Pan Andrzej odkąd pamięta miał problemy z garniturami. Nie ma sylwetki z żurnala, jest niewysoki, krępy i z brzuszkiem. Zwrócił się więc do mnie z prośbą o pomoc w kupnie odpowiedniego ubrania. Ponieważ konfekcja sklepowa takich sylwetek, jak pana Andrzeja, bardzo nie lubi, zaproponowałem mu uszycie garnituru.
Materiał wybraliśmy szary w efektowny błękitny prążek. Jasny szary pozwala odmłodzić sylwetkę o 10 lat, a prążek wyszczupla i wydłuża figurę. Tkanina pochodzi z próbnika Cru Classé Harrisons of Edinburgh. Jest to wełna super 120’s z 1% kaszmiru. Gramatura 300 g pozwala nosić garnitur cały rok, wykluczając oczywiście skrajne temperatury zimą i latem. Sam materiał jest niezwykle miły w dotyku i ma bardzo wyrafinowane wykończenie. Kaszmir nadaje ekskluzywności tkaninie, która dobrze się drapuje i układa.
Po wybraniu materiału zasugerowałem wizytę w renomowanej pracowni krawieckiej. Ponieważ dobrych krawców w Warszawie zostało tylko kilkunastu, wybór był mocno ograniczony. Przy dosyć trudnej sylwetce chciałem oddać pana Andrzeja w ręce doświadczonego krawca.
Pan Tadeusz Kierepka otworzył swój zakład 2 stycznia 1982 roku na Marszałkowskiej 60/3. Wcześniej pracował 18 lat na ulicy Widok u swojego mistrza Wincentego Gruca, który był jednym z lepszych krawców w powojennej Warszawie.
- Jestem już 50 lat w krawiectwie i prawie 30 lat na swoim. Stan wojenny mnie zaskoczył, ale na szczęście nie przeszkodziło mi to w rozpoczęciu działalności – mówi pan Kierepka, który jest także podstarszym Cechu Krawców i Rzemiosł Włókienniczych oraz wiceprezesem Mazowieckiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości.
Pracownia pana Kierepki jest duża i przestronna. Wraz z nim pracuje kilka osób. Jednym z uczniów pana Kierepki jest nauczyciel włoskiego Alessandro, który pod czujnym okiem mistrza szyje garnitury dla… siebie. Za jakiś czas pokażemy na blogu efekty tej współpracy.
Garnitur dla pana Andrzeja został uszyty w niecały miesiąc. Obok bardzo szczegółowego zdjęcia miary były trzy przymiarki. Już przy pierwszej byłem spokojny o efekt końcowy.
- Kluczowy był wykrój, który jest istotny przy każdej sylwetce, ale tylko przy szczupłych wybaczy błędy. Przy tej figurze ze złym wykrojem nic by się nie zrobiło, tu obok wiedzy potrzebna była praktyka. Tak jak dobrze miara została zebrana i wykrój zrobiony, tak trzeba było konsekwentnie się tego trzymać, by nic nie zepsuć – powiedział mistrz Kierepka.
Garnitur został uszyty bez kleju, przy użyciu płócien (kameli) z naturalnego włosia. Klapy i kołnierz zostały ręcznie pikowane, na klatce piersiowej są zastosowano delikatne usztywnienia. Wkłady barkowe, tzw. poduszki (na ramiona), mają wypełnienia wełniane. Pan Tadeusz rozpruwa gotowe i robi je po swojemu.
- Czasem zmniejszam, czasem robię sztywniejsze. Ja byłem uczony ręcznie je układać ze specjalnej waty – wyjaśnia mistrz.
Kołnierz marynarki został wykończony na filcu. Spodnie mają kieszenie z bawełny, a kolanówkę z wiskozy. Guziki nie są z plastyku, ale z bawolego rogu. Podszewka satynowa firmy Lear Browne & Dunsford była także przyszyta ręcznie. Dobraliśmy ją do koloru prążka w materiale garnituru.
W marynarce zostały zastosowane skośne kieszenie, które wyszczuplają i wydłużają sylwetkę. Obyło się bez biletówki, bo stworzyłaby dodatkową linię poziomą. Długo zastanawialiśmy się nad umiejscowieniem guzika. Nie mogliśmy się zdecydować, czy marynarka ma być zapinana na jeden guzik czy na dwa. Stanęło na jednym, co wydłużyło dekolt panu Andrzejowi. Zastosowanie drugiego guzika skróciłoby sylwetkę.
Sama marynarka ma dwa szlice z tyłu, które są wygodniejsze i praktyczniejsze od innych opcji. Klapy mają szerokość po 8,5 cm. Wąskie klapy zaburzyłyby proporcje w potężnej sylwetce. Patrząc na zdjęcia, uważam, że szersze o 1cm byłyby nawet lepsze. Przy następnym zamówieniu zastanowimy się nad szerszymi klapami, które bardziej zrównoważyłyby sylwetkę.
Z początku pan Andrzej chciał, by garnitur był dwuczęściowy. Udało mi się jednak go przekonać do trzyczęściowego, gdyż dla jego sylwetki kamizelka jest wręcz niezbędna. Tworzy bowiem dodatkową linię pionową. A ponieważ spodnie zaczynają się nisko pod brzuszkiem, kamizelka została przedłużona. Dzięki temu uniknęliśmy luki, jaka powstaje, gdy koszula wystaje spod kamizelki u dołu.
Spodnie postanowiliśmy zrobić jednak na pasek. Na szelki musiałyby być z wysokim stanem i zaczynać się mocno nad brzuchem. Pod brzuchem by się nie sprawdziły. Ponadto spodnie przy niewysokich figurach muszą podchodzić wyżej w kroku. Jeśli będą wisieć, to skrócą figurę. Pan Andrzej chciał nosić spodnie pod brzuchem. Uznaliśmy, że możemy zrobić je bez zaszewek w przodzie. Mankiet oraz zbyt krótkie i wąskie nogawki były wykluczone. Nie chcieliśmy skracać sylwetki. 22-centymetrowa szerokość nogawki spodni u dołu okazała się strzałem w dziesiątkę – ani za wąska, ani za szeroka. Okazało się zresztą, że taka szerokość nogawki jest węższa od wszystkich dotychczasowych spodni pana Andrzeja.
Warto dodać, że spasowanie pasków przy nietypowej figurze jest bardzo trudne, bo przy wykroju każdego elementu trzeba myśleć o prążku. W tej marynarce jest to zrobione nienagannie. Proszę zwrócić szczególną uwagę na spasowanie prążka na klapach.
Najbardziej podoba mi się jednak linia pleców pana Andrzeja, która przypomina plecy bohaterów czarno-białych filmów noir. Jest niesamowicie wykonana, bez żadnych fałd i załamań. Pan Andrzej opuszczał pracownię zadowolony, z uśmiechem na ustach i ksywą „plecy Al Capone”. Po wszystkim powiedział, że warto było wydać pieniądze na takie ubranie. Nigdy wcześniej nie czuł się tak dobrze w garniturze.
Z panem Tadeuszem Kierepką można umówić się telefonicznie na spotkanie (22) 6210157 albo zajrzeć po prostu do pracowni. Adres: ulica Marszałkowska 60/3, Warszawa.
Usługa dandy assistance jest częścią oferty tkaninowej szarmant.pl
Fot. F. Kacała









Pomysł na projekt naprawdę ultra-ciekawy, wychodzący naprzeciw nurtu pokazywania tylko zamówień dla osób chudych, wręcz często o chłopięcej sylwetce, na których tak naprawdę uszyć dobrze leżący garnitur to nie sztuka. A dobrego krawca poznaje się nie po tym jak szyje dla wzorcowej sylwetki, ale właśnie dla trudnej.
Podzielam zdanie Caporegime, dobrze że modelem była osoba o trudnej sylwetce. Szkoda że pan Andrzej nie zdecydował się na spodnie z wysokim stanem i na szelki, przy jego figurze byłoby to dobre rozwiązanie ale i tak efekt jest dobry. Jak będziesz miał możliwość zaproś Allesandro na bespoke.pl. Fajnie wiedzieć, że nie jest się jedynym wariatem uczącym się szyć na swoje potrzeby.
Zobaczymy co da się zrobić w sprawie Alessandro ! Może Pan Andrzej da się przekonać na wysoki stan przy następnym zamówieniu. Wadą wysokiego stanu, jest to że trzeba być w marynarce cały czas a najlepiej jeszcze w kamizelce. Pan Andrzej po biurze często chodzi bez marynarki.
dobry wpis
Czy rękawy marynarki nie powinny być troszkę krótsze. Nie widać spod nich koszuli. Ostatnio czytałem opinie krawca Wiśniewskiego, że zbyt dlugie rękawy są naszą niechlujną cechą narodową
.
Niekoniecznie. Krawiec Wiśniewski miał na myśli, aby rękawy marynarki nie sięgały kciuka. Długość rękawów na fotach jest dopuszczalna. Warto pamiętać że wystająca koszula przy rękawach nie była kiedyś normą. Piszę o tym Nicholas Storey. Po dziś dzień niektórzy krawcy na Savile Row szyją tak, aby koszula nie wystawała. Jest to naprawdę kwestia gustu, a nie jego brak jak z rękawem do kciuka.
Mi natomiast dłuższy rękaw kojarzy się tak jak Tobie proste kieszenie, czyli z gotowizną w najtańszym wydaniu. Przy szyciu miarowym liczy się perfekcja. Tu rękawy mogłyby być pół centymetra krótsze. Teraz jest dobrze, ale nie perfekcyjnie
. Pozatym bardzo ładny garnitur. Koszulę jednak proponuję wymienić. Rękawy ma straszne.
@Capo – "(…) osób chudych, wręcz często o chłopięcej sylwetce, na których tak naprawdę uszyć dobrze leżący garnitur to nie sztuka"
uwierz mi, że wbrew pozorom bywa. wszystko zależy od detali budowy anatomicznej, ale patrząc po przykładach znajomych najłatwiejszy jest chyba średniego wzrostu i niezbyt tęgi klient. dobranie proporcji przy 1.9 m i 75 kg też potrafi sprawić trudności, choć pewnie mniejsze niż w powyższym przykładzie.
Wspaniały wpis, dziękuje za bardzo szczegółową relację z podaniem centymetrów. Mam teraz punkt odniesienia. Muszę przyznać, że Pan Andrzej prezentuje się w garniturze niezwykle atrakcyjnie. Pozdrawiam serdecznie, Candy
Mam nadzieję że Pan Andrzej zajrzy i przeczyta Twój komentarz
Bardzo dobry wpis! Garnitur wyszedl niezle.
Szczegolnie dobre wrazenie robi spasowanie prazkow. Na waskich plecach, ktore nie zmieniaja mocno szerokosi latwiej to zrobic. Tutaj krawiec "rozstapil" material dokladnie na dwa prazki, tak ze udalo sie pokryc je idealnie z kolnierzem. Dobrze to wyglada.
dostałeś wyróżnienie
Dobra robota. Ponadto cieszę się, że mistrz Kierepka zaistniał medialnie w naszym bespokowym świecie. Aż dziw, że tak długo musieliśmu czekać …
pozdrawiam
Bardzo dobra robota. Porownanie do Ala Capone zasluzone
troche inna klasa niz szafamariusza
Drogi Anonimie, dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i klasyczną męską elegancją, więc proszę daj mi trochę czasu i okaż minimum wyrozumiałości, a zapewniam, że klasa szafy Mariusza będzie wyższa. Co do wpisu i bloga zakiego – świetne. Pozdrawiam, phantom.
Ciekawy wpis, ale ja największą uwagę zwróciłem na świetny ubiór… krawca. Wreszcie zaprzeczenie powiedzenia "szewc bez butów chodzi". Ciekaw jestem, czy pan Kierepka w tym stroju pracuje, czy tylko ubrał się tak na potrzeby sesji?
No w końcu ktoś zauważył. Garnitur ma przeszło 20 lat. Pan Kierepka zawsze zakłada do pracy garnitur i krawat, czasem nawet zakłada kamizelkę. Buty ma od Jana Wielądka i od lat zamawia u niego. W sobotę miał brązowe golfy z patyną czasu. Stara się unikać konfekcji sklepowej
Jest chyba najbliżej męskiej klasycznej elegancji niż my wszyscy na blogu i na forum. Tutaj nie ma teorii, a regularne, codzienne, nieobowiązkowe chodzenie w garniturze i pod krawatem. Spotkałem kiedyś Pana Kierepkę w niedzielę i również był pod krawatem, w garniturze trzyczęściowym i chyba z lnianą białą poszetką! Ma zarówno formalne ciemne garnitury jak i sportowe jasne w kratkę Księcia Walii. W zestawach koordynowanych Pana Kierepki nie widziałem.
Proszę zresztą zwrócić uwagę na jedno. Garnitur nie jest uszyty podług współczesnych norm stylistycznych. Kozerka nisko, szerokie wyłogi, dosyć luźno a wciąż przyciąga uwagę i nie można powiedzieć że jest garnitur "dziadkowy". Wniosek: Jeśli garnitur jest dobrze uszyty i dobrze leży, to wszystko przejdzie.
Ponad 20 lat… no, no, musiały się wtenczas panie za mistrzem oglądać
To najlepsza możliwa rekomendacja zakładu. Chapeau bas!
Zdjęcie z żelazkiem jest świetne!
Garnitur jest szyty według starych standardów, ale Mistrz swoje lata też już ma. Gwarantuję Ci, że 20-latek nie wyglądałby dobrze w tak skrojonej marynarce. Gryzłoby się to stylistycznie.
"Kozerka nisko, szerokie wyłogi, dosyć luźno a wciąż przyciąga uwagę i nie można powiedzieć że jest garnitur „dziadkowy”. Wniosek: Jeśli garnitur jest dobrze uszyty i dobrze leży, to wszystko przejdzie."
bzdura. brak tych elementów wynika wprost z sylwetki noszącego. podobne luzy na kimś wyższym i szczuplejszym, z rozbudowaną klatką piersiową wyglądałyby źle. ponadto tkanina jest bardzo smart, gładka, w ciekawy wzór co też eliminuje "starodawność" odbioru. wniosek powinien być inny: trzeba krytycznie dobierać ubranie do człowieka i tyle.
Pozwolę sobie nie zgodzić z paroma tezami autora. Rzeczywiście panom z brzuszkiem doradza się często marynarki na 1 guzik, ale moim zdaniem taki styl brzuch tylko uwypukla. Guzik wygląda jak wisienka na torcie. Wypada w najszerszym punkcie, dodatkowo na niego zwracajac uwagę. w marynarce na 2,5 guzika, dodatkowe dwa jakoś rozpraszają to wrażenie. Ale mówimy tu o niuansach i kwestii osobistej oceny.
Zdecydowanie nie zgodzę sie z autorem w kwestii kamizelki. Moim zdaniem jest niepotrzebna. Po pierwsze daje dodatkową warstwę materiału w ten sposób faktycznie pogrubiając noszącego. Gorsze, że zmniejsza V koszuli między wyłogami marynarki zmniejszając jej efekt wyszczuplajacy.
Nie podoba mi się też długość rękawów. Wystający biały pasek mankietu koszuli zrobiłby zdecydowanie dobrze. Panowie o trudnych figurach muszą nosić nieskazitelne ubrania, ich figura nie wybacza błędów dopasowania czy kroju. Zaki, nie trafia do mnie wytłumaczenie historyczne z powoływaniem się na znanych autorów, kiedy na oko widać, że rękawy są po prostu za długie.
Mam kłopot ze skośnymi kieszeniami. Moim zdaniem proste byłyby lepsze. Skośne zwracają uwagę w dość problematycznej okolicy. Gdybym to ja miał radzić, doradzałbym proste z patakami noszonymi w środku, albo bez nich.
No i na koniec materiał… Skala pasków byłaby ok. na osobę o klasycznej budowie ciała. W tym przypadku wg mnie są za wąskie. Popatrz ile ich się "mieści" na właścicielu. To poszerza. Większa odległość między paskmi pozwoliłaby stworzyć wrażenie bardziej harmonijnej sylwetki.
Bardzo dobry wpis, gratulacje.
Pan Krepka wygląda świetnie i jest doskonałą wizytówką własnej pracowni. Krawat ma piękny.
Jeśli chodzi o Pana Andrzeja, to plecy wyszły świetnie, również szerkość klap została dobrana idealnie.
Podobnie jak Macaroni mam wątpliwości, czy kamizelka była dobrym wyborem. Po pierwsze chowa sporą część koszuli, która mogłaby ładnie "pociągnąć" sylwetkę – wyszczuplić. Po drugie na pierwszym zdjęciu widać, że przy tej delikatnej tkanie i (chyba) braku wypełnienia marynarki poniżej klatki piersiowej kamizelka odznacza się na marynarce.
Myślę, że odrzucenie kamizelki będzie dobrym rozwiązaniem. A, no i koszula – przekonaj Pana Andrzeja do szycia miarowego. Długie i szerokie rękawy koszuli ze zdjęcia nr 5 nie wyglądają dobrze.
Czekamy na kolejne relacje.
PS. Piękną posztekę ma Pan Andrzej.
Dziękuję za komentarze . Stylistyka przy trudnych sylwetkach jest bardzo trudna do ocenienia. Nie ma tutaj twardych reguł, co pokazuję komentarze. Kierowałem się intuicją i podręcznikami, ale ostateczny głos miał tutaj oczywiście krawiec. Głosy krytyczne będę miał na uwadze. Czyli rzeczywiście dla panów o takiej sylwetce najlepsze są tkaniny w szeroki gruby prążek? Tutaj skala pasków jest normalna.
Koszula o zgrozo została uszyta na miarę przez jednego z polskich koszularzy. Przemilczę nazwę firmy. 3 miesiące ją poprawiali i jak widać efekt końcowy bardzo słaby.
Co do długości rękawów, jeszcze raz muszę zobaczyć Pana Andrzeja w lepiej dopasowanej koszuli.
Co do kamizelki, być może macie racje. Ma być noszona rzadko. Pan Andrzej rzadko chodzi w kamizelkach do pracy. Jestem zdania, że zamawiając garnitur miarowy warto dołożyć te kilkaset zł na kamizelkę. Są one bardzo praktyczne. Wydawało się że kamizelka tworzy dodatkową linię pionową, a marynarka może być wtedy rozpięta.
Zamieszczam zdjęcie poglądowe, które wyleciało z wpisu ze względu na smutną minę modela:
<img src="http://www.szarmant.pl/wp-content/uploads/2011/11/pan-andzrzej.jpg" alt="" />
PS. Nie lubię poziomych kieszeni z patkami i kojarzą mi się z gotowizną najgorszego sortu. Być może poziome kieszenie bez patek zrobimy przy następnym zamówieniu. Pan Andrzej zastanawia się na garniturem wizytowym.
A co sądzicie o klapach w spic dla takich sylwetek w marynarce jednorzędowej?
Klapy w szpic super pomysl IMHO.
W pełni zgadzam się z MT, że pojedynczy guzik uwypukla okrągłości w pasie. Z kolei proponowałbym zastosować kamizelkę nawet wyżej zabudowaną i z klapami oraz bardziej wyrazisty krawat aby na górze "więcej się działo" i odciągało uwagę od pasa. Proszę porównać z ilustracjami słynnego przedwojennego komediowego aktora charakterystycznego Antoniego Fertnera (np.: http://www.filmpolski.pl/z2/05o/5_1.jpg), który miał b. podobną sylwetkę do P. Andrzeja lub do Winstona Churchilla. U obu panów pomagał także kapelusz wydłużając optycznie całą postać.
Mam niestety zasadniczą uwagę do układania się garnituru z przodu (wiem, jestem potworem). Prawdopodobnie został użyty b. cienki materiał bez odpowiedniego usztywnienia, bo marynarka z przodu bardzo się marszczy. Wygląda to trochę jak zniszczona w praniu marynarka z odklejoną klejonką.
Piękna poszetka – czy Autor mógłby zdradzić jej pochodzenie?
Gratulacje dla P. Andrzeja i życzenia aby kolejny garnitur był już idealny.
Pozdr,
wojvv
Materiał nie jest zbyt cienki. Gramatura 300g. Dzięki za komentarz. Dla mnie też zagadką jest marszczenie się tkaniny.
Poszetka Hemley. Firma Hemley należy do rodziny Moese. Karl Moese założył firmę produkująca krawaty w 1908 roku w Krefeld. Ich drugą, starszą marką są krawaty Ascot. Od niedawna ich krawaty, fulary, muchy, poszetki i szale uzupełniają moją ofertę tkaninową. Szczegóły tutaj:
http://www.forum.bespoke.pl/viewtopic.php?f=4&t=1…
Wełna wełnie nierówna, nawet przy jednakowej gramaturze. Też zwróciłem od razu uwagę na niezbyt ciekawe układanie się i marszczenie przodu marynarki.
Dla mnie wygląda, że tkanina jest stosunkowo sztywna właśnie.
Niejednokrotnie o tym pisałem, że wybór tkaniny jest jedną z najbardziej istotnych decyzji. Wiele rzeczy można poprawić i skorygować poza tą jedną. Nowa tkanina oznacza nowe zamówienie, niestety.
pozdr.Vslv
Co do reszty uwaga zgadzam się.
Jesli chodzi o Pana Andrzeja to ja bym tu widzial troszke inny uklad (bo sam nie jestem fanem garniturow trzyczesciowych:) )
Garnitur dwuczesciowy, jednorzedowy z obnizonym stanem ( tu widze jeden guzik, ktory optycznie tez obniza)
Poly sa lekko posciagane co powoduje ze marynarka optycznie nie odstaje do przodu ale opina lekko brzuszek i chowa sie pod nim:)
Zwiekszenie swiatla marynarki i wyeksponowanie koszuli powoduje zamieszanie skutkujace skupieniem uwagi na koszuli, krawacie i w ten oto ladny sposob patrzac na jegomoscia zapominamy o brzuszku:)
Ogolnie rzecz ujmujac, mozna bylo tutaj lekko optycznie pana Andrzeja wytaliowac(da sie), bo widze, ze tyl ma lekko zebrany i mozna bylo to pokontunuowac z boczkami.
To tyle na pierwszy rzut oka i jest to zawsze jakas alternatywa.
Warto, moim zdaniem, przeprowadzić podobny eksperyment na towarze z wieszaka. Nie każdego stać na bespoke. Może kiedyś warto Pana Andrzeja zabrać do sklepu garniturowego? Ciekawi mnie jakby wyglądał po wyjściu z Vistuli, Bytomia czy czegoś z wyższej półki np. Loro Piany.
Osobiście dałbym krótsze spodnie, ale zdjęcia nigdy nie oddadzą jak one się zachowują w trakcie chodu. Poza tym najważniejsze jest zadowolenie klietna a Andrew (żeby się nie powtarzać z Andrzejem, a poza tym teraz wygląda młodziej więc niech tak będzie:)) pozdrawiam
Andrew jest zadowolony. zapomniałem dodać
Witam. Ciekawa i pożyteczna inicjatywa.
Zastanawiam się nad długością marynarki – ciężko to ocenic ze zdjęc (kąt wypacza proporcje), ale wydaje się zbyt długa. Przy tych gabarytach krótsza marynarka dodałaby górze lekkości i poprawiła proporcje góra-dół.
Praca nad garniturem na figurę otyłą to nie lada wyczyn. Trzeba spędzić wiele godzin na konstrukcji i modelowaniu ubioru. Odpowiednie dobranie koloru i wzoru tkaniny, zaplanowanie kompozycji w połączeniu z koszulami i dodatkami, pozwala osiągnąć doskonały efekt.
Wielu mężczyzn otyłych uskarża się na opadanie spodni, gdy obwód pasa jest większy od obwodu bioder, ponieważ u tych osób nie występuje wyraźnie zaznaczone wygięcie lędźwiowe z tyłu. Kiedy spodnie nie są konstruowane z należytą starannością, wtedy długość nogawki zależy od tego czy spodnie już zsunęły się kilka centymetrów, czy też właśnie zostały "podciągnięte".
Konstrukcja marynarki również wymaga od konstruktora wprawy i wyobraźni przestrzennej. Wymiar obwodu bioder ma nikłe znaczenie gdy obwód talii jest większy, bardzo łatwo popełnić szereg błędów, które mogą być fatalne w skutkach.
Myślę, że dużo lepszym rozwiązaniem dla osób otyłych jest uszyć sobie garnitur możliwie niezwykły, niecodzienny z wyjątkowej tkaniny np. w wyraźną kratę na ciemnym tle. Doskonale sprawdzają się garnitury dwu rzędowe zapinane wysoko, z odpowiednio dużymi klapami. Szerokość nogawki na dole nie większa niż 20 cm, (chyba, że mamy do czynienia z osobą wyjątkowo wysoką ) i manszety ok. 4,5 cm.
Kieszenie skośne odpadają, szczególnie zwracają uwagę na wypukłość przodu, marynarka sprawia wtedy wrażenie, że "podrywa"(jakby była za krótka z przodu).
Dużo lepiej wygląda marynarka, z której rękawów widać mankiety koszuli. Osobiście polecam możliwie kontrastujące mankiety zapięte na piękne "bogate" spinki.
jestem uczniem wincentego i czesława grucy,,myślę onich zawsze..pozdrawiam pana.wspominam trzeszczący parkiet ,gdy szedłem otworzyć drzwi klientowi..na widok..w srodku rozwala mnie gdy wspominam pana czesława,czy kefiry mojego mistrza wincentego..jestem szczęsliwy ,że pan istnieje..obecnie prowadzę sklep z żoną ..zając w kapuście..warszawa.proszę do nas zawitać..co z panem frankiem..taki mistrz.myśląc o panu czesławie;;to jest jak patrzenie gdzieś z pomostu na morze..pozdrawiam pana całym sercem.marcin brońka.uczeń…cieszę się że pan pozostał..w pamięci zawsze zgadzające się paski w marynarkach w paski,,cięte dziurki nawet w mankietach marynarek…pan lutosławski,warsztaticherbatki na nowym świecie.o boże,,jak ten czas leci. pozdrawiam,,