Zastanawiałem się, jak obniżyć dzisiejszą oficjalność dwurzędówki i po inspiracje sięgnąłem do ilustracji mody męskiej ze złotego okresu męskiej elegancji lat 30. Okazało się, że najlepszym rozwiązaniem będzie marynarka dwurzędowa z nakładanymi kieszeniami. Jeszcze kilka dni temu miała to być zwykła granatowa dwurzędówka 6 x 2 z flaneli H. Lesser & Sons, leżakującej w szafie, ale zrobiłem zwrot o 180 stopni. Przypomniałem sobie wskazówki kolorystki, która rekomendowała jasne kolory na garnitury. Oglądałem także swoje zdjęcia w ciemnobrązowym garniturze, szytym przez firmę Van Thorn, i uznałem, że ciemny kolor tkaniny zbyt podkreśla moją naturalną bladość. Wizyta w solarium nie wchodzi w grę, bo nie uznaję sztucznej opalenizny, a i mam wątpliwości, czy sztuczne naświetlanie jest zdrowe dla skóry.
W przypływie zdrowego rozsądku postanowiłem obstalować garnitur dwurzędowy z nakładanymi kieszeniami, w jasnym kolorze. Nie możemy być niewolnikami reguł, które nakazują szare i granatowe garnitury w mieście, w ogólnie przyjętych fasonach. Szycie na miarę to przede wszystkim zabawa, która umożliwia realizację swoich „eleganckich” zamierzeń. Jeśli takich nie mamy, to możemy postępować podręcznikowo i szyć jednorzędowe granatowe garnitury na dwa guziki. Przy czym warto dodać, że granatowy kolor jest niekoniecznie dobry dla wszystkich. W jednym z kolejnych wpisów opiszę swoją wizytę u kolorystyki, absolwentki ASP, Patrycji Piwosz, która obaliła jeden z mitów męskiej elegancji.
Odkąd otrzymałem nowy próbnik flanel Harrisons of Edinburgh, miałem jedną z nich na oku. W żadnym innym wzorniku nie widziałem flaneli w takim odcieniu. Była to ciepła flanela czesankowa, w kolorze jasny brąz, z dodatkiem karmelu i miodu. Zbierałem się do niej kilka miesięcy i w międzyczasie kupiłem inne, ciemniejsze materiały. Były to zakupy impulsywny podczas wyprzedaży, ale okazuję się, że w szyciu na miarę jest to zły doradca. Będą musiały poczekać na swoją kolej, a granatowa flanela H. Lesser może znajdzie innego właściciela.
Byłem jednego pewny. Ma to być garnitur dwurzędowy. Jestem stosunkowo wysoki i szczupły, a taka figura wydaję się być optymalna dla takiego fasonu marynarek. Nawiasem mówiąc, nie mam złudzeń, że taka marynarka uczni ze mnie to, co może siłownia i zdrowy tryb życia.
Dziś powszechnie przyjęło uważać, że marynarka dwurzędowa jest bardziej formalna niż jednorzędówka. Zdjęcia i grafiki sprzed lat przeczą temu przekonaniu. Marynarka dwurzędowa była kiedyś używana nawet na spacery latem po morskiej promenadzie. Przecież po dziś dzień smokingi jednorzędowe zapinane na jeden guzik są postrzegane za bardziej oficjalne od ich dwurzędowych odpowiedników.
Zastanawiałem się, jak obniżyć dzisiejszą oficjalność dwurzędówki i po inspiracje sięgnąłem do ilustracji mody męskiej ze złotego okresu męskiej elegancji lat 30. Okazało się, że najlepszym rozwiązaniem będzie marynarka dwurzędowa z nakładanymi kieszeniami. Nie jest to niepoprawna wersja typowej dwurzędówki. Po prostu takie rozwiązanie było rzadziej stosowane, a wraz z zanikiem marynarek w modzie weekendowej zostało zapomniane. Klasyczna marynarka klubowa (blazer) historycznie miała właśnie taką postać. Była to marynarka 4 x 2 z trzema nakładanymi kieszeniami. W marynarce 4 x 2 są dwa rzędy guzików na planie kwadratu. W oznaczeniach marynarek dwurzędowych używamy schematu liczba guzików w przodzie marynarki x liczba zapinanych guzików. Czyli 4 oznacza ogólną liczbę guzików, a 2 liczbę guzików, które da się zapiąć. W układzie 4 x 2 dwa górne guziki powinny być położone 1-2 cm wyżej niż środkowy rząd w klasycznej marynarce 6 x 2.
Jeśli wolimy zostać przy układzie guzików 6 x 2, to wtedy kieszonka piersiowa pozostaje w tradycyjnej formie. W tym wypadku górny guzik nachodziłby na nakładaną piersiówkę i nie wyglądałoby to korzystnie. 6 x 2 nawet z dwiema nakładanymi kieszeniami wydaje się być zbyt formalną wersją jak na moje potrzeby.
Zastawiałem się także nad marynarką 2 x 1, ale intuicyjnie nie zdecydowałem się na taki układ guzików. Po prostu bardziej podoba mi się marynarka 4 x 2, ale tutaj Miles Davies rzeczywiście jest ubrany genialnie. Być może kiedyś…
Kwestia klap jest jeszcze do ustalenia, ale zostaną ładnie zaokrąglone w szpic. Marynarka będzie zrobiona na miękko, bez zbędnego wypełnienia ramion, jakie proponują zamieszczone klasyczne ilustracje. O przywiązaniu do zasad już była mowa, ale nie należy przesadzać z fascynacją klasycznymi ilustracjami. W nich szukam inspiracji, ale dopuszczam różne wariacje. Kozerka nie będzie nisko położona, a ramiona nie zostaną wypełnione dużymi poduszkami. Spodnie będą także węższe u dołu.
Rękawicę podjął krawiec Piotr Kamiński, który będzie realizował zamówienie. Pierwsza przymiarka już w poniedziałek. Piotr zaproponował kilka ciekawy rozwiązań, ale o nich napiszę podczas przymiarki. Czeka Was kilka niespodzianek.
al Jana Pawła II 43a, lok. 34a
01 – 001 Warszawa
Tel. 606939615








Trochę misz masz wyszedł, ale parę myśli IMO cennych. Moje uwagi:
1. Już użycie flaneli powoduje, że poziom formalności garnituru się obniża – inna sprawa to jakiś obłęd z tym odformalizowywaniem każdego stroju. Jakiś kościół MT, ale nie mój cyrk, nie moje małpy.
2. Nakładane kieszenie – na dłuższą metę mojm zdaniem średni pomysł, ale jeśli garnitur zakładany stosunkowo rzadko, to czemu nie. Będą wyglądać intrygująco. Wyjątek, to wg mnie nakładana brusztasza – już w 1-rzędówkach wygląda słabo, a w 2-rzędówkach robi z nich mundur polowy
3. 1×2 jest fajne (zresztą Miles rzeczywiście dobrze wygląda na tym zdjęciu rodem z epoki cool jazzu), ale biały człowiek, szczególnie taki o mało atletycznej (jak autor bloga) budowie ciała, nie będzie w tym wyglądał dobrze. Dlatego to "może kiedyś" to powinno być bardzo dalekie kiedyś…
4. Solarium nie jest jednoznaczne niezdrowe. Co prawda sam nie korzystam, ale na zimowe niedobory witaminy D może być całkiem niezłą kuracją…
Dzięki pracowni Krupa & Rzeszutko z Poznania otrzymaliśmy jeszcze jedną poglądową ilustrację z 1959 roku. Jest ona warta zaprezentowania i pokazuje, że ten fason może być także modny i teraz. Ta ilustracja jest żywcem wyjęta z naszych czasów. Wąska i krótka nogawka spodni, marynarka także krótkawa, kozerka nie za nisko, ramiona bez nadmiernych wypełnień, świetne taliowanie, wąskie rękawy. A do tego jest to ilustracja z rodzimego Postępu Krawieckiego!
<img src="http://www.szarmant.pl/wp-content/uploads/2011/12/nakładana-od-Krupy.jpg" alt="" />
Ja bym rozważył jednak opcję bez naszywanej brustaszy, tak jak radzi kolega wyżej.
A rozważałeś 6×2, ale w układzie równoległym?
Tak jak tutaj?
http://30.media.tumblr.com/tumblr_lurv6hUxTA1qfjc…
Nie rozważałem. Ciekawe…
Trzymam kciuki za dwa rzędy! W blogującym bespokowym towarzystwie będziesz pionierem
Bardzo jestem ciekaw efektów.
Żartujesz sobie? :-/
Popraw mnie, jeśli ktoś z naszych blogerów pokazywał bespoke'ową dwurzędówkę.
Nie wiem komu odpowiadam, ale oczywiście proceleusmatyk miał rację, a ja się myliłem i nie doczytałem, że chodzi o blogerów. Rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że Roman będzie zatem pierwszy.
Pozdrawiam,
B.
Ja mam, ale nie bespoke, to się nie liczy.
To byłem, ja
Zapomniałem się podpisać.
(proc)
Pomysł świetny, zapowiada się ciekawie. Nie jestem jedynie przekonany do tego koloru – bardzo blady, może nawet "nijaki". Jeśli już było ukierunkowanie na coś jasnego, to chyba jasny szary byłby lepszy, no ale to tylko moje zdanie.
Zapewniam że kolor tkaniny jest żywy, ciepły i nie jest blady. Zdjęcie własnej roboty mocno przekłamuje. Następnym razem będzie mi towarzyszyć fotograf!
Tu jest bliższy prawdy, ale odrobinę za żółty
<img src="http://www.szarmant.pl/wp-content/uploads/2011/12/tkanina.jpg" alt="" />
Solaria są niezdrowe, podobnie jak opalanie się (nie mówię tu o chodzeniu po świeżym powietrzu, tylko leżeniu plackiem na plaży). Promienie słoneczne powodują szybsze starzenie się (popatrzcie na starych Włochów) i zwiększają ryzyko raków skóry. A witaminę D i tak każdy zdrowo odżywiający się i wychodzący na słońce człowiek sobie zapewnia.
W okresie zimowym ponad 80% Polaków ma poziom witaminy D poniżej 10 ng/ml (sporo poniżej 5 ng/ml). W naszych szerokościach geograficznych i przy naszych temperaturach, w czasie jesienno-zimowym nie jesteśmy w stanie sobie zapewnić właściwie długiej ekspozycji na światło, żeby wytworzyć odpowiedni poziom witaminy D (potrzeba do tego ok. 15 min. dziennie ekspozycji na "letnie" słońce). Inna prawda, że znacznie rozsądniejszym od solarium rozwiązaniem jest po prostu łyżka tranu co rano.
Co do dwurzędówek i nie tylko – ponowię zakamuflowane pytane z pkt. 1 – o co chodzi z tą próbą uczynienia nieformalnym wszystkiego co się rusza? Wiem jedynie, że Macaroni założył taki kościół, na dodatek z miesiąca na miesiąc coraz bardziej wygląda jak fashion victim. Ale o co chodzi tak po całości?
Odnośnie wcześniejszej sugestii marynarki 6×2 z równoległym układem guzików – może warto zobaczyć, jak by wyglądała w lekko drapowanym kroju, choć sam nie jestem co do tego przekonany
Zamierzam chodzić w takim garniturze na co dzień, a nie od święta. Jaki będzie efekt, przekonamy się. Na szczęście "moda na biznesmena" nie jest moją modą i nie pracuje w konserwatywnym środowisku, więc mogę sobie pozwolić na więcej niż bankowiec. Odformalizowanie garnituru wynika z oficjalnego postrzegania tego ubioru przez Polaków. Możemy oczywiście brnąć w przeszłość i pisać że hmm garnitur to strój dzienny nieformalny, ale obecnie jest postrzegany jako strój formalny zarówno dzienny jak i wieczorowy. Być może jest to Bal na Titanicu i garnituru nie da się odformalizować, tak samo jak i krawata. Dla większości krawat i garnitur pozostaje krawatem i garniturem, których nie należy zakładać w każualu. Choćby to był knit a marynarka była na trzy guziki z trzema nakładanymi kieszeniami, a spodnie były w innym kolorze niż marynarka. W oczach wielu to wciąż będzie garnitur!!! Same zestawy koordynowane są postrzegane jako jakieś dziwne fanaberie. Ludzie już nawet nie wiedzą jak określać taki ubiór, bo używają słowa garnitur na marynarkę i spodnie w innym kolorze. To też wiele mówi.
Co do MT i dżinsów. Odkąd zaczął pisać w Maximie, nie może już siedzieć w ilustracjach z Apparel Arts. Taktycznie jest to bardzo dobre posunięcie do zyskania szerszego grono odbiorców, ale starsi będą zadawać pytania. W komentarzach w zasadzie same pochlebstwa pod jego wpisem o dżinsach, więc jednak się podoba i był to pr-owy strzał w 10 pod nowe grono czytelników. "Blue jeans" Levisa są jednak bliższe czytelnikowi Maxima, niż szare flanelowe spodnie szyte na miarę. Ja szybciej zaprezentuję się na blogu w kapeluszu i fularze niż w dżinsach i m.in. tym się obaj różnimy. Tak naprawdę różnica jest duża między nami i mam nadzieję że to dostrzegacie.
Odnośnie MT, to dziwna przypadłość zaczęła się dłuuugo przed jeansami. Granatowy garnitur od Zaremby (bawełna), spodnie, których długość i szeroość w łydce przekraczają już próg śmieszności itd. Na prawdę, coraz częściej MT wygląda jak FV, a blog wg mnie staje się coraz bardziej narzędziem product placementowym i subtelną witryną marketingową.
Wszystkie zrealizowane przez Kamińskiego zamówienia, które widziałem, trzymały poziom, z rzeczoną 2-rzędówką też tak będzie. Ciekaw jestem jak finalnie będzie wyglądał ten kolor i czy nakładane kieszenie nie spowodują, że marynarka zrobi się nieco przyciężka (proporcje pas – barki), ale po to pracuje się nad finalnym krojem razem z krawcem, żeby było dobrze.
Dlatego napisałem "zdrowe odżywianie". Oznacza to tyle samo, co prawidłowo zbilansowaną dietę, czyli m.in. jedzenie tłustych ryb, które nawet w miesiącach jesienno-zimowych owe zapotrzebowanie na witaminę D pokrywają. Ale generalnie, to się zgadzam. Po prostu zauważam, że opalanie się pod względem zdrowotnym ma więcej minusów niż plusów.
Kurde, chciałem być pierwszy z dwurzędówką
Mam bardzo podobne plany, nie wiem tylko czy zdecyduję się na nakładane kieszenie.
Powodzenia w realizacji projektu!
Ponieważ przewinął się wątek MT, którego nawet ostatnie stylizacje miłośnicy "klasycznej" męskiej elegancji akceptowali wielkimi rzeszami, ba zachwycali się nimi, nie odmówię sobie takiego linku:
http://macaronitomato.blogspot.com/2011/12/dawid-…
do bloga naszego najważniejszego proroka bespoke. Jestem ciekaw co dalej
oo, zaraz się zacznie. rozłam na dwa obozy klasycznej męskiej elegancji ; > chyba ułańska fantazja ponosi niektórych panów ; >
Żadnego rozłamu nie będzie, bo Szarmantowi jest bardzo daleko do MT. Mamy inny sposób widzenia świata i klasycznej męskiej elegancji. Poznałem MT osobiście i jesteśmy na tyle różni, że nie zawiązało się jakieś wielkie koleżeństwo. Różnice mam nadzieję wyraźnie widać w treści wpisów i w komentarzach. Nawet mamy zupełnie inne "pióro". U mnie na blogu jeśli pojawi się recenzja pokazu to w duchu analizy antropologicznej, a nie peanu na cześć zębów polskiego projektanta.
Mi również można zarzucić że robię z bloga maszynkę marketingową dla promocji własnych tkanin i galanterii męskiej. Myślę, że każdy inteligentny czytelnik zdaje sobie sprawę że dzięki tkaninom i krawatom mogę utrzymać bloga na wysokim poziomie. Przekaz marketingowy jest jasny, w małej ilości i nie jest zakamuflowany. Każdy z was gdzieś przecież pracuje. Nie jestem w tak komfortowej pozycji jak niektórzy inni blogerzy i nie mam ciepłej posadki. W pieniądze jak niektórzy zagraniczni blogerzy bespoke się nie urodziłem. Stypendium doktoranckiego niestety nie pobieram na UŁ. Zabrakło dosłownie 0.5 punkta
A dobrze wiemy że pieniądze, tak jak i gruszki na wierzbie nie rosną. Nie mówiąc o tym że klasyczna męska elegancja to dosyć kosztowna przygoda, ale sprawia mi ogromną satysfakcję! Dzięki blogowi realizuję swoje marzenia
i nie jest nimi zostanie celebrytą!
panie Romanie – moja wypowiedź nie tyczyła się bezpośrednio pana jako autora bloga. miałem raczej na myśli purystów męskiej elegancji dla których sprawa wydaje się wręcz odpowiednia do kruszenia kopii. nie jest to ani poważne, ani gentlemańskie. gentleman potrafi być luzakiem i raczej nie traktuje takich rzeczy poważnie. męska elegancja, pomimo blogów oraz "fan clubów", zawsze będzie zjawiskiem marginalnym. podchodzenie do tego przez niektórych odbiorców jak do "zdrady ideałów" (w luźnym nawiązaniu) to już zahacza o niskich lotów betoniarstwo.
To kruszenie kopii to nasza cecha narodowa. Z jednej strony potrafimy podchodzić do świata na wesoło, ale z drugiej jesteśmy ostatnim bastionem na rubieżach, a za nami już tylko Azja
Blog MT to prywatnia incjatywa autora, a nie jakiś ogólnopolski ruch męskiej elegancji. Zgadzam się, że autor może robic z nim co mu się żywnie podoba, a lament w komentarzach pod jego ostatnim wpisem jest dosyć zaskakujący. Może to jednak był kościół z wyznawcami, a jego przywódca o tym nie wiedział!?
Nie bardzo wiem, do jakiej bladości swojej cery się odnosisz – na zdjęciach wyglądasz normalnie; na pewno nie bladziej, niż Anglicy stosujący od wiktoriańskich czasów ciemne garnitury. W przypadku Van Thorn moim zarzutem byłby prędzej zbyt mały kontrast – zlewanie się brązowego koloru garnituru Twoją z cerą i włosami. Gdy wróciłem tego lata z wczasów na Jamajce, to nagle mój szary garnitur przestał być twarzowy – bo tak się opaliłem, że zaczął zlewać się z cerą. Podsumowując – kontrastowi mówię Tak!
Hmm. Ciekawa uwaga, ale Anglicy zdecydowanie lepiej wyglądają w jesiennych tweedach, niż w swoich ciemnych, miejskich garniturach.
Ciężko mi też sobie wyobrazić, że szary garnitur nie pasuje do opalonej skóry
Bruneci o skórze spalonej przez słońce lubią bardzo szary np. Cary Grant, Gregory Peck czy też Jon Hamm.