Zapisz się do newslettera!

Buty na zamówienie

Marzec 4, 2012
57 komentarzy

Buty na zamówienie. Ryszard Duranc

Fot. M. Cioch

Wchodzę w podwórze jednej ze starych kamienic przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Zakład pana Ryszarda Duranca, położony głęboko w oficynie, to miejsce, w którym dosłownie zatrzymał się czas. Panuje tam półmrok, w rogu pracowni popielniczka, na ścianie kalendarz z 2000 roku. Pan Ryszard wspomina, że klienci oferują, że przyniosą nowy, ale on się nie zgadza ze względu na modelkę ze zdjęcia. Muszę się zgodzić z szewcem, pani z kalendarza jest przeurocza i nieodłącznie kojarzy mi się z tym zakładem.

Zakładowi szewskiemu pana Duranca daleko jest do luksusowych pracowni obuwia z ulicy Chmielnej. Przypomina czasy, kiedy mężczyzna nie szedł po buty do sklepu, ale właśnie do szewca. To ostatni bastion robienia butów na miarę na każdą kieszeń. Takie miejsca w obecnej rzeczywistości nie mają już racji bytu.  Konfekcja sklepowa skutecznie wyparła z rynku szewców z niskiej i średniej półki.

Buty na zamówienie. Ryszard Duranc

Wiedenki ze skrzydełkowym podnoskiem.

Pan Duranc w zawodzie jest od 1983 roku. Zaczął zaraz po odbyciu służby zasadniczej w wojsku, gdy mistrzem był jego ojciec. Zakład mieści się w Alejach Jerozolimskich 51 od 1964 roku, wcześniej znajdował się w drewnianych pawilonach w miejscu dzisiejszego hotelu Marriott. Pracownię w owym czasie prowadził pan Woźniakowski, który nie był szewcem, ale kierownikiem i właścicielem. Potem interes przejął ojciec pana Ryszarda.

– Dzisiaj to już szewcem bym nie został. Kiedyś to były pieniądze, teraz to jest przetrwanie. Koszty były jedne. Kiedyś jedną parą z zyskiem i towarem płaciło się wszystkie płatności, dzisiaj trzeba zanieść im pięć. A jak zacznę podnosić ceny, to klientów nie będę miał. Teraz wszyscy naokoło patrzą na pieniądze. ZUS, administracja, skarbowy, wspólnota. Kiedyś za szyld płaciłem 60 zł na miesiąc, teraz 270. Oni nasze biznesy wykończą kosztami. Proszę zobaczyć, ile sklepów jest w likwidacji i pozamykanych. – mówi Ryszard Duranc.

Koszule tab collar (Skyfall)

Koszule tab collar (Skyfall)

Szewc Duranc ma około 30 różnych licowych skór cielęcych do wyboru oraz trzy kopyta. Po wybraniu fasonu i skóry szewc zbiera miarę ze stopy i odrysowuje jej model na kartce papieru. Same buty nie są robione na miarę, a raczej istniejące kopyto jest modelowane do wymiarów stopy klienta. Czas oczekiwania na gotową parę to około 3 tygodni. W asortymencie pracowni jest wiele gotowych par butów, które można oczywiście przymierzyć.

Buty na zamówienie. Ryszard Duranc

Ślady po szpilkowaniu. Widać starkowane szpilki.

Buty od pana Duranca, w odróżnienie od obuwia od innych warszawskich szewców, nie są szyte, ale szpilkowane. Jest to stara, przedwojenna metoda wyrobu buta.

57 komentarzy

Podobne wpisy

10 najlepiej ubranych filmów. Część 1

Klasyczna elegancja towarzyszyła wielkiemu kinu od samego początku. Które filmy wzbudzają największy podziw zwolenników tradycyjnej mody? (Autor: Łukasz Łoziński)

Elegancki strój do telewizji

Jak powinien wyglądać elegancki strój do telewizji dla mężczyzny? Jaki wybrać garnitur, krawat i koszulę do wystąpienia w studio telewizyjnym?

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Robert

    A jak wyglada to cenowo? Prezentuja sie bardzo dobrze, chociaz osobiscie wolałbym trochę smuklejsze.

    • Roman Zaczkiewicz

      Zapłaciłem 650 zł. Ciężko będzie o smukłe obuwie. Kopyta Carminy czy Crockett & Jones szewc nie odwzoruje. Robi klasyczne obuwie tak jak onegdaj się nosiło.

      • pietranik

        drzewiej słowo "onegdaj" znaczyło przedwczoraj. :)

        • Anna

          Niekoniecznie… ;-)
          javascript:%20hideMsgBox();

      • Anonim

        Mam pytanie odnośnie butów z nagłówka tego bloga. Co to za model?

        • Jeśli chodzi o te na klamerkę ze strony wyjściowej to są to tzw. double monk straps czyli monki z podwójną klamerką. Natomiast prezentowane we wpisie są golfy bez ażuru z zamkniętą przyszwą.

      • Karol

        Świetny artykuł. Jeśli chodzi o "onegdaj" nie należy go mylić z "ongiś", o które tutaj zapewne chodziło :)

  • AS

    Buty faktycznie ładne, i widać, że porządnie robione. Natomiast z drugiej strony, tak jak pisałeś brakuje tej "smukłości" np. Carminy czy innych tego typu. Choć porównując ceny butów Carminy czy Crockett'ów to faktycznie zachęcająca :)

  • Arkadyjczyk

    But bardzo solidny, ja myślę, że po tym wpisie Panu Ryszardowi przybędzie klientów. Życzę mu tego z całego serca i sam się chyba przymierzę do zamówienia u niego butów.

    Czekam też na opinię, za czas jakiś, jak się te buty sprawują w noszeniu i na ile ich technologia drewnianych szpilek jest trwała (choć sądząc po przedwojennym jej rodowodzie może to być rzeczywiście solidne)

    Pozdrawiam

    • Roman Zaczkiewicz

      Mam podobne buty zamówione w październiku 2010 i sprawują się bardzo dobrze. Podeszwa wciąż jest skórzana, nie zelowałem. Szpilki nie pękają. Buty są wygodne. Musimy poczekać z 5 lat by ocenić ich trwałość :) Jest to solidny produkt, ale nie ma się co oszukiwać. Nie jest to półka Januszkiewicza czy Kielmana.

  • Magia

    Ale też cena jest znacznie niższa niż u Kielmana :)

  • Anonimowy

    Moim zdaniem Duranca można by porównać do pierwszego krawca, u którego zamawiał Autor. Metafizyka szycia na miarę pełną gębą, ale realnie produkt wygrywa z "pospolitą konfekcją" jedynie w kwestii trwałości. W Polsce w obuwniczych sieciówkach coraz więcej jest klasycznych fasonów, a skóry używane przez np. polskich popularnych producentów są moim zdaniem jakości nie gorszej od tych używanych przez pana Duranca. Stylistyka i dbałość wykończenia są za to niestety w wielu fabrycznych butach zwyczajnie lepsze, a cena atrakcyjniejsza.

    I podobnie jak z garniturami – czekam aż Autor zamówi buty u szewca z wyższej półki, albo świetne obuwie gotowe (które zdaniem Macaroni Tomato i wielu innych nie ustępuje w niczym butom szytym na miarę, jeśli nie ma się bardzo nietypowej stopy). Jako antropolog kultury i teoretyk elegancji pisze Pan świetnie, ale jako elegant i esteta ma Pan przed sobą jeszcze długą drogę.

  • Caporegime

    Prawdę powiedziawszy, mając parę butów od Duranca, zadowolony jestem jedynie z czarnych wiedenek (pierwsze zamówienie) oraz wiatrówek (których to kupić za bardzo normalnie nie można i tutaj jesteśmy skazani na szewca).

    Jednakże porównując te buty, z niewiele droższymi RTW, uznaję, że mądrze wybierając, można w podobnej cenie dostać buty z lepszej gatunkowo skóry i o wiele staranniej wykonane. Jednak użycie maszyn, pozwala na o wiele staranniejsze wykonanie niektórych elementów.

    Do szewca po buty warto chodzić tylko w wypadku naprawdę jakiś sporych skaz w budowie stopy, albo potrzeby uszycia bardzo niestandardowych butów.

  • Te buty tylko potwierdzają moją teorię, że buty na miarę rzadko się udają. Wg. mnie prezentowane tutaj wyglądają raczej jak wyrób sztuki ludowej.

    • Roman Zaczkiewicz

      Czyli jak na etnografa przystało, który zbiera wyroby ginącej sztuki ludowej. Nie do końca było takie zamierzenie :)

    • Małgorzata Nowak

      Proszę nie obrażać sztuki ludowej … :-)

    • incognitor

      Nie mogę się powstrzymać od złośliwości – w porównaniu z Twoją stylizacją z koszulą w kratę do krawatu Breuera i bardzo fajnego tweedu z Gest Mody, to te buty wyglądają rewelacyjnie :-)

      • TH

        "Wszystko, co się powie przed słowem ale, tak naprawdę nie ma znaczenia" – z "Gry o tron"

        • incognitor

          W żadnym z postów, do którego się odnosisz nie ma słowa "ale" :-P

          Inna sprawa, że często mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie niż piszesz i znaczenia nie ma to, co następuje po słowie "ale".

          • Fingor

            "Nie mogę się powstrzymać od złośliwości, ale w porównaniu…" (dodano "ale")

            Mimo wszystko wydaje mi się, że przed.

            Poza tym nie bardzo rozumiem porównanie zestawu do pary butów ;)

            • incognitor

              Jeśli odniosłeś się do "ale" wstawionego przez siebie, to nic mi do tego. U mnie żadnego "ale" nie było, a nawet nie pasuje on odo kontekstu zdania. Pasowałoby do takiej, na przykład, konstrukcji:

              "Z natury nie jestem złośliwy, ale…".

              Nie będę jednak rozwodził się nt. konstrukcji językowych, bo na szczęście nie jestem humanistą :-)

  • damiance

    witam,

    but ze sklepowej półki ma tę przewagę, że od razu widać czy pasuje (o ile przymierzający wie czego oczekiwać od na prawdę pasującego obuwia) = małe ryzyko.

    Jednak jak patrze na ten egzemplarz i przypominam sobie to co widziałem osobiści będąc 2 razy w warsztacie, to myślę macaroni, że przesadzasz z tą ludowością. Jeszcze inna para butów które widziałem – wiatrówki Capo – prezentowały się też całkiem dobrze. Pytanie jak z dopasowaniem / wygodą.

    Z niektórymi rzemieślnikami jest niestety tak, że na wystawie mają mają dość leciwe modele, które raczej odrzucają niż zachęcają … tak było i ze mną, stąd dotychczas nie skusiłem się (cena to nie wszystko)

    Jeżeli do biura nie znajdę odpowiednich "wiatrówek" RTW to nie wykluczam, że zainwestuję w ginącą sztukę wiatru w bucie by Duranc … starając się oczywiście zmobilizować szewca do maksymalnej staranności ;)

    pozdrawiam

    Damian

  • Üxküll

    Durancowe "okazy" są wspomnieniem z przedwojnia. Wówczas robotnik nie mógł sobie pozwolić na buty szyte, więc kupował "chodzone" na bazarze albo zamawiał kołkowane w jakiejś piwnicznej manufakturze. W butach od Duranca można jedynie wymienić sznurowadła na cieńsze woskowane, zakończone plastikowym albo metalowym agletem, zamiast okropnej foliowej skuwki w wersji widocznej na zdjęciach.

  • No tak, pamiętam krakowskiego szewca, który na słowo "szpilkowane" wydymał usta i mówił- to jarmarczna metoda.

    • incognitor

      Rzeczywiście, wielu szewców uważa tę metodę za jakąś taką mniej szlachetną. Nie znam się na szewskim rzemiośle i pozostaje mi przyjąć na wiarę, że coś w tym jest.

      Jeśli przeciętnie oxfordy czy angielki od Duranca kosztują 650-700 PLN, to ich bezpośrednią konkurencją mogą być np.: Loyd z podstawowej linii, czy może Loding. Wydaje mi się, że i z jednymi, i z drugimi pokazane na zdjęciach mogą konkurować, a ostateczny wybór jest raczej kwestią gustu.

  • TH

    Kupiłem w ten weekend półbuty Ryłko – http://www.e-rylko.com/produkt/idrb43_w65/1970/ca… , i za 650 zł mógłbym kupić dwie pary. JA bym wolał dwie pary z Ryłko niż jedną od Pana Duranca. Ale co kto lubi :) życzę przyjemnego użytkowania i częstszych notek na blogu.

    • incognitor

      A to jest bardzo dobry żart, ale cieszę się, że są amatorzy na te buty rodem z Baśni Tysiąca i Jedej Nocy. Nie jestem wielkim fanem butów od Duranca, przy którym taki Januszkiewicz to Pan Bóg, ale porównywanie pokazanych przez Zakiego golfów do "piździbutków Sindbada" ze strony Ryłko to jakaś pomyłka :-)

      Nie zgodzę się też z Macaronim, że buty na miarę rzadko wychodzą dobrze – wg mnie wychodzą dobrze tak samo często jak garnitury i płaszcze na miarę. Na potwierdzenie tej tezy wskazałbym parę zdjęć z blogów Zakiego i Macaroniego…

      • TH

        cieszę się, że poprawiłem humor osobie o wielkiej kulturze osobistej …

        • incognitor

          Bez przesady, nie piszę o sobie "JA", więc moja kultura nie może być wielka. Po prawdzie to jestem jak Edzio z "Tanga", a na starość skończę jak Krapp ;-)

          A tak na serio – czy uprawianie "hę, hą" i ćwiczeń w stylu "bułkę przez bibułkę", oraz "będę politycznie (du)poprawny, żeby tylko nikogo nie urazić" zmieni coś w tym, że te buty od Ryłko są są fatalne do tego stopnia, że po prostu poprawne buty od Duranca wyglądają przy nich jak z innej galaktyki? Może warto patrzeć na rzecz, a nie na przedstawienie, a przede wszystkim nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu, zamiast używać modnej dzisiaj gumowej nowomowy?

    • J.

      Nieźle, ja bym nie nosił tych butów przez tydzień nawet, gdyby ktoś mi zapłacił ich rownowartość.

      • J.

        ps. Chodzi o te z "Ryłko".

  • lysocikuba

    Pewnym ograniczeniem p. Duranca jest to, że korzysta jedynie z gotowych kopyt. Mniej więcej rok temu byłem u niego z zamiarem zamówienia butów i nie zdecydował się przyjąć zamówienia ze wzgledu na moją bardzo szczupłą stopę (nie miał właściwego kopyta). Jednocześnie z samej wizyty w zakładzie i nastawienia p. Duranca mam bardzo dobre wspomnienia.

    • Roman Zaczkiewicz

      Potwierdzam. Osoby o szerokich stopach będą zachwycone butami od pana Duranca. Przy mojej wąskiej łatwo nie było i mam zastrzeżenia.

  • Prezes

    Czy zamówienie tych butów było dobrą inwestycją? Moim zdaniem tak. Przejrzałem trochę stron obuwniczych i w cenie 650 zł, buty dobrej jakości, o odpowiednim wyglądzie nie są tak łatwo dostępne. Należy pamiętać, że autor nie kupiłby butów Vistuli z niebieskimi podeszwami czy innych wynalazków. Są to zwyczajne klasyczne buty, przypuszczam, że dobrze leżące na stopie, wygodne. Może na zdjęciu gdzie one są wiodącą postacią wyglądają przeciętnie. Pamiętajmy jednak, że Roman założy je do garnituru robionego na zamówienie, dorzuci jakąś poszetkę czy fular. Wtedy one przejdą na drugi plan i będą eleganckim dopełnieniem całości.

  • Velahrn

    Buty nigdy nie schodzą na drugi plan. Stety albo niestety. Żeby nie było, te od Duranca uważam za całkiem ładne :).

    • Prezes

      Nie zgadzam się. Jeśli ubierzesz podarte spodnie to buty przejdą na drugi plan. Spodnie będą wtedy najmocniejszym elementem ubioru. Zobaczmy na zdjęcia Romana z poprzednich wpisów. Przy dobrze zrobionym garniturze były tylko uzupełnieniem całości. Jak patrzyłem na tamte fotografie to najpierw widziałem fular, poszetkę, dwurzędówkę. Buty i owszem. Ale były tak neutralne, tak przeciętne w swojej prostocie, że nie zaprzątałem sobie nimi głowy. Owszem buty zawsze będą na pierwszym planie jak będą brudne czy totalnie nie pasujące do reszty stroju. Natomiast kiedy są zwyczajne, nierzucające się w oczy, a dodatkowo mają wsparcie w postaci mocnych elementów odzieżowych przechodzą na drugi plan. Pozdrawiam

      • Roman Zaczkiewicz

        Zgadzam się z Prezesem. Buty są kluczowe jak są brudne i starte, a tak mają dopełniać całości. Jedyny wyjątek od reguły to caponki ;)

  • tomek

    Buty może bez rewelacji, ale i nie takie złe. Nie zgodzę się z Macaronim, że to sztuka ludowa. Czy buty na miarę w ogólności rzadko wychodzą – bo ja wiem? Wszystkie pary (a wiele ich) od Januszkiewicza mi wyszły, od Wielądka mi za to nie wyszły. Ze sklepowymi butami miałem same złe doświadczenia, ale to było kilkanaście lat temu, gdy wybór butów w Polsce był mocno ograniczony.

    • incognitor

      Tutaj chyba pierwowzorem były te:
      http://www.kielman.pl/galeria/index.php?id=5&…
      Swoją drogą ciekawe, czy gdyby buty były w worku i z prawidłem od Kielmana, to czy nadal zostałyby nazwane "sztuką ludową". Już wcześniej napisałem, że częstotliwość wpadek z butami na miarę jest pewnie podobna jak z szyciem na miarę. Jeśli chodzi o mnie, to nigdy nie zdarzyła mi się wpadka z butami od Januszkiewicza. Jeśli chodzi o RTW, to bardzo dobrze sprawują mi się Weston, Church, oraz Crockett&Jones. Jeśli chodzi o komfort noszenia, to kolejność taka:

      1. Church's

      2. Crockett

      3. Weston (trochę twarde).

      Mam też 1 parę Pal Zileri sprzed paru lat – fenomenalnie wygodne.

      Jeśli chodzi o wygodę i dopasowanie, to buty od Januszkiewicza są szczebelek wyżej niż najlepsze ze wspomnianych.

      Wracając do butów od Duranca – proponuję je zestawić z garniturem od Kamińskiego – zobaczymy wtedy, czy będą się jakoś mocno wyróżniać in minus. Zakładam się, że nie.

      • Roman Zaczkiewicz

        Chybą będą z ciemne do garnituru od P.K.

        Nie pamiętam jakie zdjęcie było pierwowzorem. Jak wspominałem buty o identycznym fasonie, ale bez sztuperka zamówiłem na jesieni 2010 roku. Te od Kielmana są jednak bardziej finezyjne i opływowe. Od Duranca są toporniejsze.

      • Anonimowy

        Estetyka wykonania butów Kielmana jest na zupełnie innym poziomie – wszystko jest czystsze, skóra jest wyraźnie lepsza, a kopyto nieporównywalnie ładniejsze. Więc nie, torba i prawidła od Kielmana nic by nie zmieniły, bo różnicę widać gołym okiem.

  • Marek

    Ja nosze buty od p. Duranca sa bardzo wygodne, moge stwierdzic wrecz komfortowe co ma znaczenie powiedzmy po 10 godzinach pracy. W pracowni mozna zamoWic wlasciwie co sie chce. W Warszawie za taka cene butow – tak dobrej klasy i "szytych" przez szewca – ja nie widzialem. Zgadzam sie z Szarmantem ze to jedno z ostatnich jak nie ostatnie (niestety) takie miejsce w Polsce.

  • a jaki jest koszt butów u Kielmana? Z góry dzięki za odp.

    • incognitor

      Na dziś rozsądne minimum to jakieś 2300-2500 PLN. Lotniki na rendenbachu jakiś czas temu kosztowały 2800 PLN. Sztyblety, botki pewnie jeszccze o 500 PLN więcej, buty z cholewami do jazdy konnej to pewnie od 3500-4000 PLN, ale pewien nie jestem.

      U Januszkiewicza można uszyć ciut poniżej 2000 PLN i moim zdaniem to lepsza opcja niż Kielman, chyba że podstawowe skóry nie są wystarczające i zamawiający chce cordovan, rendenbacha na podeszwy itp., itd.

  • Nela

    Czy pan Ryszard Duranc szyje buty tylko określonych wzorów, czy jest też możliwość przyniesienia mu butów na wzór lub zdjęcia modelu, który chciałoby się zamówić?

    Mam na myśli buty damskie.

    • Roman Zaczkiewicz

      Pan Ryszard zajmuje się tylko męskim obuwiem. Można przynieść model i spróbować, ale musi być to model męski.

  • sylwek

    ludzie wypowiadacie sie a nie macie zielonego pojecia o temacie butow na zamowienie .Nigdy nie widzialem
    takich butow w sklepie ktore sa w calosci ze skory a zaden inny material nie zastapi jej.Moze nie sa jak z katalogu ale gwarantuje wam ze sa najleprze w noszeniu.Awiem co pisze bo sam jestem szewcem i jeszcze nigdy nie kupilem butow w sieciowkach.Jesli ktos chcialby wiecej info. szewc71@wp.pl

  • aneta

    Czy ktoś mógłby się wypowiedzieć na temat jakości obuwia szytego przez Pana Lewandowskiego z Łodzi. Jestem z Wawki, ale może taka podróż się opłaca ?

    • Już to przerabiałem. Nie opłaca się. Moje trzewiki szyte przez Lewandowskiego rozpadły się po pół roku. Wykonanie było kiepskie. Odradzam.

      • marcin

        Również odradzam Lewandowskiego. Zrobił mi buty, które były "na miarę" za małe….

        Pytanie do autora – czy znasz jeszcze jakichś szewców w podobnej kategorii cenowej, którzy robią buty na miarę?

  • MAgdalena

    ja chcialabym sliczne i wysokie szpilki, tez da sie zrobic?

  • Bartek

    Myslę ze cena 650zl za buty na miare jest ok. Tylko teraz pytanie, czy P. Duranc zrobi zgrabny bucik, stope mam sredniej szerokości. A potrzebuje czarne wiedenki. Myslicie ze sprosta zadaniu i zrobi zgrabny bucik?

    Czy jest jeszcze ktos w podobnym zakresie cenowm o dobrej jakości?

    Obczytałem sie ze Pan Januszkiewicz robi niesamowite buty w cenie okolo 2 tys, ale ten zakup to chyba zostawie sobie na slub.

  • Karol

    Witam …jak myslicie czy zrobiłby mi buty na rozmiar stopy 37 maężko o dobranie butów w slepie

  • Siemasz. Ciekawy artykuł. Przez chwilę mogłem się przenieść w czasy moich dziadków. Lubię słuchać opowiadań moijej babci (umilacz czasu z niej).
    Co do samego Pana Ryśka to zycze oczywiście powodzenia!
    Wyczytałem w poście jednego z Was, że koszt to ok kilku tysiecy zlotych za pare? Czy to nie przesada? Jestem zainteresowany zostac nabywca takiej pary.

    Zapraszam do mnie na bloga http://www.adichill.blog.pl

  • Tomek

    W cenie 650zł to można np Berwicka czyli polskie Meka. Oczywiście nie widziałem butów od Pana Duranca ale wg opisów to o ile ma się standardową stopę te RTW będą chyba lepiej się prezentowały.

    • Tomek

      czyli = czy (błąd się wkradł)

Zamknij

Największa zmiana w historii marki

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy!