziency chodzacy w trampkach i wytartych dzinsach i permanentne odwolywanie sie do tych nieszczesnych conversow. Jakos mi sie to gryzie z jakoscia prezentowanych produktow, czy to butow od szewca, czy garniturow z flaneli, czy krawatow z gabardyny. Gdzie Rzym, gdzie Krym. Mysle, ze warto pozostac na pewnym poziomie i nie zmuszac sie na sile do dzialan pozytywistycznych. W kazdym razie kciuki do gory. Z pozdrowieniami.

    • Tomasz

      Jeżeli chodzi o te krawaty, to chyba jednak grenadyna – gabardyna to materiał wykorzystywany raczej do szycia garniturów.
      A co do meritum to myślę, że Autor nie uważa większości czytelników bloga za młodzieńców zakładających trampki do garnituru i nikt nie powinen czuć się dotknięty uwagami w tym temacie, bowiem jeżeli zaglądają tutaj tacy (a ze wzrostem popularności bloga to możliwe), będą to dla nich, wyraźne i słuszne wskazówki.
      Pozdrawiam!

      • Wpis, mam nadzieję, dotrze do szerszego grona odbiorców. Nie jest kierowany do weteranów klasyki ;)

        • Paweł

          Mnie się zdarzało kiedyś zakładać trampki, ech 20 lat miałem wtedy, do garnituru. Czasami sobie marzyłem że jeszcze to powtórzę, więc takie wpisy są potrzebne.

          ps. Co z samochodem? wydaje się normalne że przy takich projektach są obsuwy czasowe. Smaku jednak narobiłeś, więc może choć mała wzmianka.

          • W piątek sesja (do trzech razy sztuka). Są ciągle przeciwności losowe. A to fotograf nie może, a to ja nie mogę, a to pogoda nie może, a to samochód nie może. Ostatnio musiałem wymienić pasek od alternatora, bo się zerwał.

  • Tomasz

    Czasem zastanawia mnie jak to jest, że wiedenki pomimo szalenie zbliżonego wyglądu można podzielić na te, które przyciągają wzrok i te, które tej cechy nie posiadają – Twoje Szarmancie zaliczają się zdecydowanie do pierwszej grupy. Nie zawsze podobało mi się kopyto jakie wybierałeś w poprzednich butach, ale te wyglądają wyjątkowo zgrabnie, a podnosek pomaga uniknąć wrażenia, że but jest długaśny i przyciężkawy.
    Ponadto zdjęcie obcasa wygląda jak zwierciadło rzemiosła – bardzo, bardzo fajne. :)

  • Michal.

    Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że byty te powinny to być "powinny być najdroższe buty, na jakie Ciebie stać." Uważam, zresztą podobnie jak Autor tego tekstu, że buty te będą zakładane rzadko. Dlatego, moim zdaniem, buty te powinny być dobrej jakości, ale niekoniecznie powinno wydawać się na nie bajońskie sumy. Lepiej więcej pieniędzy przeznaczyć na buty które będą używane częściej i będą poddane większemu obciążeniu.

    • Mam zupełnie inne przemyślenia. Na woły robocze nie ma sensu wydawać fortuny, ale na wizytowe buty które starczą 20 lat lub więcej myślę, że warto. Wieczorowa elegancja nie znosi taniochy i tandety, a dobre wiedenki muszą kosztować od 1500 zł w górę.

  • Wow, piękne są te buty!

  • incognitor

    Bardzo ładne wiedenki. Bardzo dobra wizytówka mistrza Bukowskiego!

  • Kamil

    Oxfordy to klasyka w czystej postaci…dlatego są fantastyczne! A jak tam się miewa tweedowy garnitur ?

    • Była już druga przymiarka. Jeszcze czeka mnie odbiór, ale nie mam kiedy podskoczyć do Łodzi. Jest ok ale nie jest to mistrzostwo świata. Co do guzika to niestety ja miałem rację i garnitur w rezultacie będzie na 3 guziki.

  • aklimea

    Buty u faceta to podstawa, szczególnie te na większe wyjścia nie mogą ocierać się o tandetę targową, ale znowu nie popadajmy w skrajności buty za 1500 zł, chyba mało kto może sobie pozwolić na taki wydatek :/

    • Jeśli można będzie w nich chodzić 20 lat, to wyjdzie 75 zł za rok. Tanio :) Książę Karol chodzi w butach o stażu 30-letnim i wciąż wyglądają dobrze.

      Buty potworki na kleju i gumie kosztują 300 zł i po dwóch/trzech sezonach są do wyrzucenia. Nie wspominając o ich estetyce.

      • Breslauer

        Poza tym te robione przez Bukowskiego są przede wszystkim bardzo wygodne. I tak jak pisze Kolega – na cenę trzeba patrzeć przez pryzmat przewidywanego okresu użytkowania. Jest to swego rodzaju inwestycja :)

  • Korneliuss

    Mógłby Pan trochę przystopować z retoryką. Rodzaj noszonego obuwia nie przesądza o tym, czy ktoś 'frajerem' jest czy nie (cokolwiek Pan przez to rozumie).
    Poza tym kaznodziejski ton wpisu nieuchronnie przywodzi mi na myśl fragment rodzimej literatury (http://www.youtube.com/watch?v=blh0NgRYkbc). Szarmant rzecze ex cathedra i koniec. Pomyśleć by można, że dla innych gustów świata braknie.

    A same oxfordy bardzo udane. Biją buty od Duranca na głowę. Gratuluję.

    • O nie, swojej retoryce pozostanę wierny do końca, jak krzyżowiec w drodze do Jerozolimy :) :)

      • Whale

        Nie znam ludzi, którzy ubierają trampki na własny ślub, ale jeśli tacy istnieją (i robią to z przyczyn innych niż finansowe), to faktycznie są frajerami. Szarmant jest bardzo delikatny w kwestii dress codu, podoba mi się ten wpis. Oby pan Januszkiewicz jeszcze żył, jak będzie mnie stać na porządne oxfordy :D
        A co z trzewikami na guziki, one chyba są lepszą opcją na ślub? Oczywiście pytam lekko przekornie;)
        Pozdrawiam

        • Trzewiki na guziki z nakładanymi getrami są na pewno opcją bardziej klasyczną, ale mało praktyczną. Obuwie dla zaawansowanych, którego na razie nie posiadam. Do smokingu warto rozważyć lakierki lub pantofle z kokardką, ale mi wystarczy jak panowie młodzi będą zakładać klasyczne wiedenki. W przypadku koryfeuszów klasyki poprzeczka jest oczywiście podwyższona i wiedenki oraz garnitur na własnym ślubie nie przejdą :)

          • Whale

            Pomijam getry, które mi w ogóle się nie podobają, a w końcu mam być ubrany, a nie przebrany. ;)
            Ale prawda, wysokiej jakości klasyczne czarne wiedeńki to podstawa dobrej szafy z obuwiem.
            Pozdrawiam, i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy :)

      • Axcon

        Pan Szarmant ma proletariacki sposób wyrażania się.
        Cóż, możne prolet wyjść ze slamsów i przebrać się w garnitur, ale trudniej wyrzucić proleta z głowy.

    • Karolina

      jest tylko zły gust i dobry – innych nie ma:) pozdrawiam,
      Karolina z http://www.vintage-mania.com :)

    • Czeslaw

      Ten cytat z trampkami to esencja tego tekstu i po stokroć się z nim zgadzam.. i trzeba to głośno podkreślać.. oj trampeczki..

  • Krzysztof

    Bardzo poprawny wpis ale faktycznie bardziej dla adeptów niż koryfeuszy męskiego ubioru. Pewnie jestem gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami dlatego nurtuje mnie pytanie: lepsze lotniki od C&J czy od szewca? Nie ukrywam, że jestem wiernym klientem C&J, z tego co wiem lotniki to dość trudne do wykonania buty a ja nie lubię być nieprzyjemnie zaskakiwany ;)
    Pozdrawiam,
    KK

    • Jeśli odpowiada Tobie kopyto i rozmiarówka C&J, to nie ma się co zastanawiać. Dopasowanie buta od szewca może nieprzyjemnie zaskoczyć, ale o tym będzie inny artykuł dla zaawansowanych. No chyba, że mówimy o butach bespoke z przymiarką od G. Cleverley.

  • Szarmant powraca do klasyki! Świetnie!

    Uwielbiam oxfordy. Trochę pisałem o tym, jakie buty na ślub, na swojej stronie (zapraszam http://mrmlody.blogspot.com/2012/09/uniwersalne-b… – zapewne Szarmantowi spodobają się moje rady).

    Oxfordy ze zdjęcia są rzeczywiście najlepszą opcją na ślub. W zasadzie wydaje mi się, że dopuszczalne są jeszcze dwie, za którymi nie przepadam.

    Pierwsza to spats, czyli buty dwukolorowe. Dla mnie zupełnie odpadają, wyglądają jak gangsterka, ale ponoć można.

    Druga to derby (czyli rozpowszechnione w polskich sklepach). Nie wiem, czy Szarmant coś o tym słyszał, ale ponoć w Austrii do morning dressa dopuszczalne są właśnie derby. Chyba jedyny kraj, gdzie można by je założyć poza oxfordami (inne opcje celowo pomijam).

    W Anglii derby do żakietu w życiu by nie przeszły.

    Nikogo bym nie atakował za derby do ślubu (podobnie jak za lotniki). Pytanie tylko po co, jeśli można mieć piękne oxfordy.

    pozdrowienia
    My recent post Jak powinien się ubrać Pan Młody?

  • mess

    Jestem kobietą, chodzę w trampkach, dżinsach. Garsonkę (pewnie źle dopasowaną :) ) zakładam od wielkiego święta, a z przyjemnością czytam wpisy autora bloga.

    Nooby też mogą tu znaleźć coś dla siebie.
    Ja lubię te wpisy dla samej przyjemności poszerzenia wiedzy, poczytania o różnych niuansach, wzbogacenia się o fachowe terminy, itd.
    Dlatego bardzo dobrze, że blog pisany jest także nie dla koneserów.

    Buty bardzo zgrabne.

  • Marcus B.

    Zdecydowanie wolę i stosuję nazwę wiedeńki. Nabyłem takowe na śłub brata – sam byłem świadkiem i jestem niezwykle zadowolony z ich klasycznego wyglądu. Wśród czubków i borsuków czuję się niezwykle pewnie; noszę je nie tylko wieczorami ale np. w niedzielę. Dość uniwersalne buty, następnie planuję nabyć jakieś golfy czy loafersy w kolorze brązowym na mniej formalne okazje.
    PS. Czy istnieje jakaś polska nazwa loafersów (nie mylić z mokasynami na co kiedyś zwrócił uwagę bodajże Macaroni)? Wsuwy nie brzmią chyba zbyt potocznie…

    • Nie lubię nazw wiedenek i angielek, ponieważ odwracają stan faktyczny. Dlaczego "oxfordy" są "wiedenkami" a derby "angielkami"? Przecież w Anglii królują oxfordy właśnie, a w Austrii derby są dopuszczalną formą butów do stroju dziennego formalnego.
      My recent post Jak powinien się ubrać Pan Młody?

      • Mi także te dwie nazwy nie współgrają. Czy angielki/wiedenki wywodzą się z dwudziestolecia międzywojennego czy też to współczesna retro-konstrukcja? Ktoś może ma dowody na zastosowane tych słów w prasie/literaturze/pamiętnikach sprzed 1939?

        Loafersy to po prostu mokasyny, W Polsce pod tą nazwą funkcjonują wszystkie wsuwane buty. Wsuwy to bardzo nieładna nazwa. A monki? Może po prostu nazwać je buty na klamerkę?

  • Ryszard

    Mam tylko nadzieję, że dostrzeże Pan różnicę w butach od Bukowskiego i Duranca i zrozumie co miał na myśli szewc mówiąc iż kiedyś buty kołkowane robiła służba. Co do frajerów chodzących w trampkach to w pełni popieram i podpowiadam kto takim frajerem jest. To oczywiście Jurek Dudek nagminnie noszący elegankie koszule porządne krawaty i marynarki a do tego powycierane, poprzecierane często dżinsy i oczywiście trampki.

    • Tak widzę różnicę między Bukowskim a Durancem. Nie ma co ich porównywać.

      J. Dudek to dziś celebryta, a wśród nich jest moda na dziadostwo i źle pojęty luz. A więc frajer że podążą za modą kreowaną przez stylistów o złym guście.

  • blue

    troche jestem zaskoczony i mowiac delikatnie lekko zdystansowany. chodzi mi o tych "frajerow". myslalem, ze o gustach nie dyskutujemy, a tu poddajemy ocenie gusta tych, ktorym daleko do klasyki a blizej do wyborow kontrowersyjnych, moze faktycznie niefortunnych czy mocno dyskusyjnych. no, ale rozumiem ze po deklaracji zwrotu w strone casualu i smart casualu dla pewnej rownowagi ten wpis dla klasykow i bardziej ortodoksyjnie nastawionej czesci stalych i wiernych czytelnikow.

    • I to jest Blue najlepsze recenzja tekstu głównego oraz wielu komentarzy.
      Niestety takie poczucie misji i wyższości jest bardzo charakterystyczne dla wielu aspirujących neofitów. Wzrasta zresztą z kolejnymi "nabytkami" w świecie materialnym i ideowym – bardzo ogólnie mówiąc.

      Zaki to nic osobistego, jednak bardzo często "Dress Code w szmatkach i kod dresa w sferze werbalnej" idą w parze. Określenie "frajer" zaliczam do tej konwencji.

      pozdrowienia
      Vislav

      • blue

        pozwole sobie sie w jednym punkcie nie zgodzic. otoz, to co w w tekscie glownym i w komentarzach jest najlepsze, zostalo zawarte w tej przezgrabnej grze slow "dress code w szmatkach i kod dresa….". chapeau bas!

      • mała czarna

        tak, zgadzam się z Vislavem. Poczucie misji i wyższości strasznie razi w tym artykule. Jakoś mi trudno też się zgadzać z założeniem "bez czarnych oksfordów nie ma eleganckiego ślubu". bez czarnych oksfordów nie ma czarnych oksfordów. elegancja podczas ślubu (lub w innych okolicznościach) to zupełnie coś innego

  • Ja się nie obrażam. Trampki do garnituru są dla mnie nie do zaakceptowania, tym bardziej że są wyborem pseudo-świadomym bo "celebryci" tak robią. Szarmant ma poczucie misji i pełni rolę edukacyjną. Z miesiąca na miesiąc coraz więcej e-maili otrzymuje od czytelników jak się mają ubrać. Jest wyraźne zapotrzebowanie na takie teksty.

    Mój zwrot w stronę każualu nie oznacza przecież trampek i podkoszulek. Koszule button down, krawaty bez podszewki, marynarki tweedowe, buty wsuwane lub monki. Nie można tego dziś nazwać każualem ;) Dla wielu to będzie dalej formal.

    • I bardzo dobrze, że się nie obrażasz – duży plus dla Ciebie. Sam raczej nie założyłbym trampków do garnituru. Przynajmniej nie do tych garniturów, jakie posiadam. Z półtrampków o różnej zresztą formie czasami korzystam.

      Tutaj dochodzę do sedna sprawy. Pojęcie garnitur w dzisiejszych czasach jest niejednoznaczne, poza tym, że są to spodnie, marynarka, plus czasami marynarka – z tej samej tkaniny. Krój, kolorystyka, tkaniny niekoniecznie są sprecyzowane. Chociażby ostatnio na BwB pokazany garnitur ze sztruksu.
      Poza bardziej formalnymi wymogami, garnitur może się pojawić w różnych miejscach i różnym kontekście.

      Oceniając taki zestaw raczej zwracałbym uwagę na kolorystykę i fakturę tkanin, kompozycję całości i oczywiście ogólny kontekst poszerzony o osobowość nosiciela takiego zestawu. Wynik może być różny.

      Wrzucanie tego zjawiska w jeden wielki worek z niemniej wielką metką "frajer" nie wydaje mi się uzasadnione. Mówiąc precyzyjnie bardzo przesadzone.

      Nawiasem mówiąc trampki istnieją dużo dłużej i to czasami w nieoczekiwanym zastosowaniu, niż "celebryci" i zaanektowany przez nich ten element stroju.

      pozdr.Vslv

  • ps. wracając do sentencji "Dress Code vs. kod dresa" chciałbym napisać, że zakładając, iż to pierwsze jest brytyjskiego pochodzenia, to wyrażając swoją opinię w języku angielskim, w dobrym stylu napisałbym raczej:

    "I'm affraid you are wrong", niż dla przykładu "piszesz bzdury".

    Klasyczna elegancja w języku również obowiązuje :-) – oczywiście zdeklarowanych zwolenników tejże, przede wszystkim.

    pozdr.Vslv

    • Vislavie,

      "I'm affraid you are wrong" się w Polsce niestety nie sprawdza. Trzeba pisać ostro, kawa na ławę, bez ogródek.

  • blue

    "koszule button down, krawaty bez podszewki, marynarki tweedowe, buty wsuwane lub monki" – jesli zdaniem Szarmanta dla wielu to bedzie formal, to powiem tak, wszystko jest kwestia przyjetej nomenklatury. mysle jednak, iz dla osob z troche wiekszym poziomem swiadomosci obowiazuje system nomenklaturowy w ktorym w zadnym wypadku to nie jest i nie bedzie formal. jest to smart casual w swej najczystszej postaci.

  • Jakub

    Niestety oxfordy są nie do kupienia w łódzkich sklepach – zszedłem chyba wszystkie i nic. Jedynie Kazar miał coś w tym stylu, ale z jakimiś badziewnymi rozcięciami. Udało mi się kupić w sieci, choć i to nie było łatwe w polskich sklepach.

    • Kuba

      a gdzie udało Ci się je kupić

  • Łukasz Z.

    Ładne oksfordy, ale myślę, że brak kapki podniósłby ich formalność

    • I wydłużyłby stopę. Przy rozmiarze 44 nie jest to dobre rozwiązanie. Nie chcę już swoje stopy dalej wydłużać.

  • blitz

    Autorze – przystopuj z tymi wyliczeniami. Nikt normalny nie kupi butów na 20 lat z powodów mnóstwa, elegancki mężczyzna na pewno nie powinien. Uważam, że jeśli ktoś nie używa garnituru codziennie, porządne oxfordy z półki markowskiego (200E) spokojnie wystarczą na bycie eleganckim wieczorem bez "tandety i taniochy". Chyba że autor zarobił już na swoim sklepie miliony i wzorem wielu uważa że wszystko poniżej J.Lobba niegodne jest uwagi gentlemana.

    Przez 20 lat stopa się potrafi baaardzo zmienić, powie Ci to nawet Januszkiewicz a co dopiero dobry ortopeda, więc ze zdrowiem nie ma to nic wspólnego. także samo z racjonalnym wydawaniem pieniędzy. Oprócz niezwykłej jakości skóry i rzemiosła (20 letnie obuwie Wielądka miałem w ręku i nadaje się do kosza – a wszak to polski szewc!!) but musi być odpowiednio przechowywany żeby uniknąć przekrzywień etc., co nie jest wcale takie łatwe i oczywiste. Pomijając tak banalne stwierdzenie że warto mieć ze dwie pary na różnym kopycie, więc początkującym w oksfordowym świecie życzliwie zalecałbym kupienie 2xcarmina/markowski/cj a potem szaleństwa powyżej 1.5k na dwóch różnych kopytach i podeszwie.

    • Carmina i CJ to buty kosztujące powyżej 1.5 tys zł. Markowski to niższa pólka. Porównanie ich z Carminą i CJ nie ma sensu. Są oczywiście czasem przeceny i można polować na eBayu, ale wtedy zazwyczaj kupuje się, to czego się nie planowało kupić. Niestety dobry but musi kosztować, zresztą tak samo jak i dobry garnitur lub krawat. Jest też wyraźna różnica między niższą półką (loake, gordon & bros, bexley), średnią (markowski, meermin czy też emling) a wyższą (crockett & jones, carmina, church's) aż wreszcie najwyższą (celverley, lobb).

      W Polsce w zasadzie nie ma porządnego i eleganckiego obuwia z niskiej i średniej półki kosztującego 500-1000 zł dostępnego w sklepach stacjonarnych. Można kupić borsuki za 300 zł, które są poza klasyfikacją albo ładne wiedenki za 1500 zł lub więcej z wyższej półki. Ewentualnie szyć na miarę.

      Dobre wiedenki starczą na lata, pod warunkiem że będą oszczędnie użytkowane, raz -dwa razy w tygodniu. Przy używaniu codziennie czy nawet co drugi dzień żaden but długo nie pociągnie. Do tego trzeba jeszcze pamiętać o prawidłach, a początkujący zazwyczaj na nich szuka oszczędności.

      • +Immune+

        Podział, którego dokonałeś jest niestety bardzo stereotypowy i mylący.

        • To proszę zrobić lepszy podział i podać linka.

          • +Immune+

            Nie napisałem, że ten podział jest zły. Jest natomiast bardzo stereotypowy, zwłaszcza umieszczenie butów takich marek jak C&J lub Church's w segmencie potocznie nazywanym "wyższą półką". Każdy podział i każdą hierarchię można łatwo oprotestować. Ja po latach przestałem już patrzeć na obuwie pod kątem marki, a koncentruję się bardziej na tym co prezentują sobą poszczególne serie (krótkie i długie), a także czy dany producent jest wykonawcą, czy też podwykonawcą produktów.

            • Tak, ale to Ty tak robisz a umówmy się, że osób z Twoją wiedzą o obuwiu w Polsce w zasadzie nie ma. Ludzie potrzebują drogowskazów i ktoś musi klasyfikować, a nie bawić się w partykularyzmy. Od tego jest forum, gdzie wszystko można podważyć ale to jest wiedza dla zaawansowanych. Ten wpis takiej wiedzy nie serwuje.

              Przypuszczam że duża część czytelników Szarmanta o większości tych marek nawet nie słyszała.

    • blue

      potwierdzam ze przez 20 lat stopa potrafi zmienic sie w sposob mocno wplywajacy na komfort noszenia butow. i potwierdzam to na bazie swoich monko-sandalow, zrobionych w 1994roku przez niezyjacego juz szewca Mucke, ktore choc uzytkowane do dzis, sa obecnie troche ciasne. choc, co najciekawsze z artami zrobionymi w tym samym roku, tez przez Mucke nie mam takiego problemu.

  • zw1920

    Pozwolę sobie dodać kilka zdań do ostatnich dwóch wypowiedzi: tak się akurat składa, że niedawno wróciłem z Paryża, gdzie odwiedziłem zarówno Markowskiego, jak i Carminę, przymierzając parę par butów. I doszedłem do wniosku, że pomimo znacznej różnicy cenowej (190 euro) wolałbym Carminy model na kopycie Forecast i Rain niż Markowskiego – Huberta na kopycie 195 (191 jako standardowe, jak się dowiedziałem, było dla mnie zbyt wąskie). Ale to ze względu właśnie na kształt mojej stopy. Z drugiej strony właśnie jakościowo Carminy wydawały mi się zdecydowanie przewyższać Markowskiego. Jeśli kogoś stać na jedną lub dwie pary, to osobiście polecałbym Carminę. No i oczywiście polecam bezpośredni zakup, niż próby internetowe. Dopiero na miejscu przekonałem się ostatecznie o różnicach wynikających z zastosowanie takiego a nie innego kopyta, rozmiarówki etc. Jednak za te pieniądze trzeba wiedzieć dokładnie co będzie pasować, a nie zdawać się na opinie i podpowiedzi. I tak ostatecznie kupiłem w Carminie dwie pary butów, ale dla żony:) Nie wiem który inny producent ma tak duży wybór klasycznego obuwia damskiego, w akceptowalnej cenie ( 315 euro za parę).

  • blitz

    Moje carminy kupowane u panów z Armoury kosztowały 1.4 k pln za parę, crocketty z linii oxford na pediwear jak widzę 315/265/245 funtów co nijak nie daje sum grubo powyżej 1.5k. jeśli mówisz o polskim rynku to kupowanie CJ w bergu/churchs na dreikreuzenplatz po ich przeliczniku uważam za przesadę i wyrzucanie pieniędzy w błoto.

    markowski, którego buty również noszę, uważam za produkt wystarczający dla typowego eleganta, a przecież mówimy o podstawowych butach, nie dla osób debatujących o krzywiznach kopyt i szerokościach rantu czy profilu glanka. stąd porównałem minumum – markowski, i optimum carmina/cj/churchs.

    spójrz na siebie i zobacz ile tracisz takimi "stejtmentami". przekonanych utwierdzać nie musisz, a dla neofitów serwujesz od razu duży kaliber. twój artykuł zdaje się mówić: albo trampki i frajerstwo, albo przynajmniej 1.5 k za buty. i wiele osób utwierdzasz w tym, że ta cała elegancja to snobizm i dziwactwo osób z wypchanymi portfelami. i szlag trafia twojego szerszego odbiorcę, chyba że skupiasz się już tylko na kliencie-lemingach klasa lux ;D spokojniej, lepiej żeby ktoś miał na swoim ślubie nunes correa niż buty z CCC, jeśli to jego półka cenowa.

    dobre oxfordy to jest inwestycja ale z powodów przytoczonych przeze mnie powyżej na pewno nie na 20 lat.

    ps carmina 325 euro

    • Czy ktoś zapłaci 1200 zł czy 1500zł to większej różnicy dla postronnych nie ma. I tak będzie to uchodzić za bardzo drogi but dla mężczyzny jak na polskie realia, gdzie wydanie 600 zł na obuwie już jest uważane za przesadę. Dla nich i tak będziemy przedstawicielami klasy próżniaczej. Poproszę o linka do carmin za 325 eur.

  • blitz

    Jednak nie, różnica jest spora. Dla mnie barierą górną przy tej analizie jest 1500 a nie "przynajmniej 1500" i po prostu uważam że w takim artykule tym stwierdzeniem krzywdzisz wiele porządnych butów a czytelników sprowadzasz na manowce.

    Carmina

    oxfordy czarne: http://www.carmina.telemaco.es/articulo.asp?idart

    lotniki: http://www.carmina.telemaco.es/articulo.asp?idart

    broguesy: http://www.carmina.telemaco.es/articulo.asp?idart

    ale spokojnie, są też brązowe: http://www.carmina.telemaco.es/articulo.asp?idart

    i coś z innej beczki: http://www.carmina.telemaco.es/articulo.asp?idart

    • Dzięki za linki. 325 eur plus 20 eur przesyłka (zgaduję) = 345 x 4.1 zł = 1415 zł…czy mamy się spierać o 85zł?

  • zw1920

    Witam,
    Pozwolę sobie znów wtrącić przysłowiowe "trzy grosze": otóż niewątpliwie ważna jest edukacja. Bo obaj Panowie mają, na swój sposób, rację. Wyegzemplifikuję na własnym przykładzie: kilka lat temu but w cenie powyżej 250 zł to był dla mnie zbędny wydatek, kupowałem obuwnicze koszmarki (jak trafnie określił ten typ obuwia mr vintage) takich marek jak badura, natomiast coś powyżej trąciło dla mnie zbytkiem. Dopiero w momencie trafienia na forum bespoke.pl i zakosztowaniu wiedzy, jaką serwuje tam kol. Immune (za co jestem i będę mu wdzięczny) stopniowo i powoli docierało do mnie jak w głębokiej nieświadomości żyłem, czyli krótko mówiąc jakim byłem ignorantem. Budżet mam mocno okrojony na swoje przyjemności, ale budowę własnej garderoby zacząłem właśnie od butów. (co jest pierwszym krokiem, jak twierdzą niektórzy fachowcy) Jak już pisałem, na początku były badury, później kupowałem ecco – myśląc że to już jest coś, nie zdając sobie sprawy że wciąż popełniam błąd. Natomiast kolejnym krokiem był zakup butów marki Prime Shoe, czekam z zakupem Herringów, by w ostateczności przejść do półki wyższej. Chodzą za mną Carminy (o ich jakości przekonałem się kupując buty małżonce) i wiedenki/oksfordy albo cheneya, albo churcha, choć i C&J i AS i EG też jak najbardziej. Na samym szczycie moich marzeń zakupowych stoją Gaziano&Garling, model Rotschild w którym zakochałem się bez pamięci. Jednym słowem niezbędna jest stopniowa edukacja potencjalnego nabywcy, wskazania mu dlaczego warto inwestować w dobre, czy bardzo dobre obuwie. W kwestii cen: moja pensja i związane z nią wydatki sprawiają, że jestem w stanie odłożyć, w zależności od koniunktury, 100-200 zł, czyli jestem w stanie po roku pokusić się o zakup dobrych butów. I to chyba jest właściwy kierunek działania – edukacja w parze z stopniowym budowaniem kapitału na zakup konkretnych butów.
    Bardzo ciekawy tekst poświęcony brogues-om przygotował mr vintage. Faktem jest, że każdy mężczyzna powinien mieć w szafie wiedenki, ale i z drugiej strony nie każdy chce mieć buty za te pieniądze, by stały one w szafie przez większość dni. Choćby dlatego zacząłem kupno dobrych butów od brogues-ów, jako mniej formalnych, które mogę spokojnie założyć do jeansów. Oczywiście w żaden sposób nie neguję tego co napisał Walter Szarmant, wskazuję jedynie że dla równowagi przydałoby się wspomnieć o alternatywie dla wiedenek.

  • zw1920

    W pośpiechu pisząc popełniłem dwa błędy: chodziło mi o Cheaney-a i Gaziano&Girling,

  • Bartosz

    Mam takie pytanie, czy lakierowane oxfordy zakładać można wyłącznie do smokingu, a matowe do garnituru, czy lakierowane można również nosić do garnituru?

    • Lakierek na pewno nie powinno nosić się w dzień. Puryści napiszą, że tylko można po zmroku do smokingu lub fraka. Tak też mówią zasady. Ale do ciemnego garnituru wizytowego po zmroku mogą pasować.

  • MGS

    Nic dodać nic ująć. Bardzo trafne spostrzeżenia i komentarze. Pozdrawiam.

  • lol

    mowa jest tylko o czarnych butach, a czy niestosownym jest założenie brązowych butów do granatowego garnituru na ślub?

  • Piotrek

    Przyznam się, że takie klasyczne buty w cenach, o których tu się pisze, są poza moim zasięgiem. Wiem, że na dobry but trzeba sporo wydać, no ale nie jestem w tak komfortowej sytuacji jak Panowie. Dlatego też chcę kupić obuwie tańsze i proszę Panów o poradę. Upatrzyłem sobie dwa modele – jeden polskiej firmy Ryłko (wiem, że sztuczna podeszwa, no ale nic na to nie poradzę) i droższe marki Falkner Shoemaker. Linki do tych modeli:
    https://www.rylko.com/pl/produkt/IPGF03_DJ1,61896,82.html (Ryłko)
    http://sklep.klasycznebuty.pl/296,fs-280-black.html
    Zaletą 2 modelu jest z pewnością skórzana podeszwa i wyściółka i szycie metodą Goodyear. Czy znają Panowie tą firmę Falkner? Co sądzicie o modelu tej firmy? Jakieś opinie o sklepie klasycznebuty.pl? Znajduję się w takiej sytuacji, że dla mnie te ok. 150 zł robi różnicę, ale jeśli ten but jest tego warty, to mogę się jakoś poświęcić. Z góry dziękuję za odpowiedź

  • Grzegorz

    Panie Romanie już od dłuższego czasu regularnie czytuję posty na blogu i jestem zainteresowany, czy w ramach Pańskiego sklepu pojawi się również oferta jakiegoś obuwia? Jako iż zbliża mi się ślub :) pragnąłbym zapytać Pana, czy spotkał się Pan może z ofertą firmy http://szewskapasja.com ? Przeglądając internet w poszukiwaniu Oxford Shoes trafiłem właśnie na ten sklep i jego oferta – zarówno pod względem cenowym, jak i estetycznym – przypadła mi do gustu. Nie znam jednak tej marki, a nie chciałbym się przy tak ważnej okazji zdawać na „łut szczęścia” i kosztem zaoszczędzenia kupić coś, co rozwali mi się jeszcze przed weselem… Oczywistym zaś jest, że chcę, by wszystko było dopięte na „tip – top”. Bardzo proszę o Pana opinię – co Pan sądzi o tym obuwiu?

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Klaudia Kubacka

      podpinam się pod to pytanie, dziwi mnie niska cena tych butów, czy to możliwe żeby było ze skóry naturalnej?

  • Michał

    Szukam właśnie butów do garnituru ślubnego i mam poważny problem. Zakładam budżet na poziomie 500-800zł i niestety nawet nie wiem gdzie zacząć szukać. We Wrocławiu chyba brakuje sklepów z porządnymi butami. Przeszedłem się po kilku galeriach handlowych i z każdego sklepu wychodziłem z zażenowaniem. Panowie, jakie marki butów dostępne w Polsce polecicie w takim przedziale cenowym?

  • kuba

    Dobry wieczór. Mam pytanie. Skórzana podeszwa bardzo szybko staje się „brzydka”. Czy jest dopuszczalne z taką podeszwą pokazać się jako Pan młody?
    Kuba