Zimowa wyprzedaż w ZackRoman - 30% zniżki! Wejdź i sprawdź sam!

Zapisz się do newslettera!

Walter Szarmant i jarmarczna elegancja bespoke

Kwiecień 16, 2011
68 komentarzy

Walter Szarmant siedział zadumany w swoim ulubionym barze. Spokojnie sączył whisky z trzema kropelkami wody. Nauczył się tego podczas rocznego pobytu w szkockim Highlandzie, gdzie zaprawieni szkoccy górale, pili whisky właśnie w ten sposób. Na myśl o coli albo lodzie parskali śmiechem, a czystej whisky nie lubili pić.

Nagle do Waltera przysiadł się przysadzisty blondyn o imieniu Robert. Był elegancko ubrany. Klasyczne ciemne półbuty, jasna koszula i granatowa marynarka wskazywała na dobry gust nowego towarzysza rozmowy. Rozmowa na początku zahaczyła o whisky. Rober wychwalał pod niebiosa Johnny Walkera z colą, a to zapaliło światło ostrzegawcze u Waltera. Robert niespodziewanie wyciągnął portfel z tylnej kieszeni spodni. Co tu jest napisane? – spytał. Walter nie zdążył odpowiedzieć. VIP – ViAjPi. Wpuszczą mnie wszędzie. Walter jeszcze tylko zerknął na rękawy marynarki Roberta. Guziki przy rękawach były odpięte.

Walter grzecznie przeprosił, zapłacił za whisky i wyszedł. Dlaczego nie kontynuował rozmowy z Robertem?

Podczas obstalowywania garnituru na miarę pojawia się zwykle opcja związana z otwartymi lub zaszytymi dziurkami na guziki na rękawie marynarki. Większość marynarek z wieszaka (ang. rtw – ready to wear) ma dziurki zaszyte. Są one nabite na rękaw marynarki przy pomocy specjalnej maszyny. Odpięcie guzika nie jest w takim przypadku możliwe. Guziki w takiej marynarce spełniają tylko funkcje estetyczną. Można się oczywiście uprzeć, że są po to, aby panowie nie wycierali zakatarzonego nosa o rękaw marynarki. O takie zachowanie szarmantów nawet nie podejrzewam.

W przypadku zamawiania marynarki u krawca, można zażyczyć sobie otwarte dziurki i działające guziki. Część krawców, szczególnie z tańszej półki cenowej, nie wykonuje tej usługi w opcji podstawowej i należy o nią specjalnie poprosić. Szycie ręczne dziurek na guziki w rękawach marynarki to pracochłonne zajęcie i wymaga dodatkowego nakładu pracy. Często wiąże się to z dodatkową opłatą.

Historia odpinanych guzików sięga XIX wieku. Były stosowane przez chirurgów, którzy musieli zakasać rękawy przy pracy. Jeśli obejrzymy filmy z epoki, to praca chirurga wymagała misternego procesu mycia rąk. Fartuchy i rękawiczki nie były wówczas w użyciu. Odpięcie guzików marynarki i zakasanie rękawów było konieczne. Normą kulturową było także noszenie marynarki do pracy. Do końca lat 30 XX wieku koszulę traktowano jako element bielizny i nie należało jej pokazywać, więc odpinane guziki w rękawach marynarki bywały pomocne.  Czy takie guziki są nam nadal potrzebne? Przy korzystaniu z toalety możemy zdjąć marynarkę i nie musimy przecież myć dłoni, aż po nadgarstek. Łapiąc gumę na drodze, możemy zawsze zdjąć marynarkę przy zmianie opony.

Początkujący szarmanci, którzy kupują swój pierwszy garnitur na miarę, często z dumą prezentują odpięte guziki w rękawach marynarki. Nic bardziej błędnego. Świadczą one o klasie, a w zasadzie o braku klasy osoby, która je tak nosi. Ostentacyjne afiszowanie się takim garniturem jest nie do przyjęcia Wprawne oko i tak dostrzeże garnitur miarowy (ang. bespoke suit) po kroju, dopasowaniu do sylwetki, kształcie butonierki oraz całej masy innych detali. Odpięte guziki świadczą o pretensjonalności użytkownika. Garnitur na miarę mówi sam za siebie i nie trzeba kreować sprezzatury na siłę. Pęd do osiągnięcia ubraniowej swobody (słynna włoska sprezzatura) często daje efekt przeciwny od zamierzonego. Laik uzna, że coś jest nie tak z guzikami na rękawie marynarki, a szarmant dostrzeże snoba.

Zostawienie odpiętych guzików, kojarzy mi się z jarmarczną stylizacją, a nie prawdziwą, naturalną elegancją. Przymknąłbym jedynie oko, na ripostę: zawsze chciałem mieć garnitur chirurga. Bowiem wyszłaby z ust dandysa o dużej wiedzy i byłaby usprawiedliwiona. Walter lubi odpinane guziki, ale nosi je zapięte, a odpina tylko, jeśli sytuacja tego wymaga.  Sama wiedza, że ma takie fajne guziki mu wystarcza.

Fot. Maciej Cioch i Sylwia Zaczkiewicz

PS. Nie da się nie zauważyć wywiniętych mankietów marynarki zaprezentowanych na zdjęciach. Mają swoje jeździeckie pochodzenie, tak samo jak jeden szlic z tyłu i doskonale nadają się na swobodną, tweedową marynarkę w stylu sportowym. Walter nie popełniłby ich do formalnego garnituru, ale ze względu na tweed, w swej próżności i skłonności do sartorialnych tradycji ubraniowych, zrobił wyjątek. Jeździecka marynarka tweedowa, już wkrótce pojawi się na blogu.

Angielski termin sartorial to elegancja i ekscentryczność w ubiorze. Jaki są wasze sugestie tłumaczenia?

68 komentarzy

Podobne wpisy

Dress code dla prawnika

Jak się ubrać, żeby zrobić dobre wrażenie na sali sądowej? Nienagannie, ale w taki sposób, by nie odwracać uwagi od naszej argumentacji. Śmiałe i oryginalne zestawy możemy testować na spotkaniach ...

Garnitur w potrzasku

O ubraniach kandydatów podczas debaty prezydenckiej. Wczorajszy wieczór był pełen atrakcji. Początkowo jednym okiem oglądałem półfinał Ligi Mistrzów, drugim spoglądałem na debatę. Sprawy zawodowe ...

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
Zamknij