Zimowa wyprzedaż w ZackRoman - 30% zniżki! Wejdź i sprawdź sam!

Zapisz się do newslettera!

Otwieramy butik!

Styczeń 26, 2017
19 komentarzy

Prowadzę swój biznes dosyć rozważnie. Unikam brania na siebie większego ryzyka. Przez ostatnie lata gromadziłem kapitał. Nigdy nie korzystałem z kredytów bankowych czy tajemniczych inwestorów. Radzę sobie dobrze bez nich.

Kiedy w 2012 roku otwierałem Studio Szarmant na IV piętrze budynku na Grochowie, bardzo nieśmiało marzyłem o czymś poważniejszym. Jednak brakowało mi wtedy przede wszystkim kapitału, a także wiedzy i doświadczenia w tworzeniu i zarządzaniu marką ubraniową. Miałem pasję i chęci do pracy, ale dziś wiem, że to za mało. Pierwsze dwa lata na Grochowskiej były latami nauki. Na szczęście nawet tam docierali pierwsi klienci. Siła napędowa, jaką stanowił mój blog, była niesamowita i bardzo mi pomogła.

Jesienią 2014 roku postanowiłem przenieść się do Śródmieścia – na Poznańską. Na pewno był to progres, choć wciąż było to I piętro. Dziś z dumą myślę, że słynne meble art deco z Poznańskiej nie są moje. Po prostu znalazłem mieszkanie z takimi meblami. Szukanie oszczędności to podstawowa zasada mojej działalności. Staram się unikać przepalania kapitału i – jak widać – to działa.

Dopiero teraz, po pięciu latach, czuję, że mogę zainwestować w lokal z witryną. Tym razem będę miał już własne meble ;) Studio na Poznańskiej nie spełnia oczekiwań nie tylko moich, lecz także klientów, których czasem bywa tak dużo, że po prostu się tam nie mieszczą.

Poza tym kilka miesięcy temu poczułem, że wchodzę w okres stagnacji. Podobnie czułem się w 2014 roku na Grochowskiej. Pora wypłynąć na szersze wody.

Poszukiwania lokalu pod butik rozpocząłem już na początku 2016 roku, ale okazało się to karkołomnym zadaniem. Czynsze w modnych miejscach i na ulicach handlowych wynoszą 100 euro za metr kwadratowy. Gdybym chciał otworzyć butik w takiej lokalizacji, musiałbym podnieść ceny. To nie wchodzi w rachubę i jest sprzeczne z misją mojej marki. Chcę dostarczać produkty najwyższej jakości, ale pozostające wciąż w rozsądnych cenach.

Ostatecznie wymarzony lokal znalazłem po wielu miesiącach poszukiwań. Trafiłem na idealne miejsce (dzięki Krystianowi Podbielskiemu, mojemu dobremu klientowi), w którym mogę stworzyć własną historię. Na razie nie podaję adresu, ale zdradzę, że to Śródmieście. Najważniejsze, że lokal ma wygodne wejście od ulicy i ogromne witryny, a w pobliżu łatwo o wolne miejsca parkingowe (wiem, że wielu klientów na nie czeka).

Butik otwieram wraz z Moniką Kamińską, z którą współpracuję od dwóch lat. W tej chwili oferujemy elegancką odzież zarówno męską, jak i damską. Pod dwiema markami, ale w jednym lokalu. Wielu parom bardzo ułatwia to robienie zakupów. Naszym celem jest stworzenie miejsca, do którego będzie przychodziło się z przyjemnością i dla relaksu. Zakup marynarki lub sukienki szytej na miarę to doświadczenie, które warto celebrować.

Plany na wiosnę zakładają oczywiście otwarcie butiku, ale pracuję też nad kilkoma innymi projektami, o których napiszę za kilka tygodni.

Obecnie czeka nas remont – mamy sprecyzowane oczekiwania co do wyglądu lokalu. Będzie niestandardowo. Równocześnie będziemy chcieli powiększyć zespół osób pracujących w sklepie.  Szukamy sprzedawcy szycia na miarę do butiku oraz managera do zarządzania sklepem internetowym. Doświadczenie podpowiada mi, że skuteczne delegowanie pracy pomaga w rozwoju, więc jeśli masz dużo zapału do pracy i czujesz, że chciał(a)byś do nas dołączyć, odezwij się do mnie: roman@szarmant.pl.

Bardzo się cieszę, że marka wchodzi w kolejny okres rozwoju. Decyzja o jej założeniu kilka lat temu była jak najbardziej słuszna. Okazało się, że prowadzenie własnej firmy to jednak sport długodystansowy. Może dlatego tak dobrze odnajduję się też w bieganiu i skiturach?

Trzymajcie za nas kciuki i do zobaczenia na wiosnę w nowym lokalu. Już nie mogę się doczekać!

19 komentarzy

Podobne wpisy

Czwarte urodziny bloga

W ciągu ostatniego roku wiele się wydarzyło. Po pierwsze otworzyłem sklep internetowy, dzięki któremu możecie kupować eleganckie dodatki oraz tkaniny z każdego miejsca w Polsce, nie wychodząc z domu.

W szponach groteski

W poważnym magazynie pojawia się „wywiad” ze stylistą i historykiem ubioru. Niemal każde zdanie brzmi dziwnie znajomo, zupełnie jakby napisało się je samemu. Czy to sen, czy może skecz Monty Pythona?

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
Zamknij