Zapisz się do newslettera!

Blogerzy modowi – przegląd subiektywny (cz. 1)

Kwiecień 29, 2015
26 komentarzy

Jednym ze zjawisk, które odróżniają blogosferę od tradycyjnych mediów jest nowy sposób pojmowania konkurencji. Gwiazda jednej stacji telewizyjnej nie może się pojawić w innej, a w radiu X nie wypada używać nazwy rozgłośni Y. Wśród blogerów nie obowiązuje zwyczaj zmuszający do udawania, że konkurencja nie istnieje. (Autor: Łukasz Łoziński)

Czasem brak takiej normy skutkuje niczym nie skrępowanym hejtowaniem rywali, ale w tej części Internetu, którą najchętniej odwiedzam, panuje wzajemny szacunek. Oczywiście nie oznacza to, że blogerzy ze sobą nie rywalizują, ale wychodzą chyba z założenia, że zwrócenie uwagi odbiorców na ciekawe osobowości internetowe zwiększy zainteresowanie blogosferą w ogóle. Nie bez znaczenia są też względy towarzyskie. W tak niewielkiej grupie jak autorzy blogów o męskiej elegancji niemal wszyscy znają się osobiście – czasem ze studia telewizyjnego albo rozdania nagród, czasem ze spotkań towarzyskich i długich rozmów o modzie.

To z pewnością sprzyja nawiązaniu współpracy lub po prostu wyrażeniu uznania dla czyjejś pracy. Efekt jest taki, że Michał Kędziora poleca na swojej stronie blog Szymona Jeziorko, ten z kolei chwali tkaniny dystrybuowane przez Studio Szarmant. Raczej nie widać w tym środowisku śmiesznego lęku przed podaniem linku do konkurencji. Ale nie ukrywam, że trochę się zdziwiłem, kiedy Roman Zaczkiewicz zaproponował, abym napisał czytelnikom Szarmanta, co jest moim zdaniem najciekawsze na innych blogach.

Kiedy już ochłonąłem, zabrałem się ochoczo do przygotowania artykułu. Przez ostatnie trzy lata spędziłem sporo czasu, śledząc blogi o męskiej elegancji, więc pozwólcie, że ton mojej wypowiedzi będzie odrobinę osobisty.

Macaroni Tomato

Tak muszę zacząć, bo, oprócz Szarmanta, to właśnie strona Wojciecha Szarskiego była moim pierwszym podręcznikiem stylu. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, jak bogatą tradycję ma klasyczna elegancja. Stare zasady wiele problemów rozwiązują za nas, a ich znajomość stanowi świetny punkt wyjścia do eksperymentów, których na Macaroni Tomato nie brakuje.

Wojciech Szarski znany także jako Macaroni Tomato

Wojciech Szarski w rzadko spotykanym zestawie:  tweedowa marynarka, kamizelka do kompletu i przetarte jeansy z szerokim mankietem. Fot. Daniel Jaroszek.

Szarski jeszcze parę lat temu pracował jako scenarzysta filmowy i żywy sposób pisania jest jego znakiem rozpoznawczym. Wśród pierwszych tekstów na blogu (jeszcze pod adresem macaronitomato.blogspot.com – dwa lata temu nastąpiły przenosiny na profesjonalnie przygotowaną stronę macaronitomato.com/themagazine) znalazły się między innymi recenzje usług polskich rzemieślników i porady dla mężczyzn zainteresowanych szyciem miarowym. Dla mnie jednak kluczowy był wpis, w którym po raz pierwszy spotkałem się z pojęciem sprezzatura, które robi dziś furorę.

Nielatwo zdefiniować sprezzaturę, jeszcze trudniej podać na nią przepis. Wiele się jednak można nauczyć, oglądając zestawy noszone przez Szarskiego – cieplejsza paleta barw, naturalna linia ramion w marynarkach, często materiały chropawe, o śmiałych deseniach, niemal zawsze brązowe buty, zamiast faworyzowanej nad Wisłą czerni.

Miler Szyje

Komu nie w smak moda rodem z Neapolu i Florencji, powinien zajrzeć na stronę Tomasza Milera, który chętniej korzysta z wzorców anglosaskich. Charakterystyczne dla jego stylu są weekendowe garnitury, wykonane z tkanin o wysokiej gramaturze (czasem, oglądając zdjęcia, aż czuję ciężar tych marynarek) i nieformalnym deseniu, jak wyraziste jodełki czy fantazyjne kraty.

Tomasz Miler, autor bloga Miler Szyje i właściciel marki Miler

Tomasz Miler w zestawie akademickim. Ktoś z Waszych profesorów jeszcze tak się nosi? Fot. GentelmansChoice.pl

Oczywiście można na Miler Szyje spotkać także zestawy letnie, o żywszej kolorystyce, wykonane z cieńszych tkanin, ale w tym celują dziś niemal wszyscy blogerzy. Paradoksalnie Miler jest jednym z niewielu, którzy często sięgają po wszystkim znane atrybuty „dziadkowego” stylu – marynarkę w pepitę, spodnie ze sporymi zakładkami, szelki, kaszkiet czy uszankę. Kiedy tego typu rzeczy są dobrze dobrane, nie sprawiają, że mężczyzna wygląda staro, ale po prostu dojrzale i swobodnie, nawet pod krawatem.

Brodaty wizerunek Milera – znawcy whisky, miłośnika cygar i fajek – raczej nie kojarzy się z modnisiem. Warto więc, żeby panowie o konserwatywnym podejściu do stylu zaglądali właśnie ma Miler Szyje. Być może stopniowo przekonają się do noszonych przez Milera ekstrawaganckich poszetek czy krawatów w kwiatki? Na jego zestawach powinni się wzorować zwłaszcza mężczyźni o silniejszej budowie. Jeśli będą nosić spodnie z wysokim stanem i dopasowane marynarki o szerokich klapach, to wcale nie są skazani na ciemne kolory i tkaniny w prążek.

Studencka Elegancja

Jest też w polskiej blogosferze oferta dla mężczyzn, którzy nie mogą sobie pozwolić na kilka miarowych garniturów ani na szczególnie szeroki wachlarz ekskluzywnych dodatków. Zresztą nie wszyscy chcą się nosić formalnie lub półformalnie na co dzień. Szymon Jeziorko, autor bloga Studencka Elegancja, wyróżnia się wyczuciem proporcji i właściwego kroju. A kiedy popełnia w tej kwestii błędy, potrafi je dostrzec i na tym przykładzie pokazać czytelnikom, czego powinni unikać.

Studencka Elegancja

Szymon Jeziorko w zestawie o bardzo małym kontraście. Fot. Barwnie.com

Szymona cechuje też spora inwencja. Rzadko stawia na rzeczy oklepane – jeśli garnitur, to miękki, wiśniowy trzyczęściowiec, jeśli płaszcz, to długi i z efektownymi wyłogami, o wyraźnie militarnym fasonie. Kiedy zakłada ubrania casualowe, to bez zbędnych udziwnień, takie, które pasują i pod skórzaną kurtkę, i pod marynarkę. Uniwersalność tych rzeczy sprawia, że można w nie zainwestować nieco więcej, zwłaszcza jeśli się oszczędziło na przeróbkach krawieckich.

Ależ nie, Szymon nie odradza wykonywania poprawek, wręcz przeciwnie – uczy, jak niektóre z nich zrobić samemu. Okazuje się, że amator jest w stanie nie tylko zwęzić sobie koszulę, ale nawet wytaliować marynarkę! Wystarczy sprawna ręka, cierpliwość i maszyna do szycia. Mamo, gdzie jest twój stary łucznik? Sądząc po komentarzach, co najmniej kilku czytelników Studenckiej Elegancji zadało to pytanie.

To nie koniec!

Rozpisałem się, a przecież na tych trzech panach nie sposób poprzestać. Wkrótce ukaże się druga część przeglądu, a w niej Mr. Vintage, Styleman, Secondhand Dandy, Ekskluzywny Menel, Outdersen… kogo jeszcze widzielibyście w tym gronie?

PS Zdjęcie na samej górze pochodzi ze strony Miler Szyje (wpis o koszuli oksfordzkiej button down – fot. K. Łukowicz). Dziękuję wszystkim blogerom za zgodę na wykorzystanie fotografii.

26 komentarzy

Podobne wpisy

James Bond – twardziel w białym smokingu

Smoking w jasnym kolorze wzbudza różne emocje. Niektórzy uważają go za przesadnie rzucający się w oczy czy nawet niemęski. Ale James Bond nic sobie z tego nie robi. (Autor: Roman Zaczkiewicz)

Garniturowa debata. Runda 1

Podczas debaty prezydenckiej w TVP Bronisław Komorowski wystąpił w bardzo ciemnym garniturze zapinanym na dwa guziki. Kolor garnituru wrażenie sprawiał wręcz grobowe. Jego rywal zdecydował się na ...

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Michał

    Myślę, że BigWig z casualism.pl prowadzi całkiem ciekawego bloga :D

    • Łukasz Łoziński

      To prawda, też się nad nim zastanawiałem. Zobaczymy, co da się zrobić. ;)

    • Piotr

      Zgadzam się! Szczególnie te bardziej eleganckie stylizacje i poradniki. Od czasu gdy pokazał twarz i zmienił „imidż” bloga to nieco się tam ruszyło.

  • No to mam kolejne blogi do listy czytelniczej. Wielkie dzięki! :)

    • Łukasz Łoziński

      Polecam się. A mogę zadać stereotypowe pytanie? Chciałbym wiedzieć, co Panią skłania do odwiedzania męskich blogów.

      • Weronika

        Pytanie nie do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć ze względu na moją płeć ;)

        Uwielbiam czytać o historii pewnych modeli (np. http://mrvintage.pl/2014/05/harringtonka-krotka-kurtka-dluga-historia.html), o tym, że każdy szczegół miał swoje konkretne zadanie, które zatarło się z biegiem lat, a także o materiałach. Na kobiecych blogach ciężko uświadczyć wpis (przynajmniej ja na taki nie trafiłam) o poszczególnych gatunkach bawełny i różnych spotach. Podobają mi się też pewne reguły, ramy w których powinno się mieścić „klasyczne” ubranie.

        Podsumowując, mam wrażenie, że męskie blogi dostarczają mi pewnej wiedzy. Niestety, ale większość kobiecych ogranicza się do – co prawda ładnych – zdjęć.

        • Łukasz Łoziński

          Bardzo się cieszę, że Pani odpowiedziała. To ciekawe spostrzeżenie, dobry punkt wyjścia do genderowych badań medioznawczych.

  • Bartek

    Szymon, moim zdaniem, jest spośród wszystkich blogerów w branży najbardziej niedoceniony.

    • Łukasz Łoziński

      Bardzo możliwe.

    • Potwierdzam. Szymon robi kawał dobrej roboty.

  • Fargo

    Najlepiej kogoś, kto jest szerszemu gronu czytających blogi modowe nieznany :) Wszystkich wymienionych można znaleźć w linkach u Szarmanta bądź Mr Vintage. Jak dla mnie wpis wtórny, a nawet „historyczny” – Blog Macaroniego, od kiedy wszedł we własny biznes modowy, to dodatek do tego biznesu, czego przykładem są takie wpisy: http://www.macaronitomato.com/wielkie-piekno-39-sbo.html?v=39
    a wielka szkoda, bo też od tego blogu zaczynałem „edukację” modową

    • Łukasz Łoziński

      Jasne, wymienieni powyżej blogerzy mają już niezłą markę, niemniej uznałem, że brakuje próby zestawienia ich razem, pokazania różnic. Zapewne czytelnicy Szarmanta wiedzą, że ktoś taki jak Jeziorko istnieje, ale niekoniecznie mają czas na przejrzenie publikowanych przez niego treści. A pominięcie na tej liście osób powszechnie znanych też byłoby niemożliwe. Co do Szarskiego – pomylił się Pan, wskazana strona przynależy do sklepu, nie do bloga (The Magazine). Oczywiście, umieszczenie bloga i sklepu w obrębie tej samej witryny jest sprytnym chwytem marketingowym, ale na plus wypada zaliczyć spójność estetyczną. Zresztą nie ma nic dziwnego w tym, że ktoś, kto przez kilka lat za darmo udzielał Polakom lekcji stylu lepszej niż ekskluzywne miesięczniki, chce też zarobić.

  • M. Lucullus

    Jeszcze blueloafers.com i janadamski.eu

    • Łukasz Łoziński

      Tak, biorę te blogi pod uwagę. A co się w nich podoba Panu (zakładam, że jednak z mężczyzną mam do czynienia, bo był nim i Lukullus)?

      • M. Lucullus

        W blogu p. Adamskiego ładne zdjęcia, różnorodność treści, przy tym skromność i brak skłonności do wygłaszania kategorycznych sądów ex cathedra. Blue Loafers ma bezpośredni wgląd w to, co się dzieje na rynku brytyjskim. Poza tym ma coś, co go różni od pozostałych, tylko nie jestem w stanie tego jasno i czytelnie zwerbalizować: może dwujęzyczność, może atmosfera Londynu? Podoba mi się też dostrzeganie obok znanych marek, takich jak Drake’s, Yanko, Suit Supply itp., również tych mniej obecnych na pozostałych blogach, w tym producentów z Polski.
        Jest jeszcze b. ciekawy blog smaknabyty.pl, którego autor posługuje się w sposób kreatywny językiem polskim i ma godne zauważenia sarkastyczne i autoironiczne poczucie humoru. Wadą tego bloga są rzadko dokonywane wpisy.
        Lucius Licinius Lucullus istotnie był mężczyzną i „rozpoznawalną marką” swojej epoki.

        pozdrawiam

  • Michał Lorek

    Vslv no i Łukasz Kielban ;)

    • Jakub Wieczorek

      Ale Czas Gentlemanów (Mój ulubiony blog), nie jest całkowicie modowy.

      • Michał Lorek

        Nie jest, ale czym jest samo ubranie bez filozofii jego noszenia? ;) Zwykłym kawałkiem materiału. Tak jak mówiłem, kiedyś pisał dużo więcej o ubraniach i dla kilku na pewno był to „ten pierwszy” blog – więc chyba warto go wpisać, choćby historycznie, tak jak Macaroni Tomato ;)

        • Nie powiedziałbym, że dużo. Zawsze jednak chciałem prowadzić unikatowy blog, a jak widać po powyższym wpisie, tematyka modowa ma już swoich rewelacyjnych ekspertów w blogosferze.

          • Michał Lorek

            Może faktycznie słowo dużo jest zbędne, ale „więcej” na pewno trafne. ;) Tak po prostu trafiłem na Czas Gentleman’ów i tam zostałem do dziś. Zarówno ja jak i moja dziewczyna czytamy regularnie. :)

      • Tak (dziękuję!), nie jest. :)

  • Górnoślązak

    Mam wrażenie, że internet, blogosfera jest jednak w Polsce bardzo słaba. Nie chodzi o wiedzę, styl, umiejętności, te są na dobrym poziomie, ale o pieniądze jakie można z sieci wyciągnąć i oddziaływanie na ogół. Kilka lat temu zapowiadano, że blogerzy będą bardzo wpływowi, staną się gwiazdami i będą zarabiać bajońskie sumy. Sprawdziło się to jedynie częściowo, prawdziwymi gwiazdami dziennikarstwa są nadal tylko dziennikarze tradycyjnych mediów, przede wszystkim telewizji, oraz tacy piszący w gazetach, ale często występujący w telewizji jak np. Jacek Żakowski. Horodyńska czy Jacyków są zdecydowanie bardziej rozpoznawalni niż Zaczkiewicz, Szarski, Kędziora. No i podstawowa sprawa – dla panów Zaczkiewicza i Szarskiego internet okazał się jedynie trampoliną do prawdziwej kariery, którą robią jednak w realu prowadząc swój interes tylko powiązany z siecią, wykorzystując sieć do promocji. Ciekawe jak będzie z Michałem Kędziorą, czy będzie musiał coś sprzedawać, jakie perspektywy rysują się przed tak znanym blogiem? Co by nie mówić o Kominku, to jednak jest ikoną polskiej blogosfery, marka Kominek to było coś, a skończyło się zmianą szyldu. Mam wrażenie, że w blogosferze sufit jest jednak nisko.

    • AK

      Ale po co porównywać rozpoznawalność do opiniotwórczości? Jeśli chodzi o to drugie, to naszym blogerom nie dorównują celebryci których wymieniłeś. Jeśli chodzi o to pierwsze, to nie widzę by Szarmant, Mr Vintage czy Macaroni zabiegali o rozpoznawalność. Nie chodzą na ścianki, nie chodzą co kilka dni do telewizji śniadaniowej, nie mają parcia na szkło i dobrze to o nich świadczy.

      Jeśli chodzi o porównanie z dziennikarzami, to również nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, że czołowi polscy blogerzy za jeden tekst sponsorowany potrafią zarobić tyle co dobry dziennikarz za miesiąc pracy, więc to też o czymś świadczy. Obecny poziom mediów tradycyjnych jest żenujący i dotyczy to każdej jego części: telewizja, gazety, czasopisma. Widziałeś polską edycję Esquire? 60% zawartości pisma stanowią reklamy. Takim poziomem nie zagrożą blogerom.

    • Nie do końca zgadzam się z Pana opinią. Są osoby, które w sieci osiągnęły ogromny sukces i tak dużą popularność, że piszą o nich media tradycyjne. Rzeczywiście, na chwilę obecną nie mogę sobie przypomnieć żadnego mężczyzny, o którym byłoby głośno, ale myślę, że jest to tylko i wyłącznie związane z predyspozycjami danej osoby – jeżeli ktoś nie chce „pchać się” na afisz, to nie będą o nim pisać.

  • Boruta

    Dorzuciłbym trzy blogi już nieaktualizowane, ale warte zapoznania się:
    http://dresscodeclub.blogspot.com – o dziwo prowadziła go kobieta
    http://mrmlody.blogspot.com

    http://formalstyle.blogspot.com – większość zawartości tego ostatniego może niezbyt przydatna na co dzień, ale ciekawa.

  • Czy napisanie, że ten wpis uznaję za doskonały pomysł jest zbędne? Nie wszystkie blogi znałem, przybędzie im czytelnik. A przy okazji odkryłem tu sklep ;)

Zamknij

Największa zmiana w historii marki

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy!