Zapisz się do newslettera!

Modny mundur

Czerwiec 10, 2015
19 komentarzy

Często patrzy się na ubiór wojskowy jak na obiekt spoza świata mody. To błąd. Moda miała poważny wpływ na wyposażenie armii i to od czasów najdawniejszych. (Autor: Łukasz Łoziński)

Kto czyta męskie blogi, ten dobrze wie, że trencz, budrysówka, parka i wiele innych części naszej garderoby zostało wymyślonych na potrzeby militarne. Mężczyźni opuszczający armię w wielu wypadkach mieli prawo zabrać wojskowe ubrania. Była to dość istotna forma gratyfikacji za służbę, zwłaszcza w czasach, gdy tanie sieciówki nie istniały. Zresztą na potrzeby armii często produkowano ubiory świetnie wymyślone – wytrzymale, wygodne, dobrze chroniące przed zimnem. Stąd ich powodzenie.

No dobrze, ale czy trencz zrobiłby taką karierę, gdyby nie wyglądał świetnie od samego początku, jeszcze zanim angielscy krawcy dostosowali go do cywilnych upodobań? Twórcy ubiorów militarnych od najdawniejszych czasów brali pod uwagę nie tylko względy czysto praktyczne, ale też estetykę. Nie trzeba kończyć psychologii, by rozumieć, że odpowiednio ubrany wojownik wzbudzi respekt czy nawet strach przeciwnika. Pierwsze wrażenie zawsze się liczy – na polu bitwy również.

1 Jean-Jacques-François_Le_Barbier_-_A_Spartan_Woman_Giving_a_Shield_to_Her_Son

Spartański wojownik na XIX-wiecznym obrazie Le Barbiera

Pióropusze i skóry

Wiedzieli o tym już Spartanie, noszący wyszukane hełmy z dużymi pióropuszami. Głupotą byłoby nazwać tę część wyposażenia niefunkcjonalną. Dzięki pióropuszowi spartański wojownik stawał się przecież w oczach wroga nieporównanie wyższy. Kto na polu bitwy nie chciałby wyglądać na dwumetrowego osiłka?

Podobne przykłady można mnożyć. Dawni wojownicy często zarzucali na plecy skórę wilka czy niedźwiedzia – świadczyło to przecież o męstwie i zręczności. Ta moda przetrwała do czasów nowożytnych. Na przykład polscy husarze chętnie nosili skóry lampartów i tygrysów. Sprowadzali je za ciężkie pieniądze ze Wschodu, był to więc dowód statusu społecznego. Jednocześnie centkowane skóry stanowiły przestrogę dla wroga, wyraźnie sugerując, jak groźną formacją była husaria.

2 Aleksander Orłowski pocz XIX w

Husarz według Aleksandra Orłowskiego, początek XIX wieku

Walka rycerska

Zupełnie inne skojarzenia starali się wywołać „dobrze urodzeni” Europejczycy w okresie dojrzałego średniowiecza. Ilustracja z piętnastowiecznej księgi o regułach turniejów unaocznia cechy kultury rycerskiej. Po lewej stronie widać księcia Bretanii, po prawej księcia Burbonii. Rycerz jest indywidualnością, nie częścią masy. Ubiór podkreśla zarazem związek mężczyzny z dziedzictwem – każdy ze sportretowanych ma na sobie szatę we wzór nawiązujący do herbu jego rodu, a na hełmach, zgodnie ze zwyczajem, umieszczono klejnot rodowy. Również konie zostały w ten sposób nobilitowane – wydają się stanowić jedno z jeźdźcami.

3 René_d'Anjou Księga turniejów II poł XV w książę Bretanii vs książę Burbonii

Ilustracja z księgi należącej do René Andegaweńskiego – XV wiek

Renesansowi najemnicy

Zmierzch średniowiecza przyniósł zasadnicze przemiany w modzie militarnej. Europejskie armie w coraz mniejszym stopniu opierały się na sile ciężkozbrojnej jazdy złożonej ze szlachty. W cenie była dobrze wyszkolona piechota, a władcy państw i państewek skłonni byli zatrudniać takich żołnierzy na stałe, sprowadzając ich nieraz z odległych terenów. Tego rodzaju awanturniczą karierę szczególnie chętnie wybierali Szkoci, Włosi oraz nazywani landsknechtami mieszkańcy krajów niemieckojęzycznych.

Da Vinci - Kondotier - 1472

Dowódca najemny według Da Vinciego – XV wiek

W wojsku kluczowa jest mobilność, piechurzy stopniowo rezygnowali więc ze zbroi na rzecz lżejszych kaftanów ze skóry, które pełniły ochronną funkcję. Mając na sobie mniej żelastwa, landsknechci mogli wyeksponować fantazyjne ubiory. Zgodnie z modą renesansową ci zabijacy często nosili krótkie spodnie i kolorowe getry, co z dzisiejszej perspektywy wygląda odrobinę zabawnie.

4 1500-1550,_German._-_063_-_Costumes_of_All_Nations_(1882)

Tak w XVI wieku wyglądali najemni żołnierze z krajów niemieckich

Nowym trendem były szerokie rękawy i nogawki z rozcięciami, które eksponowały kontrastową tkaninę wewnętrzną. Sylwetka mocno powiększona w udach i ramionach robi spore wrażenie. Przed śmiercią można było pomyśleć, że rozłupuje nam głowę nie byle kto, ale człowiek z dobrym gustem i odpowiednio opłacany.

Męczennicy stylu

XVII i XVIII stulecie to czas, gdy wydawało się, że wojna w ogóle żołnierzom nie przeszkadza w podążaniu za modą. Wprawdzie w krajach Europy Środkowej i Północnej widać tendencję do upraszczania stroju militarnego (stonowane barwy, praktyczne kaftany, wysokie buty, kapelusze z szerokim rondem), ale nawet tam rzucało się w oczy zamiłowanie do krez, haftów czy piór, również wśród w frontowców. A żołnierze brytyjscy czy francuscy w dobie oświecenia nosili trójgraniaste kapelusze, haftowane kaftany, pończochy… a oficerowie także peruki.

6 Palamedes_Palamedesz._-_Cavalry_Battle

Wojsko szwedzkie podczas wojny trzydziestoletniej według Palamedesa – XVII wiek

To bardzo ważny okres w historii ubioru wojskowego, bo właśnie pod koniec XVIII wieku władcy europejscy tworzą ujednolicone systemy umundurowania. Podobne dążenia pojawiały się już wcześniej – wielu możnych fundowało swoim wojskom najemnym stroje o określonych barwach i fasonach. Ale dopiero w porewolucyjnej Francji wprowadzony został klarowny system oznaczania poszczególnych rodzajów broni za pomocą mundurów. Odtąd uniform jasno świadczy o przynależności żołnierza do konkretnej struktury militarnej.

761px-1700-1750,_French_-_096_-_Costumes_of_All_Nations_(1882)

Francuzi niechętnie odchodzili od krótkich butów i pończoch

W XVIII wieku znaczący wpływ na mundur wywierał angielski strój jeździecki, stosunkowo prosty i wygodny. To oczywiście ogólniejsza tendencja – w tamtym czasie centrum świata mody, przynajmniej męskiej, przesuwało się na drugą stronę kanału La Manche. W rezultacie najpotężniejsze armie Europy zaczęły się wybierać na wojnę w skróconych frakach i długich spodniach (nareszcie!). Ale mundur wciąż wyglądał niezbyt praktycznie.

Mundur to część mody

Wybór przykładów jest subiektywny, ale chyba dobrze pokazuje, że ubiór wojskowy trzeba opisywać jako integralną część kultury. On także podlega modzie, a jego wygląd ma znaczenie nie tylko dla estetów.

Niedawno, z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, mieliśmy okazję oglądać wiele parad. Czemu one służą? Na pewno mają integrować społeczeństwo wokół idei patriotycznych, ale raczej nie cieszyłyby się popularnością, gdyby żołnierze nie wyglądali tak imponująco. Ważna jest też kwestia wzbudzanego przez uniform respektu. Nawet w świecie wojen technologicznych wygląd żołnierzy nie jest bez znaczenia.

Oczywiście niesłuszne byłoby twierdzenie, że współczesne mundury są w równym stopniu podporządkowane modzie jak te osiemnastowieczne. Jeśli jesteście zainteresowani przemianami wojskowego uniformu, jakie miały miejsce od epoki napoleońskiej do czasu zimnej wojny, to zajrzyjcie tu za tydzień.

Artykuł jest częścią cyklu o mundurach. Przeczytaj też:

Od szkarłatu do beżu – mundur w XIX wieku

Mundur w XX wieku – I wojna światowa

Mundur w XX wieku – droga do niepodległej Polski

Mundur wojskowy II RP

Mundury III Rzeszy

19 komentarzy

Podobne wpisy

Prezydenckie inauguracje. USA i Polska

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy na prezydenta RP już jutro. Jak na tej uroczystości wyglądali jego poprzednicy? A jak to się robi w Ameryce? Garnitur nie jest jedyną możliwością. (Autor: Roman ...

Blogerzy modowi – przegląd subiektywny (cz. 3)

To już ostatnia odsłona cyklu. Na mapie męskiej blogosfery jest jeszcze parę interesujących punktów, ale żeby Was nie zanudzić, trzeba dokonać wyboru. Przedstawiam moje spojrzenie na dwóch ...

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Kanclerz

    Dobry wieczór wszystkim Panom uwielbiającym styl wojskowy. Nie od dziś koronowane głowy państw prezentują się najkorzystniej w płaszczach, czy marynarkach 2-rzędowych, to już niejako tradycja wśród tej nielicznej zresztą części społeczeństw. Ale dotyczy ten w pewnym sensie „wojskowy” styl, także „poddanych” i przywódców w cywilu (premierów, prezydentów, kanclerzy itp.itd). Sam uwielbiam wręcz marynarki 2 x 3 guziki (zapinane dwa dolne rzędy – zapinam wszystkie guziki zgodnie ze wzorcem Księcia Karola //nie dotyczy oczywiście 1-rzędówek//). W żadnym innym płaszczu nie czuję się lepiej, aniżeli 2-rzędowym. Nie dawniej, jak w ubiegłym roku zakupiłem 2 trencze z kolekcji zima 2014 / 15 w sklepie Bytom, trzeci natomiast został uszyty w zacnej polskiej pracowni, extra dla mnie z pięknej czarnej, uszlachetnionej skóry. Płaszcz sięga do połowy łydek, jest niezwykle elegancki i ciężki zarazem, na ulicy robi „szalone” wręcz wrażenie (2-rzędówka = 10 guzików). Do tego zakładam czarny kapelusz z dogiętym z tyłu w górę, opuszczonym natomiast z przodu rondem, oczywiście ze Skoczowa. Okazjonalnie bawarski, ciemno-zielony kapelusz z ozdobnym zielonym, grubym sznurem wokół, tworzącym z lewej strony rodzaj kokardki. Obowiązkowo biała koszula przyozdobiona ciemnym (nigdy w jasnych barwach) krawatem. Nie wyobrażam sobie w moim przypadku dwurzędówki bez krawata, toleruję to jednak u innych osób. Resume – styl wojskowy to jest to!!! W 2-rzędówkach mężczyzna odbierany jest niezwykle pozytywnie i serio, także przez płeć piękną. Pozdrawiam wszystkich Panów na „Szarmancie”

    • TimPrice

      Tyrolski kapelusz do skórzanego płaszcza? Jesteś pewien? :D :D

      • A czemu nie? Toć to nie wybieg modelek, lecz żywy Raubritter :)

        • TimPrice

          Raczej folksdojcz, i to wyjątkowo stereotypowy :D

  • t5t

    Mała uwaga w kwestii długich spodni. O ile w Polsce były stosowane niezależnie w XVII wieku choćby. To na Zachodzie, pojawiły się w mundurach w czasie rewolucji francuskiej, nie jako wpływ angielskiego ubioru jeździeckiego, ale wzięty od warst niższych. Nazwa sankiulotów pochodzi od tego, że nie nosili krótkich spodni.

    • Łukasz Łoziński

      Nie tak łatwo ustalać, który trend przyszła skąd w tamtej epoce, gdy moda była już bardzo bogata i zróżnicowana. Nie ma sporu co do tego, że francuscy rewolucjoniści rozpropagowali w swoim kraju długie spodnie – dziękuję za to dopowiedzenie. Ale równocześnie spoglądano na Anglików i znaczenie tamtejszej mody jeździeckiej podkreśla m.in. Francois Boucher. Oczywiście na Wschodzie czy w Skandynawii długie spodnie nie były żadną nowością – z oczywistych względów. Ciekawy przypadek stanowi armia Piotra Wielkiego, której piechota nosiła pończochy/getry i obcisłe spodnie, za to wyposażona była w długie kaftany… albo raczej suknie. Warto też zwrócić uwagę na XVIII-wieczne mundury państw niemieckich, składające się często z wysokich butów i bardzo obcisłych spodni, czasem w ekstrawaganckim kolorze, jak mocna żółć czy intensywny róż. Można na to spojrzeć jako na wariant przejściowy, pomiędzy salonowym strojem paryskich wojaków a uniformem napoleońskim.

  • Ł.Z.

    W odpowiedzi na tekst „Nie trzeba kończyć psychologii, by rozumieć, że odpowiednio ubrany wojownik wzbudzi respekt czy nawet strach przeciwnika.” posłużę się cytatem z klasyka:
    „O szóstej wieczorem żołnierze dostają gulasz z kartoflami, o pół do dziewiątej idzie wojsko do latryny, żeby się wyknocić, o dziewiątej idzie spać. Przed takim wojskiem nieprzyjaciel pierzcha ze zgrozą.”

  • jatsch

    „Księga turniejowa” autorstwa René d’Anjou pochodzi nie XIV, a z drugiej połowy XV wieku. Ubiory przedstawione na ilustracji nie są strojami bojowymi, ale czymś w rodzaju średniowiecznych „ubranek sportowych” – sama scena przedstawia zresztą jedną z konkurencji turniejowych, tzw. walkę na tępe miecze, podczas której – prócz młócenia adwersarza ile wlezie żelazną pałą – należało zniszczyć klejnot znajdujący się na jego hełmie. Równało się to wygranej – chyba, że wcześniej doszło do „nokautu technicznego” ;) .

    Rozbudowanych ozdób nakrycia głowy na polu bitwy, ze względów praktycznych, raczej nie stosowano (utrudniały walkę), natomiast oznaczenia heraldyczne na tarczach, końskich czaprakach itp., pełniły bardzo ważną rolę rozpoznawczą (np. zapobiegały przypadkowemu zaciukaniu kolegi z wojska, walczącego – jak cała reszta – z zasłonięta gębą) i, w przypadku znaczniejszych rycerzy, stanowiły coś w rodzaju osobistej polisy od nieszczęśliwych wypadków (takich starano się złapać żywych, odholować do odpowiednio strzeżonego miejsca i poczekać, aż rodzina uiści odpowiednią opłatę manipulacyjną za wypuszczenie jegomościa na swobodę).

    Na koniec dwie uwagi dotyczące heraldyki: barwy, figury i futra (o tym za chwilę) na płaszczach jeźdźców i na końskich czaprakach, nie nawiązują do „herbu krainy”, ale są symbolami rodowymi. To znak panującego stawał się herbem ziemskim – nie odwrotnie. „Klejnot rodowy” to określenie nieprecyzyjne. Może dotyczyć tak herbu, jak i właściwego klejnotu – elementu heraldycznego umieszczanego na hełmie. Jeśli chodzi o wspomniane wcześniej „futro”, to ma je na sobie książę Bretanii (ten z lewej). Jest to, dokładnie rzecz biorąc, symboliczne oznaczenie futerka gronostaja – rodzaj pamiątki z zamierzchłych czasów, kiedy tarcze obijano skórami zwierząt.

    • Paweł

      Dokładnie. Zanim popełni się, w tonie autorytetu, podobny tekst, warto wiedzieć o czym się pisze albo przynajmniej skonsultować z kimś kto wie, żeby uniknąć takich wpadek jakie wypunktował jatsch. Natomiast zdanie: „Przed śmiercią można było pomyśleć, że rozłupuje nam głowę nie byle kto, ale człowiek z dobrym gustem i odpowiednio opłacany”, nawet jeśli miało mieć ton żartobliwy, jest samo w sobie żenujące. Czasem warto zrobić solidną korektę przed publikacją.

      • Łukasz Łoziński

        Ale gdzie Pan usłyszał ton autorytetu? To tekst popularny, nie materiał dla studentów historii. Przygotowywałem się do niego kilka dni, ale uproszczenia muszą się pojawić ze względu na założoną objętość. Zresztą wytknięte mi błędy nie są chyba kardynalne. Książę Bretanii ma na sobie „futro”, znak rodu, który jednocześnie wskazywał na jego władztwo. W tamtym czasie granica między herbem państwowym i rodzinnym była płynna. Czy wskazanie takich nieścisłości przeczy głównym tezom artykułu? Nie sądzę, choć polemiki są oczywiście mile widziane. A temu, że poczucie humoru mamy odmienne, korektor raczej nie zaradzi. Zadanie podpowiadania autorowi, które passusy są ryzykowne albo kiepskie stylistyczne, należy do adiustatora.

    • Łukasz Łoziński

      Dziękuję za szersze wyjaśnienia. O kulturze rycerskiej Europy mówi się sporo na lekcjach historii, więc nie wchodziłem w szczegóły, chcąc tylko podkreślić kilka ówczesnych zwyczajów. W nazwę grafiki wkradła się literówka, ale proszę zwrócić uwagę, że w jej opisie w artykule podaję poprawnie wiek powstania. Nigdzie też nie twierdzę, że na obrazku widać wyposażenie bitewne, traktuję ubiór turniejowy jako bez mała odpowiednik munduru galowego, szczególnie nacechowany znaczeniami.

      • jatsch

        Ja też nie twierdziłem, że Pan twierdził ;) – opisałem jedynie to, co widać na ilustracji. Jeżeli chodzi o kwestię munduru galowego, to jego genezy doszukiwałbym się także w zbrojach paradnych – pełniących zresztą podobną, jak mundur galowy, rolę (nazwijmy ją umownie ” wyłącznie dekoracyjną”). Pięknym przykładem ilustrującym ten rodzaj uzbrojenia jest właśnie „Wojownik” Leonarda da Vinci.

  • Tekst urywa się w chyba najciekawszym momencie — zmiana podejścia do uniformu 100 lat temu. Francuzi zaczynają Wielką Wojnę w czerwonych portkach, co się kończy totalną masakrą — po kilku miesiącach zastępują je barwami maskującymi.

    Nawet ci messieurs mają na nogach czerwone spodnie:

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d2/Guarding_subway_entrance%2C_Paris_%28LOC%29.jpg

    • Filip

      Niebieskie marynarki, białe pasy i czerwone spodnie bo trójkolorowa flaga. Tak, najgorszy pomysł wszechczasów.

    • Łukasz Łoziński

      Zgadzam się, że wiek XIX i XX są dla historii munduru najciekawsze, dlatego zgodnie z zapowiedzią wrócę do tematu w kolejnym wpisie.

  • Jan Adamski

    Świetny artykuł: uwielbiam takie teksty na całkiem poważny temat, pisane z lekkim przymrużeniem oka. Jestem pełen podziwu już za sam fakt wymyślenia takiego zestawienia: moda i mundury! Że też ja na to nie wpadłem.

  • moi

    Takim ciekawym reliktem jest Gwardia Szwajcarska. Może jakiś wpis analizujący ich umundurowanie?

    • Łukasz Łoziński

      Gwardia Szwajcarska to temat, który od razu się nasuwa, gdy mowa o odważnych mundurach. W Polsce pojawiało się trochę artykułów, a nawet książek o papieskich żołnierzach, dlatego postanowiłem bardziej ogólnie zaprezentować styl dawnych najemników niemieckojęzycznych. Oczywiście Szwajcarzy stanowili wśród nich liczną grupę, a ubiór współczesnej Gwardii Papieskiej wprost nawiązuje do mody XVI-wiecznej. Skoro ten temat wciąż wzbudza zainteresowanie, to postaram się niedługo napisać o współczesnych jednostkach wojskowych, które noszą ciekawe i wymyślne stroje.