Sobota. Telefon zadzwonił o 13.00
Cześć tu Marcin. Idziesz na Men’s Day? Mogę być u Ciebie za pół godziny. Walter niespiesznie odrzekł: Ok, to o 13.30 będę czekał na dole.
Walter spokojnie zerknął do szafy, wybrał granatowe spodnie bawełniano-lniane oraz białą koszulkę polo. Nie poddał się panice. Dobrze wiedział, że jasna koszulka polo i ciemne bawełniane lub lniane spodnie to jedna z najlepszych, neutralnych kompozycji czerpiąca garściami z męskiej, klasycznej sportowej elegancji. Jest to zestaw uniwersalny, który każdy mężczyzna może stosować bez względu na sylwetkę i charakter. Zdawał sobie sprawę, że w subkulturowym uniformie szarmanta z poszetką i krawatem oscylowałby na granicy śmieszności podczas imprezy gadżeciarskiej dla mężczyzn. Nie zamierzał też wtapiać się w ogół zakładając szorty i koszulkę z gigantycznym nadrukiem. Wybrał długie spodnie z lekkiego, przewiewnego materiału. Krótkie spodenki zakładał zazwyczaj tylko na plażę lub salę gimnastyczną.
Czasem chcę wyglądać w sposób nierzucający się w oczy. Staram się wtedy kierować pierwotnymi zasadami elegancji, która ma być spokojna, niezobowiązująca i dyskretna. Moja propozycja na wakacje na sportowo to klasyka: ciemne spodnie i jasna góra. Jest to styl casual – prosty, nieudziwniony, wygodny, przyjemny i łagodny. Odwrotna kompozycja, ciemna góra i jasne spodnie zwraca uwagę i jest zdecydowanie bardziej dandy. Ponadto nie zapominajmy o funkcjonalności. Ciemne spodnie są o tyle praktyczniejsze od białych, że nie wymagają prania po jednorazowym założeniu.
Koszulka polo od lat 60-tych XX wieku zaczęła święcić triumfy w męskiej sportowej elegancji nieformalnej. Wyparła w elegancji codziennej sportową koszulę z kołnierzykiem zapinanym na guziki tzw. button down. Koszulka polo, jak sama nazwa wskazuje ma pochodzenie sportowe. Pochodzi z kortów tenisowych, pól golfowych i boisk do gry w polo. Zainteresowanie mężczyzn odzieżą sportową nie dziwi, bo XX wiek to był wiek sportu. Sportowcy stali się narodowymi herosami i bohaterami z pierwszych stron gazet. Wyparli intelektualistów, pisarzy, arystokratów i artystów w społecznej świadomości jako wzory godne do naśladowania.
W każdym sklepie z odzieżą jest stoisko z koszulkami polo. Unikamy sztucznych materiałów i sięgamy po polo z bawełny. Najlepsze są zrobione z piki (ang. piqué), bawełnianej tkaniny z lewej strony drapanej, a z prawej pokrytej wzorzystym bruzdowaniem. Należą do grupy wyrobów włókienniczych zwanych dzianinami. Podstawowymi cechami użytkowymi dobrej koszulki polo są: duża elastyczność, przyleganie do ciała, miękkość oraz przewiewność.
Na wakacje warto zaopatrzyć się w nowe koszulki polo dobrej jakości. W przypadku polówek o szyciu na miarę nie słyszałem i zachęcam do zerknięcia do outletów. Moja biała koszulka polo firmy Original Penguin pochodzi właśnie z outletu. Została zakupiona za 1/3 ceny wyjściowej. Czy jest niemodna, bo pochodzi z zeszłorocznej kolekcji? W męskiej sportowej elegancji nie liczy się sezonowość ubioru, a jednokolorowe koszulki polo są standardem, od kiedy René Lacoste w 1926 roku przyodział białą podczas US Open.
Jakie koszulki wybieramy na początek? Przede wszystkim te dobrze dopasowane, a nie te zbyt luźne. Należy uniknąć efektu worka na kartofle. Proponuję zacząć od jasnych, jednokolorowych klasyków: biały, niebieski, szary, żółty, zielony czy też beżowy i komponować je z ciemnymi spodniami z lnu i bawełny. Odwrotnie też jest dobrze, ciemna góra i jasny dół, ale będziemy wtedy na siebie bardziej zwracać uwagę. Kolory dobieramy do swojej osobowości i karnacji. Wybieramy te, w których czujemy się najlepiej. Pstrokaciznę, tak popularną latem zostawiamy na boku dla papug. Dla osiągnięcia efektu dandy, możemy kupić koszulkę z kołnierzykiem obszytym kontrastującą nicią. Za wszelką cenę unikamy darmowych koszulek polo z logo firmy niezwiązanej z rynkiem odzieżowym. Kołnierzyki stawiamy wtedy, kiedy słońce jest zbyt silne i należy chronić kark. W innym wypadku taka „elegancja” przystoi kasztanom z dyskoteki, a nie eleganckim mężczyznom. Zapięcie ostatniego guzika pod szyją w koszulce polo jest opcjonalne i zależy od samopoczucia i pogody. Przy dobrze dopasowanej koszulce slim fit możemy nosić ją wyłożoną na spodnie. Sportowa elegancja to także stan ducha. Nie od dziś wiadomo, że mniej i dyskretniej często znaczy lepiej. Szczególnie, jeśli dotyczy to ubioru, a Ty nie masz ambicji zostania dandysem.




nice car(s).
cyt: Zdawał sobie sprawę, że w subkulturowym uniformie szarmanta z poszetką i krawatem oscylowałby na granicy śmieszności podczas imprezy gadżeciarskiej dla mężczyzn.
To chyba kwestia pewności siebie – zupełnie nie obchodzi mnie co pomysli sobie o mnie obcy facet w szortach z tygrysem na plecach, a mezczyzna, który wie co to znaczy klasyczna elegancja, na pewno by sie nie podsmiewywał widzac mnie tak ubranym. Innymi słowy, ocieranie sie o smiesznosc, to chyba tylko w oczach tej grupy osób, na której opinii mi nie zależy.
Nie widze tez nic złego w dawaniu przykladu, ze mozna ubrac sie klasycznie i letnio np. chinosy + lniana marynarka. Szczegolnie, ze jesli impreza przeciagnie sie do poznych godzin nocnych, to marynarka moze sie przydac, podczas przesiadywania w ogródku kawiarnianym w miescie.
Nie krytykuje Twojego zestawu, bo tez chodze w polówkach i bialych t-shirtach, ale robie to z innych pobudek – np. nie chce mi sie prasowac koszuli lub mam wszystkie w praniu.
Pozdrawiam,
Jan
Sądzę że znam zasady klasycznej elegancji, ale gdybym zobaczył (nie dostrzegłem) gościa w krawacie i z poszetką na Men's Day to byłbym pewien, że jest z grupy rekonstrukcyjnej, tudzież z naszej subkultury. To nie chodzi o opinię ogółu, ale dopasowanie ubioru do okoliczności. Czasem jestem zmęczony elegancją na afiszu czytaj poszetkami i krawatami. Marynarka w letniej, sportowej elegancji jest opcjonalna, szczególnie przy 30 stopniach na zewnątrz. Nie bądźmy nazistami klasycznego stylu.
To nie jest kwestia tego co trzeba, tylko tego co sie wybiera – nawet chodzacych do opery nie zmuszam do noszenia smokingu, a w debatach o poprawnosci daleko mi do poziomu tytułowego bohatera strony lub Dr Kilroya, wiec nie czuje sie "nazista klasycznego stylu".
cyt: Czasem jestem zmęczony elegancją na afiszu czytaj poszetkami i krawatami.
Nie czuje sie bacznie obserwowany, a jesli ktos komentuje moj stroj to ostatnio raczej komplementuje – nie traktuja mnie jak dziwaka, ale to moze dlatego, ze w sytuacjach nieformalnych jestem bez krawata. To chyba po prostu kwestia miejsca i towarzystwa w jakim sie przebywa.
cyt: Sądzę że znam zasady klasycznej elegancji, ale gdybym zobaczył (nie dostrzegłem) gościa w krawacie i z poszetką na Men’s Day to byłbym pewien, że jest z grupy rekonstrukcyjnej, tudzież z naszej subkultury.
Znam mezczyzn w wieku 25, 30, 30kilku, 40, 40kilku, 50kilku i w zwyz lat i wszyscy ubieraja sie klasycznie, dla niewprawnego oka mozna powiedziec, ze podobnie – Twoim zdaniem wszyscy sa członkami grupy rekonstrukcyjnej lub subkultury?
Bingo – jesteś bez krawata. Przecież cały czas o tym mówię. Krawat jest archaizmem w elegancji nieformalnej.
Ja odnoszę się do zestawu zaprezentowanego w poprzednim wpisie. Tak ubranych mężczyzn widuję niezwykle rzadko. Stawiam hipotezę, że są członkami subkultury szarmantów. Nie odnosi się to do mężczyzn noszących marynarki bez krawata w sytuacji nieformalnej.
Pisałes tez o poszetce, a ją akurat nosze zawsze (chyba, ze w pospiechu zapomne).
Poprzedni wpis był tez obrazowany zdjeciem DSC – bez krawata i bardzo nieformalnie, dlatego odniosłem po prostu wrazenie, ze kazdy elegancko ubrany mezczyzna (noszacy marynarki, odd trousers, poszetki itp.) wg. manifestu nalezy do subkultury lub grupy rekonstrukcyjnej, a z tym nie mogłem sie zgodzic, chociazby znajac mezczyzn o których pisałem powyzej.
Jesli to krawat/mucha w sytuacji nieformalnej jest tym granicznym znakiem przynaleznosci do subkultury, to juz nie draze – nosze od czasu do czasu i nie czuje przynaleznosci do subkultury, a czuje, ze jestem po prostu klasycznie i elegancko ubrany.
Rozumiem, ze nie kazdy elegancki mezczyzna nalezy do subkulury lub grupy rek., ale za to kazdy członek wspomnianej eleganckiej subkultury jest eleganckim mezczyzna.
Moge sie z tym zgodzic:)
Każdy to nie. W dużej mierze dotyczy użytkowników forum bespoke.pl i nie chodzi tylko o eleganckie ubranie, ale nadmierne zainteresowanie ubraniami i kulturą vintage. Określają nasz nasze pasje i dla lwiej części użytkowników forum bespoke.pl ubiór nią właśnie jest.
Tak. Wydaję mi się że krawat/mucha/fular/poszetka jest tym wyznacznikiem. Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, ale mężczyźni w moim wieku (30 l) z warszawskiej klasy średniej z wyższym wykształceniem bez arystokratycznych korzeni nie chodzą wyposzetkowani.
To że nie czujesz przynależności jest całkiem zrozumiałe. Żyjemy w okresie kultu indywidualizmu. Niektóre silne i oryginale jednostki będą się starać tak myśleć, że są jedyni w swoim rodzaju. Ja jednak tak nie uważam i staram się zrozumieć nas z bespoke.pl jako całość.
To nie jest tak, ze uwazam, ze jestem jedyny w swoim rodzaju i nie ma punktów stycznych miedzy mna, a innymi mezczyznami.
Nie uwazam po prostu, ze ja, moj znajomy, ktory nie czyta forum i np. jego ojciec jestesmy czescia subkultury, a jednak wszyscy lubimy wino i chyba każdemu jakos podobaja sie ubrania lat 20/30.
Nie okresliłbym sie tez mianem pasjonat jesli chodzi o ubranie, czy obuwie – lubie rzeczy dobrej jakosci, ale zupełnie tego nie fetyszyzuje, tzn. nie zżera mnie ciekawosc jak zbudowany jest obcas, ani ktory stressman był pierwszy.
Ta cala dywagacja nie jest w ogole potrzebna, po prostu sie zdziwiłem, ze elegancki ubiór miałby tworzyc z nas subkulture, a zupelnie nie postrzegam uzytkownikow tego forum, jak uzytkowników Fedora Lounge. Jak juz napisałem, moim zdaniem ten manifest pasuje bardziej do nich.
Ps. Moi znajomi nie nosili tez poszetek, a teraz coraz czesciej im sie zdarza. Lata 80 i 90 to był najgorszy okres dla mody w PL i moim zdaniem coraz czesciej bedziesz ogladac ludzi z poszetkami na miescie. Zauwaz jak nagle wzrosła liczebność forum, kto wygrał Oskary Fashion, ile pracowni krawieckich założyło profile na FB i chociazby to, ze poszetki mozna coraz czesciej znalezc w sklepach z meskimi ubraniami, a buty Vistuli staraja sie byc jednak klasyczne. Oczywiscie pamietajmy tez o tym blogu.
Nie wieszcze odwrócenia trendu spsienia spoleczenstwa (bo trudno myslec o bespoke/elegancji zarabiajac grosze i nie majac czasu lub ochoty na poszukiwania w SH), ale mezczyzni przypominaja sobie co to znaczy elegancja, dzieki ktorej moga manifestowac swoja meskosc, profesjonalizm, pozycje zawodowa i pozycje w grupie.
Ps.2. Sorry, ze te komentarze zboczyły od tematu głównego
Ps.3. Czy Men's Day był na Służewcu? Byłeś w weekend na Wyscigach Konnych?
Myślę, że już osiągnęliśmy punkt końcowy w naszej dyskusji.
Tak byłem an Służewcu na Men's Day. Wyścigów konnych akurat nie było, ale bywam tam czasem właśnie na nich. Odbywają się co tydzień.
Dużo czasu spędziłem na Men's Day oglądając popisy zawodniczek podczas Pole Dance Cup
Pictures from Men's Day in Warsaw
wonderfulski i say.
Witam,
mam nadzieję, że zupełnie wyjątkowo – tym razem jestem całkowicie na nie. Trudno o bardziej trywialny zestaw, jak zaprezentowany na fotkach. Zupełnie bez polotu i na dodatek podparty konformistycznym stwierdzeniami o wtapianiu się w tłum.
W znacznym stopniu podzielam wcześniej przytoczone przez Jana opinie.
Pokazane fotki potwierdzają moje przekonanie, że zabranie garnituru, poszetki i krawata nie pozostawia prawie nic. Równocześnie druga prawidłowość, że im mniej formalnie tym trudniej o ciekawy i stylowy zestaw.
Moje typy na lato to alternatywnie:
- zestawy bardziej eleganckie oparte na tkaninach typu tropik, lub lnianych "fresko",
- wąskie spodnie i koszule oparte na tkaninach bawełnianych lub mieszankach w różnych proporcjach z bawełny, lnu, jedwabiu. Zamiennie bawełniane sweterki v-neck.
Buty raczej odchodzące od typowych "snikersów".
W swoich wyborach wykluczam blue dżins, jak również bawełniane T-shirty i koszulki polo z krótkim rękawem.
Nie uciekam przed fularo-podobnymi rozwiązaniami, kapeluszem panama i śmielszym podejściem do koloru.
Pozostaje kwestia marynarki, jako wierzchniego okrycia w porze letniej. Widzę tutaj wyraźną sprzeczność:
- z jednej strony wykorzystywane przez Waltera typowo wierzchnie okrycie w postaci tweedowej marynarki na chłodniejsze pory roku,
- z drugiej kwestionowanie marynarki w tej samej roli na okres letni.
Istnieje trochę dobrych marynarek w typowej letniej wersji, dobrze sprawdzających się w temperaturach 15-25*C.
Ciekawy jestem co Walter proponuje w miejsce marynarki na późny i czasami chłodny wieczór? Nad morzem taka potrzeba nierzadko występuje w dzień.
pozdr.Vslv
pozdr.Vslv
Vislav
Ja nie kwestionuję marynarki na lato! Po prostu uważam, że nie należy w niej ciągle i zawsze chodzić. Nie jestem jej niewolnikiem. Koszulka polo i lniane spodnie są doskonałą alternatywą na t-shirt i shorty. Na wieczór można przecież założyć dzianinę na koszulkę polo (do tego zestawu np czerwoną) Wpis nie był kierowany do fanów marynarek i poszetek, ale podkoszulków i krótkich spodenek. Wpisy z marynarkami na lato też się pojawią. Przy 20 stopniach marynarki są ok, ale tu mówimy o ok 35 na słońcu. Wtedy nawet marynarka lniana będzie grzać.
Zestaw jest być może trywialny dla Ciebie, ale Ty przecież jesteś ekspertem od kolorowej elegancji. Należysz do ekstraligi elegantów w przeciwieństwie do większości czytelników bloga. Ja lubię taką stonowaną kolorystykę. Biała koszulka polo to legenda kortów tenisowych.
Chciałbym także przypomnieć pierwotne zasady elegancji głoszące że powinna być dyskretna i nie zwracająca uwagi. Nie chodzi to o konformizm, ale dostosowanie ubioru do sytuacji. Idealnie jest być oczko wyżej od ubranych osób i akurat tutaj tafiłem. Poszetka i krawat to byłyby trzy oczka za dużo i wyglądałbym groteskowo na tle szortów i podkoszulków. W gronie 100 osób kto wygląda śmieszniej: 99 osób ubranych casualowo czy 1 osoba ubrana w garnitur? Men's day był imprezą wybitnie niemarynarkową.
Dzięki za komplementy, być może trochę zasłużone
co mi tam.
Rzeczywiście często korzystam z różnych i nieoczekiwanych zestawień kolorów. Jednak również zdarzają mi się monochromatyczne bez większych szaleństw.
Poza zestawianiem kolorów, zawsze zwracam uwagę na rodzaj i fakturę tkanin.
Lniane o splocie płóciennym spodnie nie pasują mi do bawełnianych dzianin. Tutaj wybrałbym lnianą koszulę bez kołnierzyka z krótkim, a raczej długim podwijanym rękawem. Kolorystyka według indywidualnych gustów. Do tego spokojnie dochodzi panama. Można się obejść bez krawata i poszetki.
Ponadto zawsze mam ze sobą dodatkowe okrycie zewnętrzne. Przy większych upałach w ręku, czy na ramieniu.
Poza wyglądem są jeszcze względy praktyczne. Patrząc na zaproponowany przez Waltera zestaw zastanawiałem się gdzie bym upchnął portfel, klucze, komórkę, papierosy, zapalniczkę (niestety jestem palaczem). Używam jednej z najmniejszych komórek – damskiego Samsunga, ale i tak wypycha kieszenie spodni.
Jest jeszcze jeden aspekt: Służewiec i Wyścigi Konne. Takie miejsca zazwyczaj służyły do lekkiego szpanu stylem i strojem.
Zasada równania w dół i nie wychodzenia przed szereg, raczej nie była wiodącą.
Wracając do różnych dzianinowych bawełnianych koszulek (polo, T-shirt, itp) – raczej wybrałbym dość wąskie spodnie z wyraźną przewagą bawełny. Ewentualnie coś z gładszych wełenek, dla bardziej eleganckiej koszulki polo, gdyby się taką udało znaleźć. Mnie się na razie nie udało. No i buty: z ukłonem w stronę klasyki i sportową nutką, a nie odwrotnie – współcześnie sportowe buty z nutką klasyki.
Wyraźniejsze sportowe elementy lokuję raczej w miejscu skąd pochodzą. Czyli czynne chociażby rekreacyjne uprawianie sportu – a nie bierne z trybuny, lub zza kawiarnianego stolika.
pozdr.Vslv
Vislav, fresko to nie len, a rodzaj tkaniny wełnianej. Choć przyznam, że podobna w wyrazie do lnu.
Masz rację
fresko to splot tkacki, masz rację oryginalnie odnosi się do tkanin wełnianych – opis fresco
chodziło mi o lniane tkaniny o własnie takim splocie, dlatego fresko jest w cudzysłowie.
pozdr.Vslv
Cechą koszulek polo jest to, że można w nich wyglądać banalnie. I oto czasami chodzi. Poza uniwersalnymi, prawie jednokolorowymi, lubię też typowo sportowe w poziome paski.
A polówki zawsze lubiłem z powodu kołnierzyka.
PS. Skoro to noszący ocenia kiedy musi osłonić kark, nam raczej nie wypada tego oceniać, o ile nie dzieje się to w zamkniętym pomieszczeniu. Nie przywiązywałbym do tego większej roli, choć oczywiście domyślam się o jakie ogólne wrażenie Ci chodzi, ale i tak tych panów rozpoznaje się po karkach niezależnie jak je zakrywają.
Wydaję mi się, że to doskonale ująłeś. "Banalna elegancja" – o to właśnie czasem chodzi.
Mój wywód zacznę od tego, że też uważam kontekst otoczenia za bardzo ważny przy wyborze ubrania, niemniej mam kilka uwag. Za buty – fanga w nos. Lepszym wyborem byłyby driver shoes, mokasyny, czy chociaż banalne trampki. Rozepnij ostatni guzik w koszulce. Poza tym widzę pewną nieścisłość – w przypadku Men's Day (brrr) pilnujesz żeby pasować do otoczenia, a dwa tygodnie wcześniej spacerujesz w wiejskiej marynarce po mieście, co w mojej opinii jest kilka oczek wyżej od ulicy.
Moje decyzje ubraniowe uzależniam od samopoczucia, otoczenia i pogody. Z wyróżnieniem tego pierwszego.
Jeśli chodzi o zestaw:
a) niestety nie mogę powiedzieć o sobie tak jak Oscar Wilde, że gentlemani się nie pocą
b) czasem nie mam ochoty się wyróżniać i afiszować swoją elegancją
Był to przykład banalnej elegancji, wydawało mi się że odpowiedniej na Men's Day.
Co do ostatniego guzika, to nie rozumiem uwagi. Może być zapięty. Nie ma obowiązku go odpinać.Kołnierzyk tej koszulki wygląda nieładnie po odpięciu guzika.
Ad.a. – ściśle tkana bawełna jest jednym z najgorszych rozwiązań przy upale, tylko plastyk to przebija.
Wszelkie sploty płócienne znacznie lepiej się sprawdzają. Numer 1 to według mojej opinii wełniany tropik na spodnie i płócienka na koszule.
Gentlemani pocą się rozsądnie
hm, mnie uczono od małego że ostatni guzik w polo jest jak ten w marynarce – to że istnieje, nie znaczy że się go zapina. I z doświadczenia mogę powiedzieć że zapięte polówki nosili tylko kompletni ignoranci stylu, którzy myśleli że to mniej formalna koszula. Nigdy nie widziałem takiego zapięcia poza ofiarami katalogów mody.
Całą przyjemność z czytania wpisu popsuło mi zdjęcie kolesia w japonkach.
Podobnie, jak Vislav, mam bardzo mieszane uczucia. Możesz się ubierać, jak chcesz, ale nie nazywaj tego "elegancją". To jest elegancja w rozumieniu ogromnej większości Polaków – "modne" buty, ciemne spodnie (najlepiej czarne) no i polo – odświętne, bo na co dzień jest t-shirt.
Ja też ubieram się w weekendy na luzie – zwłaszcza wtedy, kiedy je spędzam na sportowo – polo, w upały krótkie spodnie i boat shoes – ale nigdy by mi nie przyszło na myśl, że jestem ubrany "sportowo-elegancko". Po prostu mężczyzna dbający o ubiór w pewne klimaty nie wchodzi (t-shirt "kocham Dodę", spodenki-kąpielówki i crocsy), ale to nie znaczy, że lepiej od tych klimatów to jest "elegancko".
Wg mnie taka "sportowa elegancja" to koszula button-down (z podwinietymi rękawami n.p.), jasne chinosy, driving mocs albo zamszowe mokasyny. Twój zestaw to po prostu zestaw sportowy. Wytnij z tekstu słowo "elegancja" (w różnych jego formach) i będzie ok.
Panowie,
Koszulka polo to jest sportowa elegancja. Nie rozumiem u Was tej niechęci do tego fantastycznego rodzaju męskiej odzieży. Zachęcam obejrzeć http://www.lacoste.com/#/catalogue-men-clothing-s… Być może mamy inne rozumienie elegancji, ale ja będę twardo stał przy swoim zdaniu.
Mosze – Na sportowo to dresy i adidasy w rozumieniu większości Polaków. Czy tenisista w białej koszulce polo i białych spodenkach na Wimbledonie to nie jest sportowa elegancja?
Hej!
Na korcie tak, w pubie nie. No chyba, że właśnie wraca z kortów – wtedy jednak trzeba dorzucić parę gadżetów. To i tak naciągane, raczej po grze wypadałoby się przebrać.
Dobrze, że przywołałeś "lacoste", w siermiężnych czasach synonim elegancji i luksusu. Na fali sukcesu masowo podrabiany w podłej jakości.
Nie założyłbym niczego z "krokodylkiem" mimo, że kolekcja WL2011 całkiem, całkiem.
Jednak i tak jest to całkiem inny wygląd niż u Waltera: piękne kolory, kurtki, marynarki, fajne sportowe buty szmaciaki, jasne spodnie. No i oczywiście całość w innym kontekście. Zresztą najbardziej podoba mi się ostatni zestaw, nawet przy bermudach.
Gdybym miał wybierać pomiędzy propozycją Waltera, a ostatnią z krokodylkiem – nawet bym się nie zastanawiał razem z bermudami.
pozdr.Vslv
Roman, nie zrozum mnie źle. Bardzo cenię sobie koszulki polo i choć sam ich nie noszę zbyt często, nie mam do nich żadnego urazu. Mimo wielu zalet, to ubiór typowo sportowy i po prostu nie udaje niczego innego. Zaprezentowane Lacoste- jestem na tak, ale nadal uważam to za stricte sportowy styl. Z gracją, klasą i dopasowaniem, gustem, ale sportowy. W przypadku tenisa to elegancja stoi tam tylko jako podkreślenie odmienności od aktualnej pstrokacizny i wzorów na sponsorowanych koszulkach. Polecam obejrzeć R. Nadala na stronie GQ – przy nim wszystko jest elegancją, nawet biały t-shirt.
Myślę, że jak nosić polo to tak jak zaprezentowałeś na pierwszym zdjęciu (to pewnie RL) czyli bardzo dopasowane i wpuszczone w spodnie. Twoje Zaki wydaje mi się o conajmniej rozmiar za duże. Jeśli chcesz nosić na spodnie to myślę, że powinno też być sporo krótsze.
Roman: A czemu nie koszula slim fit z podwiniętymi rękawami na niezobowiązujące spotkania? Ja nie zakładam polo, bo dziwnie w nich wyglądam. Teraz przy 30 stopniach często chodzę w zwykłych koszulach, tych samych co zawsze, czasem wpuszczonych w spodnie, a czasem nie.
Po chwili zastanowienia już wiem, czemu źle wyglądam w polo. Po prostu powinno być obcisłe, a w takowym dobrze wyglądają tacy mięśniacy, jak ten z pierwszego zdjęcia.
To jest koszulka M slim fit. Nie mogę przecież nosić S przy 185 cm wzrostu:) Tak wiem, siłownia czeka…Koszulka jest całkiem opięta, akurat na tym zdjęciu średnio wygląda dopasowanie. Tu jest lepiej dopasowana:
<img src="http://www.szarmant.pl/wp-content/uploads/2011/06/Mens-Day1.jpg" alt="" />
Nie zrozumcie mnie źle. Wpis jest p.t. sportowa elegancja – koszulka polo. Będzie też sportowa elegancja – koszula button down, sportowa elegancja – marynarka sportowa, etc Zacząłem od najniższego szczebla w męskiej elegancji, jak widać dla części on się zaczyna na koszuli button down. Przypominam, że Lawrence Fellows rysował mężczyzn w polówkach w czasie wypoczynku.
Na wyścigi konne chodzę w tweedzie i kapeluszu, latem w marynarce lnianej i słomkowej fedorze, ale men's day nie miał w sobie nic z czaru wyścigów konnych, mimo że odbywał się na Służewcu. To była impreza w klimacie: "fura, laska i komóra".
masz fajną furę za plecami
a gdzie reszta?
Czyli nie impreza dla Szarmanta
Zdecydowanie nie
Wpis został umieszczony w trybie awaryjnym ze względu na opóźnienia u jednego z redaktorów. Uznaję go za nieudany, bo nie wpasował się dobrze w tematykę bloga. Wypadek przy pracy, co nie zmienia faktu że lubię białe koszulki polo. Na men's day byłem przypadkowo i spontanicznie.
Jesli bedzie wpis z wyscigów konnych, razem ze zdjeciami – to bedzie cos. Derby sa na poczatku lipca – tłum ludzi, lepsze kreacje i najlepsze konie – wiec moze to jest dobra okazja do odwiedzenia toru.
Koszulka polo wydaje się za duża i to znacznie – szczególnie na 1 zdjęciu ( a ponoć mamy unikać worka na kartofle … ) . No i jak0ś nie pasuje mi te zapięcie polówki na ostatnio guzik .
Pozdrawiam
Nie wydaje mi się, żeby koszulka polo Romka była za luźna. To dopasowanie to okresowa tendencja, aktualna moda. Koszulki sportowe, szczególnie typu polo i polo z długim rękawem (do rugby) mogą być również luźne. Wszystko zależy od ogólnie przyjętej stylistyki, potrzeb używającego i wygody.
A tak a propos na temat luzu i obcisłości panuje wiele "teorii". Wyrosłem w pokoleniu, które nosiło mocno opięte spodnie, panowała wtedy opinia, że to może pozbawić nas zdolności prokreacyjnych. Uprzedzam jest to nieprawda. Napłodziłem trochę, to tu, to tam.
Trochę kotletów i ziemniaczków na noc oraz siłownia i polo wypełni się samo tam, gdzie trzeba
Ciekawy artykuł o historii koszulek polo http://www.logo24.pl/Logo24/1,85825,5969480,Kroko…
Polo powinno się nosić tylko wtedy gdy możemy się pochwalić dobrze zbudowaną klatką piersiową, silnymi ramionami i sporymi bicepsami. Tak opinająca koszulka, włożona w spodnie, wygląda dobrze. Ale i tak nie powinniśmy z tym przesadzać, to raczej w drodze na kort czy golfa.
Gdy jest się bardzo szczupłym wygląda to, tak jak tutaj na zdjęciu, mało atrakcyjnie. Dodatkowo doradzał bym kupić węższe w nogawkach spodnie. I skrócić. Co do butów – nigdy mi taki styl nie podchodził.