Dwurzędowa dyplomatka w wykonaniu krawca Stefana Stepnowskiego z Warszawy. Została uszyta ręcznie przy użyciu naturalnych wkładów (m.in. włosianki).
Jest to ostatnia część tryptyku z Dużej Auli Politechniki Warszawskiej. Po prezentacji garnituru od Piotra Kamińskiego w kamizelce i w fularze przyszła pora na wierzchnie okrycie. Płaszcz został wykonany przez Stefana Stepnowskiego. W jednym z ostatnich wpisów przedstawiłem sylwetkę krawca, opisałem projekt oraz pokazałem płaszcz na etapie pierwszej i drugiej przymiarki. Teraz nadszedł czas na prezentację finału. Jest to dwurzędowa dyplomatka z elementami ulstera. Płaszcz został uszyty ręcznie, na włosiance. Materiał to włoski flausz o składzie 90%wełna/10% kaszmir.
Guziki są wykonane z rogu bawolego. Sama podszewka to satyna na bawełnie firmy LBD. Dodatkowo ociepla płaszcz, który nie wymaga watoliny. Watolina zrobiłaby z płaszcza kołdrę i byłby cięższy o kilka kilogramów. I tak teraz waży blisko 3 kg. Na Syberię w najbliższym czasie się nie wybieram.
Mistrzostwem świata są dla mnie plecy. Pan Stepnowski uzyskał niesamowity efekt, taki, na jaki liczyłem, oglądając ilustracje z klasycznymi płaszczami. Po drugiej przymiarce zebrał jeszcze trochę materiału i plecy są proste, bez załamań i fałd. Płaszcz nie został uszyty na miękko. Jest to solidny kawał roboty. Ma w sobie włosiankę, dzięki której klapy sprężynują i nie odkształcą się za dwa, trzy lata. Przypuszczam, że będzie mi służył przynajmniej przez najbliższą dekadę. Kozerka jest umieszczona odrobinę za wysoko, ale to ma także swój urok. Fachowcy z Gest Mody mnie uspokoili i stwierdzili, że płaszcz z taką kozerką prezentuje się bardzo ciekawie i oryginalnie.
Płaszcz w użytkowaniu jest rewelacyjny. Czuję się w nim bardzo pewnie – aspekt psychologiczny to właśnie ukryta siła i potęga ubrania miarowego. Zwraca uwagę, ale jest to nieuniknione w morzu kurtek. Płaszcz to ultra męski element garderoby, który optycznie powiększa moje barki oraz klatkę piersiową, a także podkreśla wąską talię. Nie tylko daje odpowiednią ochronę zimą, ale spełnia także ważne funkcje estetyczne i psychologiczne. O słynnych kolorowych kurteczkach trudno to powiedzieć.
Do stylizacji dobrałem kapelusz fedora ze Skoczowa, firmy Polkap. Kupiłem go w nieistniejącym już sklepie Porthos na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Jest o odcień ciemniejszy od płaszcza. Granatowy kapelusz także by pięknie kontrastował, ale takiego już nie było w asortymencie. O kulturowej roli kapeluszy napiszę w swoim czasie. Przeszły one długą i wyboistą drogę. Od znaku konformizmu społecznego przed wojną po symbol niezależności i odrębności od mas w XXI wieku. Są obecnie uważane za non-konformistyczny element ubioru męskiego.
Swoje zastosowanie znalazły także rękawiczki irchowe wykonane przez Czesława Jamrozińskiego. Od grudnia, kiedy je kupiłem, nosiłem je często. Zastosowana przez rękawicznika ircha jest jednak na tyle gruba, że nawet przy minus 10 stopniach dawała wystarczającą ochronę moim dłoniom. Jasny kolor irchy przy tym kolorze płaszcza nie odznacza się tak bardzo, jak przy ciemnych materiałach.
Brązowa teczka została kupiona kilka lat temu w warszawskiej Spółdzielni Pracy „Rozwój”. Spółdzielnia specjalizowała się w galanterii skórzanej, ale jest już niestety w likwidacji. Teczka od końca 2007 roku jest moim stałym towarzyszem w pracy i w podróży. Elegancki mężczyzna musi przecież w czymś przenosić swoje rzeczy. Teczka pozostaje uniwersalnym i funkcjonalnym dodatkiem do męskiej garderoby. Nie mogę się przekonać do skórzanych torebek dla mężczyzn (tzw. manbag), a o plecakach, piterkach, pedałówkach czy plastykowych reklamówkach nawet nie będę wspominać.
Płaszcz:
Stepnowski Stefan
Pracownia krawiecka
Ul. Rozłogi 11 m. 46
01-310 Warszawa
Tel. 22 664 87 81
Spodnie: Piotr Kamiński
Kapelusz: Polkap
Buty: Saxone of Scotland
Poszetka: Sir Arthur








Przepiękny zestaw!
Naprawdę piękny płaszcz. Gratuluję Tobie i krawcowi.
Pozdrawiam
Ernestson
Płaszcz super, kolor piękny, niestety – mało praktyczny. Trzeba będzie bardzo uważać.
Jeśli chodzi o męskie torby – wg mnie to kwintesencja metroseksualizmu, faceci z torbami wyglądają dla mnie zawsze groteskowo. Zgadzam się – teczka, aktówka to jest to.
Ale to jest teczka, tyle że miękka. Aktówka po prostu jest mało pojemna, podejrzewam że autor jednak potrzebuje czegoś, co jest praktyczne.
Grzechem natomiast jest to, że jeśli dobrze widzę, to teczka jest czarna, a reszta galanterii w odcieniach brązu
Teczka ciemny brąz. Czarnej nie posiadam i nie zamierzam takiej mieć.
Pewnie w takim razie mój monitor przekłamuje, albo – mniej prawdopodobne – ekspozycja zdjęcia nie jest idealna (to wnętrze w tym oświetleniu ma dużą rozpiętość tonalną i wymaga sporej dynamiki tonalnej).
Może tym bardziej korzystnie byłoby założyć ciemniejsze rękawiczki.
Płaszcz świetny, w pełni zgadzam się z opinia na temat teczek i toreb ale nurtuje mnie – skąd taki pomysł na szalik? Moim zdaniem kompletnie nie pasuje on do zestawu i przy płaszczu szytym na miarę wygląda jak szalik z akrylu z sieciówki. Czy brązowy/navy/bordowy kaszmirowy szalik nie pasowałby bardziej? W dodatku trochę przełamałby ten beż, który choć piękny, nie powinien być chyba jedynym kolorem
Ale płaszcza zazdroszczę niesamowicie!
Przepiękny płaszcz! I jak wyprowadzone plecy! Gratuluję udanego zamówienia! Biletówka wygląda świetnie. Poszetka i kapelusz też!
BTW Trochę znudziło mnie już to miejsce gdzie są robione zdjęcia – widzę je od kilku postów. Zgadzam się też, że szalik jest do natychmiastowej wymiany.
Temat do dyskusji:
Czy nie uważacie, że taki płaszcz wyglądałby lepiej w zestawieniu z ciemniejszymi spodniami?
To samo pomyslalem o szaliku, tutaj jest brazowy welniano-kaszmirowy na wyprzedazy w Wolczance :
http://www.wolczanka.com.pl/data/gfx/pictures/lar…
79 zl to dobra cena.
Zapomnialem dodac ze plaszcz przepiekny. Przed chwila zobaczyla Ciebie moja dziewczyna i stwierdzila ze wygladasz swietnie, jak inne kobiety reaguja na Twoj wizerunek ?
Dziękuję za opinie.
Wszystkie zdjęcia zrobiliśmy za jednym zamachem na początku lutego. Zarówno Maciek (fotograf) jak i ja pracujemy więc nie jest łatwo ze zdjęciami. Wykorzystujemy maksymalnie każde nasze spotkanie. To już ostatnie zdjęcia z tego miejsca. Wyszły świetnie, więc nie miałem serca wysłać ich w kąt.
Dziwię się, że szalik Wam się nie podoba. To szkocka wełna, dostałem w prezencie od koleżanki trzy lata temu. Od dwóch tygodni jestem właścicielem wełnianego szalika w kolorze granatowym, ale sesję robiliśmy wcześniej. Może wpis o kontraście z nim zrobić w roli głównej?!
Mosze – Płaszcz wcale się tak nie brudzi. Podróżowałem z nim samolotem 4 razy i było ok. W usług PKP też korzystałem i się nie ubrudziłem. To nie ircha. Nie łapie tak szybko brudu.Musiałbym jakimś smarem ubrudzić.
Mar – Co do pań, to najlepiej się ich spytać ale reakcje są dosyć przychylne. Natomiast nie ma tak, że dziewczyny rwą zęby o chodnik na mój widok
TomekMiler – Co do ciemnych spodni – Nie wiem czy wyglądałby lepiej, ale na pewno byłoby bardzo dobrze. Też rozważałem, ale nie było jak się przebrać. Do następnej sesji założę ciemne spodnie.
Super! BTW jestem fanem tego miejsca, tylko trochę go sporo. Ale rozumiem. Stosowanie takich rozwiązań jest zrozumiałe.
W takim razie czekam na ciemne spodnie! Płaszcz naprawdę świetny!
Mnie się podoba. Zwłaszcza zestawienie kolorystyczne płaszcza i garnituru.
No i te rękawiczki
Generalnie dobrze ubranego mężczyzny można ze świecą szukać. Większość moich kolegów po fachu uważa, że wystarczy koszula na spinki i już jest elegancko. Kapelusz? Lepsza wełniana czapka do płaszcza….i tak mogłabym dalej wymieniać.
Osobny temat to teczki i aktówki. Sama mam problem z doborem bo jeszcze nie znalazłam damskiej wersji, która pomieści wszystkie moje papiery.
Cudowny zestaw! Robi ogromne wrażenie!
Kapelusz skoczowski?
Dziękuję! Jest to firma Polkap ze Skoczowa. Model Dagmar wykonany z włosa króliczego i ze skórzanym potnikiem. Jeśli chodzi o skoczowskie kapelusze to nie mamy się czego wstydzić w porównaniu z angielskimi lub włoskimi firmami.
Aaaa! Niesamowity zestaw.
A skoro już jestem w stanie złapać powietrze i coś więcej powiedzieć, to dodam, że JEŻELI mogłoby być jeszcze piękniej, to gdyby rękawiczki były w kolorze butów. Być może jest to kwestia zdjęcia, ale są strasznie prześwietlone. Kapelusz, buty i rękawiczki, to idealne miejsce na ciemniejszy brąz
.
Najlepiej byłoby, gdyby w kwestii ew. prześwietlenia zdjęć wypowiedział się Zaki lub autor fotografii, ale ja myślę, że to albo efekt artystyczny albo konieczność rozjaśnienia zdjęć wynikająca z dosyć słabego światła w Gmachu Głównym PW (mleczne szyby w dachu nad Dużą Aulą).
Bardzo ładny płaszcz!
Pozdr,
wojvv
Witam.
Rękawiczki nie są prześwietlone, są poprostu jaśniejsze.
Widoczne są na nich szczegóły.
Porównajcie rękawiczki do tła. Ono jest prześwietlone, a jednak rękawiczki się wyróżniają:
http://www.szarmant.pl/plaszcz-dwurzedowy-stefan-…
Program nie wyświetlał mi braku informacji o kolorze w tym miejscu.
Może to też być kwestia różnych monitorów.
Staram się nie dodawać zbyt dużego kontrastu żeby właśnie uniknąć takich sytuacji.
Z góry dziękuję za wszelkie uwagi co do zdjęć i ustawienia "modela", które wykorzystuję w przyszłości żeby wszystko było odpowiednio widoczne.
Pozdrawiam
M. Cioch
Piękny płaszcz, a ta wysoka kozerka to taka "kropka na i" – mnie się bardzo podoba.
Podobnie jak współkomentujący, uważam że szalik jest do wymiany.
Myślę, że płaszcz będzie pięknie wyglądał do szarych spodni z wełnianej flaneli.
Gratulacje!
Płaszcz jest cudowny (świetny kolor)! A co do szalika, nie mam żadnych uwag – według mnie pasuje bardzo dobrze. Ogólnie rzecz biorąc zestaw moim zdaniem przemyślany – w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Rewelacyjny płaszcz. Bardzo mi się podoba. W sprawie toreb jestem trochę bardziej tolerancyjny aczkolwiek znaleźć ładną skórzaną teczkę nie jest łatwo. Ta Twoja kojarzy mi się nieco z czasami dzieciństwa i torbami używanymi przez lekarzy. Zawsze po brzegi wypchane pieczątkami…
Jeszcze raz gratuluję zamówienia.
Kurczę, tyle pochwał, że aż głupio zostawiać kolejną, ale jak tylko dziś otworzyłem szarmanta i zobaczyłem pierwsze zdjęcie, z ust mimowolnie wyskoczyło mi słowo "zajebiste", co — przyznaję — jest mało szarmanckie.
Wysoka kozerka i mi się bardzo podoba.
Gratuluję!
A tak w kwestii toreb o których tu się rozwinęła mini-dyskusja:
jeśli nie w torbach to w czym przenosicie rzeczy, gdy macie na sobie strój casualowy? I strojem casualowym nie nazywam tu nawet jeansów z t-shirtem tylko np. koszulkę polo jaką Walter zaprezentował pół roku temu. Albo do koszuli button down z marynarką sportową. Do takiego zestawu dobierzecie teczkę?
Nie ma to jak teczka pod kolor butów
A Ty nosisz teczke pod kolor butow? Nie za bardzo rozumiem ten zart.
Super wyszedł płaszcz, po 2 przymiarce miałem trochę obawy o dopasowanie, ale teraz widać, że jest naprawdę dobrze. Zestaw jak dla mnie bomba, garnitur i płaszcz z prawie identycznego koloru i to jeszcze takiego jasnego to jest to.
Co do szalika – wygląda moim zdaniem dobrze. Ostatecznie przecież chyba naszym celem nie jest za wszelką cenę upewniać wszystkich naokoło, że każdy element ubrania jest nie do zdobycia w popularnych sieciówkach. Poza tym wełna, wełną, kaszmir, kaszmirem, a na mrozy i tak najlepszy jest ten akrylowy, gruby szalik
Rozumiem, że to była jedna sesja, ale ile można oglądać ten GG PW?
To nie jest szalik akrylowy, tylko wełniany i rzeczywiście bardzo gruby. Pamiętam jak odcinałem nożyczkami etykietkę 100% Scottish Wool więc nie uda mi się udowodnić
Mężczyźnie jedna teczka w kolorze ciemny brąz w zupełności wystarczy. Jeszcze nie zgłupiałem, żeby dobierać teczki pod kolor butów
Tutaj pozostawiam pole do popisu płci pięknej.
Rollin' – Co do toreb i teczek. Do zestawu sportowego w koszulce polo oczywiście chlebak czyli "torba z nieprzemakalnego płótna lub ze skóry, noszona na długim pasku na ramieniu, używana, zwłaszcza w wojsku i na wycieczkach, do noszenia żywności i drobiazgów’. Nie wiem jak wy, ale instynktownie potrafię odróżnić klasyczne chlebaki od menbagów dla metrusów
Najpierw na nie: szalik mi się nie podoba, podobnie podniesiony kołnierz – a'la Szpieg z Krainy Deszczowców
Teraz na tak: płaszcz jest bardzo udany. Jego mariaż z garniturem również. Krój trafiony – plecy leżą b. dobrze, z przodu też prezentuje się doskonale. Generalnie, razem z dwurzędówką, chyba najlepsze Twoje zamówienia.
Neutralnie: Rękawiczki + buty + kapelusz. Każde z osobna b. fajne, ale nie wiem, czy jednak nie przydałyby się rękawiczki w odcieniu podobnym. To jednak kosmetyka – tak jak jest, też się ze sobą nie gryzą.
Świetny zestaw, uwaga techniczna do dyskusji: chlebak, jak sama nazwa wskazuje służy w wojsku do noszenia granatów.
Co do torby to jest to w przypadku faceta problem (może do rozwinięcia w jakimś wpisie?) w momencie pojawienia się laptopów. W zwykłej teczce nie zawsze się mieści, jest też wtedy cięższa no i troszkę łatwiej uszkodzić sprzęt w przypadku uderzenia o cokolwiek. Ja osobiście preferuję wyglądającą rozpaczliwie mimo wielu zabiegów naprawczych, torbę monterską na ramię – prezent od Ojca w 3 klasie podstawówki, służy mi przez wszystkie lata edukacji i pracy. Jest bardzo wygodna i pasująca do akademickiego otoczenia w którym pracuję.
Do mojej teczki wchodzi laptop 17 cali
Trzeba chodzić z dużą teczką i po sprawie.
Pochwaly byly, wiec dorzuce cos od siebie z drugiej strony barykady. Wedlug mnie jest zbyt duzo odcieni bezu, calosc zlewa sie mocno i jedynie, co sie wyroznia to teczka, buty i kapelusz, przez, co tak mocno widac jak kolorystycznie te elementy od siebie odstaja (szczegolnie teczka i buty, ktore zreszta sa na zblizonym poziomie). Szalik zmienilbym na cos mniej pstrokatego, kapelusz w moim odczuciu wyglada jak 'trying too hard', co w polaczeniu z reszta troche tworzy efekt przebrania, a nie ubrania.
Pozdrawiam,
T.
Tak czy siak, doskonale się w tym "przebraniu" czuję
Swoją drogą zaproponuj inne nakrycie głowy do takiego płaszcza. Czapka wełniana czy też uszanka absolutnie nie pasują. Kapelusz jest jedynym nakryciem głowy godnym dwurzędowego płaszcza. Pora oswoić się z kapeluszami, bo one na stałe zagoszczą na blogu.
Nienaturalność kapelusza jest najwyżej znakiem czasów. Wg mnie NIE MA bardziej naturalnego nakrycia głowy do tego zestawu.
Zestaw z czarną galanterią, czarnymi Oxford Brogues i granatowym homburgiem mógłby być również bardzo interesujący.
Nie bede nic proponowal, poprostu ocenilem zaprezentowany zestaw. Kapelusz racja pasuje do reszty ubioru, ale zbytnio nie pasuje do Ciebie. Moze to byc kwestia mojego specyficznego podejscia do kapeluszy ogolnie, wedlug mnie niewiele osob wyglada dobrze w kapeluszu (to samo zreszta tyczy sie much, fularow itp.).
Pozdrawiam,
dsc.
Jesteś pierwszą osobą, która uważa że kapelusze do mnie nie pasują. Ja się w nich świetnie czuje. Nie mam lęku przed fularami czy muchami
Ubieranie się w XXI wieku, kiedy etykieta nie obowiązuje jest zabawą konwencją.
W pełni popieram kapelusz. Sam chodzę od niedawna. Pierwszy dzień był ciężki, czułem się niepewnie, a teraz wręcz przeciwnie, głupio w płaszczu czuję się bez kapelusza. Co więcej nawet w moim Lublinie nie wzbudza on wielkiej sensacji na ulicy.
p.s. Spotkana na ulicy dawna studentka powiedziała wprost, że jestem jedynym porządnie wyglądającym facetem w mieście (byłem ubrany tak jak Szarmant na tych zdjęciach, tylko w szarościach i płaszcz jednorzędowy)
. Toteż kapelusz do tego płaszcza jest jedynym rozwiązaniem. Kaszkiet – "oprychówka" wyglądałby, jakby Szarmant podprowadził ten płaszcz w wieszaka w dobrej knajpie
. Jest taki wiersz przedwojenny Jurandota o tym: http://www.jurandot.republika.pl/96.html
Płaszcz znakomity. Szalik do wymiany. Moim zdaniem też za dużo elementów beżowych. Dwurzędowiec powinien kontrastować z garniturem. Wygląda to zbyt letnio, jak na obecną porę roku.
A nie myślałeś o granatowym albo niebieskim garniturze (takim jaśniejszym NAVY). Wydaje mi się, że to byłby kolor, który najlepiej by pasował do Twojej karnacji. Ten wcześniejszy brąz i obecny beż… coś mi w nich nie gra. Mam wrażenie, że nawet w szarościach byłoby Ci lepiej. No, to tak do przemyślenia
Płaszcz – powtórzę – "rządzi".
Tak, myślałem o niebieskim. Następny projekt będzie związany z tym kolorem
bez urazy, ale wygląda pan strasznie mdło. cała ta analiza kolorystyczna nic nie dała, wybierając taką tonację ledwo widać twoją twarz, zlewasz się z ubraniem i otoczeniem. brązowy był jeszcze ok, ale ten nadmiar beżu stanowczo Ci szkodzi.
Ale wlasnie taka stonowana kolorystyka jest polecana dla osob z tzw. niskim kontrastem. Ciemniejszy szalik odwracalby uwage od twarzy. Polecam zajrzec do "Dressing the man".
Dressing the man, jak wszystkie książki, to podstawy dla amatorów, którzy rozpoczynają przygodę ze stylem. Zawiera wiele cennych uwag i wskazówek, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i zindywidualizowane podejście, a szarmant jest już na tym etapie, gdzie mając wiedzę i doświadczenie tworzy swój własny styl, choćby na przekór zasadom. Oprócz uwielbianego pojęcia"kontrastu" liczy się także specyfika rysów twarzy, jej uzewnętrzniony "charakter", typowość, fryzura etc, zjawiska trudno definiowalne, ale łatwo dostrzegalne. Niektóre twarze pomimo niskiego kontrastu będą zwracały uwagę, a niektóre tak jak szarmanta pozostaną klasycznym obliczem zwykłego człowieka (to nie jest pejoratywne!). Inaczej ubiera się lino, którego niepiękne oblicze przykuje uwagę w każdym zestawieniu, a inaczej patrick johnson, dośc typowy i przystojny młody człowiek. (nota bene obie osoby o niskim kontraście). Zalecałbym szarmantowi więcej szarości, granatu, ciemnej zieleni, bo to spowoduje że zestawienia staną się głębsze i ciekawsze. I skąd ten kult twarzy? Twarz u każdego zwraca uwagę i nie widziałem jeszcze zdjęcia, gdzie byłaby przytłoczona przez ubranie (obracając się oczywiście w klasycznej modzie męskiej). Są po prostu zestawienia udane i te nie do końca. A zestaw w którym wszystko jest beżowe, łącznie z twarzą autora powoduje, że widzę wielki flanelowy herbatnik.
Dziękuję za ciekawy komentarz. Wezmę pod uwagę Pana uwagi. W nowym projekcie odejdę tymczasowo od beży i będzie to granat lub szarość. Sympatyczny termin "wielki flanelowy herbatnik" robi już karierę na stronie dla fanów na fejsbuku
Należy do best of the best na liście komentarzy.
Lino Ieluzzi ma sredni kontrast. To zle porownanie. Na wiekszosci zdjec jest usmazony jak frytka. Sam zaczales temat od twarzy, ze nie jest widoczna i jest blada a teraz pytasz: "skad ten kult twarzy?" Piszesz, ze przy brazowym garniturze bylo ok. Poczytaj komentarze pod tamtym wpisem. Dokladnie te same zarzuty, ze blada twarz, ze nie pasuje.
Autorowi nie pozostaje nic innego jak tylko opalic swoje "klasyczne oblicze zwyklego czlowieka" zeby zadowolic czytelnikow.
I będzie Frytek Szarmant
Płaszcz bardzo ładny, kapelusz fajny, ale niestety na trzecim od końca zdjęciu wyglądasz strasznie sztywno, jakbyś był przebrany, a ubranie Ci ciążyło.
W dodatku nie wiem, czy ktoś to jeszcze zauważył, ale strasznie męczący jest ten natchniony ton ostatnich wpisów i niekończąca się nagonka na wszelkie sportowe ubrania.
Ciekawe czy ten wpis wejdzie, bo Szarmant ma tendencję do cenzurowania moich komentarzy.
Pozdrawiam.
Nie cenzuruje komentarzy. Nie akceptuje anonimowych trolli oraz zajadłej krytyki nic nie wnoszącej do wpisu. Jako autor prywatnego bloga mam to tego pełne prawo. Na szczęście odrzucanie komentarzy zdarza się bardzo rzadko. Proszę nie wdawać się ze mną w dyskusję na ten temat, bo nic to nie da. Apeluję o wartościowe komentarze na blogu i takich chce mieć czytelników. To nie jest blog dla mas. Nie życzę sobie komentarzy żywcem z gazeta.pl
Zapytałem o co chodzi z kultem odciągania uwagi od twarzy (sprecyzowałem to w następnym zdaniu). Nie widziałem jeszcze kombinacji na tyle przesadzonej (nie mówię że taka nie istnieje), by 'odciągała uwagę od twarzy' będąc jednocześnie udanym zestawem.W przypadku nieudanych zazwyczaj istnieje szereg innych zastrzeżeń. i nie zalecam autorowi smażenia się, tylko sensowniejszy dobór kolorów.
Co do brązowego garnituru, uważam że był ok, ożywiony zaprezentowanym krawatem nie stapiał się z tłem. Ten zestaw i ilość beżu jest przesadzona. Opinie innych średnio mnie interesują, wyrażam swoje spostrzeżenia, autor je przemysli lub nie – jego wybór. mnie nikt nie musi zadowalać.
Lino ma małą różnicę miedzy skórą a włosami. Nie ma jak tego zmierzyć, bo moim zdaniem to nadal niski kontrast, w porównaniu do Macieja Zaremby (brąz włosy) czy braci Ricci (ciemne włosy). Podałem jego przykład tylko po to żeby operować dość konkretnymi zjawiskami a nie czystą abstrakcją.
Nie zgodzę się, że w ciemnym brązie lepiej wyglądałem. Ten odcień brązu z jednego z ostatnich wpisów jest dla mnie za ostry. Ja wolę łagodniejsze odcienie, które mnie nie przytłoczą. W atramentowym granacie też by mi nie było dobrze.
Kolego Blitz, nie wchodzac w zbedna polemike, ale jesli Lino ma wg Ciebie niski kontrast to powinienes wyszukac maksymalnie duzo jego zdjec, a potem rzeczywiscie siegnac do "Dressing the man" (ktora nazwales ksiazka dla amatorow) i zweryfikowac swoja wiedze.
Plaszcz jest wspanialy, a caly zestaw wyjatkowo udany. Kolor brazowy przytlaczal autora i nawet zostal nazwany przez kogos nieboszczykiem. Teraz jest juz tylko herbatnikiem, wiec jest postep. Cokolwiek autor na siebie ubierze to zawsze ktos poruszy temat bladej cery. W tym przypadku mysle, ze jasne i mdle tlo bardziej poteguje Twoje odczucia. Gdyby zdjecie bylo robione na kolorowej ulicy pewnie byloby inaczej.
Dobrze tez wiedziec ze opinie innych Ciebie nie interesuja. Z takim podejsciem wszak rosnie opornosc… na wiedze.
Każda książka jest dla amatorów (początkujących) powiedziałem to wyraźnie. Uważasz że stylu można nauczyć się z lektur? Moim zdaniem tylko na początku, potem trzeba eksperymentować, patrzeć, analizować i próbować.
Wyraziłem opinię, że poprzedni zestaw był moim zdaniem bardziej neutralny, bez zachwytów, ale w porządku. Opinię o tym podsumowałem już w żartobliwym wyrażeniu o herbatniku. osobiście wolę być umarlakiem niż herbatnikiem
Opinie innych względem odczuć nie interesują mnie – każdy ma swoje i nie ma tu miejsca na rzeczową dyskusję. Argumenty merytoryczne wzbogacają wiedzę, opinie oparte na odczuciach – niezbyt.
Nie przywiązuję się do idei kontrastu, jak piszę po raz trzeci, przywołałem lino żeby na przykładzie niepięknej, ale dobrze kojarzonej twarzy o niższym od innych znanych mi i czytelnikom kontraście. Sądzę że młody rubinacci byłby również dobrą egzamplifikacją, on włosów niemal nie posiada. Nie mam czasu ani ochoty rozkładać twarzy lino na czynniki pierwsze.
Z chęcią napisałbym jakiś bonmocik z trzema kropkami w celu wyeksponowania intelektu, ale niestety nawet nie mam do kogo zaadresować, drogi anonimie.
Jestes tak samo anonimowy jak ja. Kazdy jest tu anonimowy oprocz tych, ktorzy podpisuja sie imieniem i nazwiskiem. Uwazam, ze pewne ksiazki reprezentuja wiedze i nie mozna ich odrzucac tylko dlatego, ze ma sie o sobie mniemanie geniusza.
Pozwole sobie podlinkowac zdjecie nadmienionego Lino Ieluzzi w podobnym kolorystycznie zestawieniu. Przy takiej karnacji Ieluzzi moze dowolnie operowac kolorami.
http://images.thesartorialist.com/photos/22811Lin…
Mala sugestia dla autora. Byc moze taki blekitny szaliczek jak u Lino dalby troche wiecej wyrazu ubraniu jak i przyciagnalby uwage do twarzy nie bedac z nia w zbyt duzym kontrascie jak mialoby to miejsce w przypadku bardzo ciemnego szala.
Czytam bloga od dawna (choć nie od samego początku) i muszę przyznać, iż jestem pod ogromnym, pozytywnym wrażeniem. Dzięki kol. Zakiemu, Macaroni, Mr Vintage zacząłem odkrywać na nowo piękno klasycznego męskiego stroju. Od jakiegoś czasu szukam coraz to nowych inspiracji, przeglądam blogi i witryny i wydawało mi się, że nic nie jest mnie w stanie już zaskoczyć, a tu taka niespodzianka. Drogi kolego, jestem pełen podziwu i uznania, zaskoczyłeś mnie (i krawiec) bardzo, ale to bardzo pozytywnie. Napiszę tylko, że dla mnie kwintesencją tego pokazu jest to co napisałeś o "spełnianiu także ważnych funkcji estetycznych i psychologicznych". Jednym słowem – chapeau bas!!
gratuluję, świetna realizacja.
Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz że mam się za geniusza (czy w ogóle można być geniuszem stylu?), wyrażam swoją tylko swoją opinię. Wielu książki przestały wystarczać, mając już pewien zasób bazowej wiedzy (niezwykle cennej) podjęli eksperymenty wbrew regułom i osiągnęli niesamowite efekty lub spektakularne porażki. Po raz trzeci powiem że nie kontestuję zawartości merytorycznej i przydatności flussera, tylko fakt że dla dandysa (za jakiego autor się uważa, lub aspiruje) to porady niewystarczające.
Zaprezentowany zestaw podobny kolorystycznie jest tylko w płaszczy i kapeluszu. Spodnie, buty i szal tworzą odrębną klamrę kompozycyjną co stanowi rownowagę dla jasnych elementów. Tego mi zabrakło u szarmanta. Może po prostu inne spodnie dałyby lepszy efekt.
I naprawdę chciałbym dowiedzieć się, jaka jest Twoja opina na temat "charakteru" twarzy, poza jej kontrastem, wyrażonego m.in. w rysach.
Chciałbym sprostować że już nie uważam, ani nie aspiruje do bycia dandysem. Jestem po prostu mężczyzną zainteresowanym znacznie ponad przeciętną eleganckim ubiorem, jego kontekstem i historią. Dandyzm wymaga nieskończonych wydatków na ubrania, niezwykle zasobnej kieszeni oraz wynika z nudy z braku zajęcia/pracy. Żaden z tych trzech elementów do mnie nie pasuje. Mam skończone wydatki, nie jestem bogaty z domu i muszę pracować aby godnie żyć. Na dandyzm nie mam szans. A nawet jeśli, to ja godzinami nie siedzę przed lustrem poprawiając węzeł krawata. 10-15 minut dziennie na dobranie zestawu to i tak świat i ludzie. Choć nie ukrywam, że próbuję się zmobilizować do dłuższych sesji bo to dobre ćwiczenia. Nie mówi się o tym, ale żeby stworzyć swój własny styl trzeba eksperymentować, ćwiczyć i szukać. Nie tylko zawierzać własnemu instynktowi. Ograniczeniem jest brak wielu akcesoriów w pożądanych barwach. Dzięki blogowi i uwagom czytelników nie spoczywam na laurach i pracuje na rozwojem własnego stylu. To mój cel. Można się wiele razy pomylić, wspomniany szalik idzie dla biednych.
Fajnie, wolę czytać bloga normalnego, pracującego i posiadającego jakieś męskie pasje gościa, który po prostu zwraca uwagę na to, co nosi, niż blog kogoś, kto cały swój wolny czas poświęca tylko szmatkom i strojeniu się.
Co do ilościowej ubogości środków to myślę, że nie jest tak źle. Mężczyźnie nikt nie ma za złe powtórzenia garnituru, czy całego zestawu co kilka-kilkanaście dni. Poza tym pozostając przy krawiectwie miarowym, zaopatrujesz się w ubrania, które służą przez lata i raczej nie wyjdą z mody, a to po 3-4 latach pozwoli już pewnie na posiadanie całkiem zasobnej szafy, z której na każdą okazję można wybrać coś bezpretensjonalnego.
Jeśli można, pytanie – ile trzeba przyszykować biletów NBP na taką fedorę albo homburg ze Skoczowa? Przy okazji, skoro sklep z Marszałkowskiej się zwinął, gdzie można teraz przymierzyć i kupić?
Nie więcej niż 200 zł. Nie wiem gdzie można przymierzyć w Warszawie. Należy bezpośrednio kontaktować się z producentem polkap.pl
Można także odwiedzić p. Cieszkowską na Targowej w Warszawie, która ma w ofercie kapelusze własnej produkcji.