Zapisz się do newslettera!

Walter Szarmant i jarmarczna elegancja bespoke

Kwiecień 16, 2011
68 komentarzy

Walter Szarmant siedział zadumany w swoim ulubionym barze. Spokojnie sączył whisky z trzema kropelkami wody. Nauczył się tego podczas rocznego pobytu w szkockim Highlandzie, gdzie zaprawieni szkoccy górale, pili whisky właśnie w ten sposób. Na myśl o coli albo lodzie parskali śmiechem, a czystej whisky nie lubili pić.

Nagle do Waltera przysiadł się przysadzisty blondyn o imieniu Robert. Był elegancko ubrany. Klasyczne ciemne półbuty, jasna koszula i granatowa marynarka wskazywała na dobry gust nowego towarzysza rozmowy. Rozmowa na początku zahaczyła o whisky. Rober wychwalał pod niebiosa Johnny Walkera z colą, a to zapaliło światło ostrzegawcze u Waltera. Robert niespodziewanie wyciągnął portfel z tylnej kieszeni spodni. Co tu jest napisane? – spytał. Walter nie zdążył odpowiedzieć. VIP – ViAjPi. Wpuszczą mnie wszędzie. Walter jeszcze tylko zerknął na rękawy marynarki Roberta. Guziki przy rękawach były odpięte.

Walter grzecznie przeprosił, zapłacił za whisky i wyszedł. Dlaczego nie kontynuował rozmowy z Robertem?

Podczas obstalowywania garnituru na miarę pojawia się zwykle opcja związana z otwartymi lub zaszytymi dziurkami na guziki na rękawie marynarki. Większość marynarek z wieszaka (ang. rtw – ready to wear) ma dziurki zaszyte. Są one nabite na rękaw marynarki przy pomocy specjalnej maszyny. Odpięcie guzika nie jest w takim przypadku możliwe. Guziki w takiej marynarce spełniają tylko funkcje estetyczną. Można się oczywiście uprzeć, że są po to, aby panowie nie wycierali zakatarzonego nosa o rękaw marynarki. O takie zachowanie szarmantów nawet nie podejrzewam.

W przypadku zamawiania marynarki u krawca, można zażyczyć sobie otwarte dziurki i działające guziki. Część krawców, szczególnie z tańszej półki cenowej, nie wykonuje tej usługi w opcji podstawowej i należy o nią specjalnie poprosić. Szycie ręczne dziurek na guziki w rękawach marynarki to pracochłonne zajęcie i wymaga dodatkowego nakładu pracy. Często wiąże się to z dodatkową opłatą.

Historia odpinanych guzików sięga XIX wieku. Były stosowane przez chirurgów, którzy musieli zakasać rękawy przy pracy. Jeśli obejrzymy filmy z epoki, to praca chirurga wymagała misternego procesu mycia rąk. Fartuchy i rękawiczki nie były wówczas w użyciu. Odpięcie guzików marynarki i zakasanie rękawów było konieczne. Normą kulturową było także noszenie marynarki do pracy. Do końca lat 30 XX wieku koszulę traktowano jako element bielizny i nie należało jej pokazywać, więc odpinane guziki w rękawach marynarki bywały pomocne.  Czy takie guziki są nam nadal potrzebne? Przy korzystaniu z toalety możemy zdjąć marynarkę i nie musimy przecież myć dłoni, aż po nadgarstek. Łapiąc gumę na drodze, możemy zawsze zdjąć marynarkę przy zmianie opony.

Początkujący szarmanci, którzy kupują swój pierwszy garnitur na miarę, często z dumą prezentują odpięte guziki w rękawach marynarki. Nic bardziej błędnego. Świadczą one o klasie, a w zasadzie o braku klasy osoby, która je tak nosi. Ostentacyjne afiszowanie się takim garniturem jest nie do przyjęcia Wprawne oko i tak dostrzeże garnitur miarowy (ang. bespoke suit) po kroju, dopasowaniu do sylwetki, kształcie butonierki oraz całej masy innych detali. Odpięte guziki świadczą o pretensjonalności użytkownika. Garnitur na miarę mówi sam za siebie i nie trzeba kreować sprezzatury na siłę. Pęd do osiągnięcia ubraniowej swobody (słynna włoska sprezzatura) często daje efekt przeciwny od zamierzonego. Laik uzna, że coś jest nie tak z guzikami na rękawie marynarki, a szarmant dostrzeże snoba.

Zostawienie odpiętych guzików, kojarzy mi się z jarmarczną stylizacją, a nie prawdziwą, naturalną elegancją. Przymknąłbym jedynie oko, na ripostę: zawsze chciałem mieć garnitur chirurga. Bowiem wyszłaby z ust dandysa o dużej wiedzy i byłaby usprawiedliwiona. Walter lubi odpinane guziki, ale nosi je zapięte, a odpina tylko, jeśli sytuacja tego wymaga.  Sama wiedza, że ma takie fajne guziki mu wystarcza.

Fot. Maciej Cioch i Sylwia Zaczkiewicz

PS. Nie da się nie zauważyć wywiniętych mankietów marynarki zaprezentowanych na zdjęciach. Mają swoje jeździeckie pochodzenie, tak samo jak jeden szlic z tyłu i doskonale nadają się na swobodną, tweedową marynarkę w stylu sportowym. Walter nie popełniłby ich do formalnego garnituru, ale ze względu na tweed, w swej próżności i skłonności do sartorialnych tradycji ubraniowych, zrobił wyjątek. Jeździecka marynarka tweedowa, już wkrótce pojawi się na blogu.

Angielski termin sartorial to elegancja i ekscentryczność w ubiorze. Jaki są wasze sugestie tłumaczenia?

68 komentarzy

Podobne wpisy

Mundur w XX wieku – część 1

I wojna światowa miała ogromny wpływ na historię munduru. Podstawowe znaczenie mają odtąd barwy ochronne i ergonomia. (Autor: Łukasz Łoziński)

Messi, Ronaldo czy Suarez?

Czyli garnitur z kamizelką, dwa rzędy czy smoking? Najwybitniejsi piłkarze lig europejskich uczą się elegancji. Z roku na rok wyglądają coraz lepiej, choć wpadki nadal się zdarzają. (Autor: Roman ...

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Witam,

    te odpięte guziki to taka bardziej wyrafinowana forma nie odprutych metek z rękawa marynarki.

    No chyba, że życie nas do tego zmusza. Miałem granatową, bawełnianą "no name" marynarkę z odpinanymi guziczkami. Miała fajny krój i kolor, niestety rękawy przydługie, lub ręce przykrótkie. Sam nie wiem.

    W każdym bądź razie sytuację ratowało odpięcie dwóch ostatnich guziczków i zawinięcie mankietów.

    No, ale Walter nie posiada marynarek z przydługimi rękawami. W końcu jest "szarmant" :-)

    Czekam na tę jeździecką marynarkę. Czy fotka będzie spieszona przy klubowym stoliku ze szklaneczką w reku, czy tez może konno?

    pozdr.Vslv

    • Roman Zaczkiewicz

      W takich sytuacjach jest to usprawiedliwione. Sesja zdjęciowa będzie na wyścigach konnych na Służewcu prawdopodobnie w Wielką Sobotę. Choć może wrzucę wcześniej kilka zdjęć z przymiarki.

  • gccg

    Radosc pozbycia sie natretnego towarzystwa "VIP-snoba" jak i wysaczona uprzednio whisky wprowadzily naszego bohatera w nastroj dogmatyzowania zasad od ktorych wyjatki sa kreowane przez pragmatyke, cel a takze okolicznosci noszenia okrycia wierzchniego z rozpinanymi guzikami rekawow. Jak wiadomo Walter nie byl zolnierzem Grande Armee Korsykanina Bonaparte i nie musial czuc sie urazonym wprowadzeniem przez niego regulaminowych guzikow na mankietach kurtki wojskowej, chroniacych kosztowny mundur przed zawartoscia nosa zoldakow.

    Czyz – poza tym – napoleonsko-praktycznym rozwiazaniem "rozpinalnosc" guzika nie nalezy do cech wynikajacych z jego istoty? Czy guzik nie jest "celowo ukierunkowany" ku zapinaniu i rozpinaniu? A skoro tak jest, to czy zawsze musi byc zapiety?

    Walter z pewnoscia nie czesto spotykal mezczyzn prawie nigdy nie zapinajacych mankietow koszuli lecz pozwalajacych im "lopotac na wietrze". Nie byloby to latwo osiagalne, gdyby guzik(i) mankietow marynarki badz plaszcza pozostawaly zapiete.

    Walter zapewne niezbyt czesto bywal w towarzystwie, ktore nigdy nie slyszalo o rozpinanych guzikach mankietow marynarek a gdyby nawet slyszalo, to nie mialoby to dla nich najmniejszego znaczenia (98% meskiej populacji czy tez 99% ? :D) Dlatego tez nigdy nie musial oddawac sie minimalnym przejawom "sycenia wlasnej proznosci" poprzez rozpiecia owego "snobistycznego" guzika w celu najzwyklejszego (ale przeciez subtelnego w swym wyrazie) odroznienia sie od tlumu do ktorego i rzeczywiscie nie w pelni nalezalby. Wsrod dzentelmenow stanowiacych otoczenie szarmanta, rozpinanie owego guzika bylo najzwyczajniej zbedne. ;D

    • Bywają sytuacje, gdy rozpięte mankiety, guziczki marynarki, a wszystko łopoczące na wietrze jest naturalne i nie budzi zdziwienia, tak jak podwinięte mankiety i buty na bosych stopach. Dla przykładu romantyczna kolacja nad brzegiem morza, o zachodzie słońca, w upalny letni wieczór. Gdzieś tam nad ranem w klubowym fotelu z szklaneczką whisky i cygarem w ręku oglądając wschód słońca przez uchylone okno.

      W innych codziennych sytuacjach przychylam się do opinii Waltera.

      pozdr.Vslv

  • Przesadziłeś z tą whisky z colą. Robert raczej wierzyłby, że Red Label stojąca na półce przez 50 lat jest dobrą lokatą kapitału.

  • Jerzy

    Podobnie z noszeniem płaszcza Burberry 9szczególnie) z kołnierzem postawionym tak, by pokazać kratkę, lub wywinięcie jego mankietów w tym samym celu.

    Moda charakterystyczna dla angielskich 'chavs' (po polsku: dresiarzy, lecz nieco zamozniejszych), niestety upodobali sobie Burberry.

    • gccg

      Z czego Burberry jest baaaaaaaaardzo szczesliwe, gdyz moze sprzedawac swe plaszcze w cenie powyzej 800 funtow za sztuke.

    • gccg

      Z czego radosc Burberry jest wrecz bezgraniczna i wyraza sie w cenie plaszcza – ponad 800 funtow za sztuke :D

    • Psiakrew, wszystkie płaszcze noszę z kołnierzem podniesionym, nie kupię sobie więc Burberry…

      • gccg

        Zawsze mozesz wymienic podszewke i odpruc znaczek firmowy :D

      • Roman Zaczkiewicz

        Bo byśmy mówili: O patrz Frankenstein dresiarz :)

      • witaj w klubie podniesionych kołnierzy – chavs style to brzmi dumnie i niezmiernie elegancko

        Vslv

    • Ja też, ja też – lubię podniesiony kołnierz w płaszczach, a czasami marynarkach.

      Co zresztą w polarno-morskim klimacie bywa przydatne i poniekąd zrozumiałe.

      Natomiast mam tylko jedną szpanerską marynarkę, w której po podniesieniu kołnierza ukazuje się piękny kolorowy żakardowy wzór :-) niestety nie jest to Burberry kratka, czyli nie jestem nastojaszczym chavsem.

      Vslv

  • stock

    Hmm, mam trochę mieszane uczucia po lekturze tego wpisu. Gdybym nie znał obu panów, potraktowałbym go jako lekką prowokację wobec jednoczesnej prezentacji wpisu Macaroniego o kratce gun club (w świetle prezentowanych zdjęć). Żeby była jasność, nawet przez moment nie pomyślałem, że tak jest w rzeczywistości.

    Z jednej strony rozumiem, że afiszowanie się odzieżą bespoke może być traktowane jako będące w złym guście, a odpinanie guzików przy mankiecie jest jednym z najprostszych zabiegów, które nam na to pozwolą. Z drugiej jednak, skoro bespoke to dla nas nie tylko najlepsze możliwe dopasowanie, ale również dostosowanie zamówienia do naszych wszelkich życzeń, za pretensjonalne moglibyśmy uznać np. zamawianie marynarki "3 guziki zaprasowane na 2", nakładane kieszenie plus zamknięte klapy, kontrastowe obszywanie guzików w koszuli itd.

    PS. Ja nosiłem "dumnie rozpięty" guzik mankietu garnituru, który kupiłem za bagatela 450 zł. Chyba nie zawsze rozpięcie guzików oznacza snobizm :-)

    • Roman Zaczkiewicz

      Oczywiście można także interpretować, że skoro to bespoke, to każdy może robić co mu się żywnie podoba. Jednak wydaję mi się że casus odpiętych guzików jest głównie związany z bespoke na pokaz ,w garniturach formalnych. Najczęściej oznacza to wtedy snobizm, chyba że nie zdajesz sobie sprawy z symboliki odpiętego guzika. We Włoszech widziałem także marynarki w których dwa ostatnie guziki przy rękawach były rozpięte, ale dziurki zaszyte!! Dawało to komiczny efekt rtw bespoke. W takim świetle jest to jeden elementów stroju, który Walterowi zdecydowanie nie przystoi.

      To takie nasze międzyplemienne spory, bo jak słusznie Gccg zauważył większości facetów problem nie dotyczy. Ba nawet nie rozumieją jego ważkości dla świata :)

      Edit. Teraz dopiero przeczytałem post MT i zobaczyłem odpięty guzik marynarki. Niezwykły zbieg okoliczności. Mając tyle tematów do wyboru akurat napisałem o guzikach, w tym samym czasie co MT zamieścił posta ze zdjęciem z odpiętym guzikiem :) Jak sam pisze był odpięty przez pomyłkę, a więc mój wpis jego nie dotyczy.

    • Witam,

      kratka gun club, a kratka chavs – to dwa różne światy, czyli zbieżność nazwisk, zdarzeń i wizerunków jest przypadkowa, oraz niezamierzona :-)

      Natomiast znam, a właściwie ostatnio poznałem wyższy poziom snobizmu, takie bespokePolyvore. Afiszowanie się wiedzą na temat bespoke i klasyki z mnóstwem dobrych rad dla innych, aby po dłuższym czasie przyznać się, że nie posiada się ani jednej sztuki tegoż.

      pozdr.Vslv

      • Roman Zaczkiewicz

        I tak zdemaskowałeś Waltera:) Szczęśliwie dokumentacje bespoke mam, więc w przyszłym tygodniu będzie wpis na ten temat.

        Wymieniony przez Ciebie poziom snobizmu jest rzeczywiście czasem spotykany. Ja zauważyłem taki trend wśród "ekspertów od bespoke", którzy robią głównie zakupy w szmateksach. Nie mam nic przeciwko szmateksom, ale z bespoke ma to niewiele wspólnego. Można tam trafić ciekawe marynarki i będzie to świetnie wyglądać, ale szycie na miarę to nie jest.

        • Nie podejrzewam Waltera o Polyvore-boys-team :-)

          Natomiast bespoke i perełki SH – to dwa różne światy i bardzo dobrze.

          Oryginałów 50-80's ubiegłego stulecia nie da się "bespokować". Z drugiej strony "bespoke-look", od czasu do czasu rzuca na kolana.

          Chociaż czasami szmatki uszyte na miarę i wyciągnięte z kosza wyglądają nad wyraz podobnie.

          Tak krawiec kraje, jak mu umiejętności i materii staje, a klient narzuca – efekt może być piorunujący w dowolnym rozumieniu :-)

          dobrej nocy

          Vislav

          • Roman Zaczkiewicz

            Dokładnie dwa różne światy, choć przenikają się wzajemnie w świecie męskiej elegancji. Daleki jestem od twierdzenia, że elegancki mężczyzna nosi tylko rzeczy szyte na miarę. Temat na oddzielny artykuł, bo Walter także ma cenne zdobycze vintage.

        • aha, jeszcze jedno – nawet najlepiej skrojona i uszyta marynarka nie stanowi jeszcze o wyglądzie. To są jeszcze tony dodatków i innych elementów garderoby.

          Natomiast zgoda – kiepska marynarka schrzani wszystko (przepraszam za dosadność)

          Vslv

          • Roman Zaczkiewicz

            Ja bym bardziej skłaniał się ku butom. Efektu fatalnych butów nie uratuje nawet marynarka na miarę.

            • gccg

              Zle buty potrafia zniszczyc wyglad nawet najpiekniejszej odziezowej kombinacji zas dobre buty dodaja uroku nawet przecietnemu ubraniu

            • buty to jest to co "wali po oczach", gdy kiepsko dobrane. Zresztą w przeciętnym obuwniczym i nie tylko, wszystko na jedno kopyto: "3 in 1" – traper, maratończyk i dandys równocześnie.

              Kaczy dziób przeplata się wdzięcznie z dziobem bociana.

              To jest jednak selekcja negatywna.

              Selekcja pozytywna to z wdziękiem dobrane dodatki i kolory. Czymże byłby smoking Waltera bez jedwabnego szalika i nie mniej białych szelek, które są – choć niewidoczne.

              • gccg

                To, co "wazniejsze" w tworzeniu ogolnego garderobianego wrazenia nie przekresla tego co "mniej wazne". Dla calosci jedno i drugie znaczenie posiada … aczkolwiek jego stopien pozostanie zawsze przedmiotem dyskusji. Ja uwazam, ze buty sa najwazniejsze. W koncu nie bez przyczyny jestem butofilem :D.

  • Nie za bardzo kumam to afiszowanie się – wiele stosunkowo tanich marynarek ma rozpinane guziki, np. w Tk Maxxie można takie kupic poniżej 200 zł. Jest to powszechne w marynarkach Massimo Dutti, nawet Próchnik kiedyś szył marynarki z rozpinanymi guzikami mankietów. Rozpięcie może się podobac lub nie, ale ze szpanem nie ma nic wspólnego.

    • Roman Zaczkiewicz

      No właśnie, a jeszcze kilka lat temu tak nie było. Producenci RTW widząc rosnącą popularność bespoke stosują sprytne wybiegi. Tak jest właśnie z tymi odpiętymi guzikami. Element garnituru bespoke, wchłonięty przez RTW, żeby móc przypominać bespoke.

      • gccg

        Przyznam sie, ze w mojej swiadomosci odpinane guziki nie sa symbolem bespoke, tylko lepszego wykonania i jakosci marynarki badz plaszcza. Mam kilka rzeczy z odpinanymi guzikami, nie sa one bespoke lecz ich jakosc jest bardziej niz zadowalajaca. Sadze, ze duzo krawcow mialoby znaczne problemy, zeby uszyc cos jakosciowo podobnego.

  • D

    Szanowni Państwo zapomnieli o jednym małym szczególe w powyższej dyskusji, który może okazać się całkiem istotnym; "frak leży dobrze dopiero w trzecim pokoleniu"…

    pozdrawiam

    • gccg

      Och … dzentelmeni zawsze maja wystarczajaca ilosc czasu :D

      • Roman Zaczkiewicz

        Ja jednak się z tym nie zgodzę. Eleganckie urodzenie w dobrej rodzinie, wcale nie musi świadczyć o eleganckim zachowaniu. Jestem przeciwny primordialnym definicjom elegancji. Szarmantom bez pochodzenia jest na początku trudniej, ale jeśli wyedukują się w tym temacie, to osiągną większy stopień wtajemniczenia, niż eleganci z odpowiednim pochodzeniem.

        Przyznam szczerze że mój ojciec i dziadek nie chodzili we frakach. Pradziadek posiadał frak przed II wojną światową, ale jak można przypuszczać, frak wojny nie przetrwał. Pradziadek na szczęście przeżył, ale ze względu na nową rzeczywistość powojenną, nigdy nowego nie obstalował. A szkoda, ale nie mam zamiaru nad tym lamentować. W końcu żyjemy w Polsce, a mało który kraj był narażony na takie szaleństwa wojny i ustroju jak nasz.

        • D

          Szanowny Panie,

          moje stwierdzenie było lekką prowokacją, rzecz jasna.

          Oczywiście zgadzam się z Panem, że szlachetne urodzenie nie świadczy od razu o dobrym ubraniu, na co mam (niestety) wiele przykładów obok siebie.

          Myślę raczej o tym, że kwestia stylu i dobrego wyglądu nie koniecznie zależy od rozpiętych mankietów (np.). Uważam, że pewni ludzie po prostu dobrze i całkowicie naturalnie wyglądają w strojach formalnych i nie razi zupełnie u nich rozpięty mankiet czy inny detal bo jest czymś zupełnie oczywistym i naturalnym. Inni, zaś czego by nie włożyli na siebie to i tak będą wyglądali sztucznie i nic ani nikt tego nie zmieni.

          Po prostu są rzeczy, których kupić nie można.

          (Naszczęście!).

          pozdrawiam,

          • Roman Zaczkiewicz

            Szanowny Panie D,

            Zgodzę się. że nie każdemu będzie dobrze we fraku lub smokingu. Szczególnie te formalne i półformalne stroje męskie wymagają pewnych cech charakteru i odpowiedniego podejścia do świata i innych. Przede wszystkim doświadczenia i obycia ze światem oraz szacunku dla innych.

            Krawiec może uszyć najpiękniejszy smoking na świecie, ale jeśli wraz z noszącym go nie osiągnie spójnego przekazu, to trud krawca pójdzie na marne.

            Pozdrawiam

            • D

              Szanowny Panie Redaktorze,

              cieszy mnie niezmiernie, że zgadzamy się tej jakże niepoprawnej politycznie kwestii.

              pozdrawiam z Krakowa,

    • każda, nawet największa wyprawa zaczyna się od pierwszego kroku.

      Aby dobrze leżał w trzecim, najpierw musi być to pierwsze.

      Vslv

      • D

        Dlatego popieram wszelkie inicjatywy czynienia jakichkolwiek kroków, byleby w słusznym kierunku.

        • cokolwiek by to miało znaczyć, a właściwie co to jest właściwy kierunek?

          Osobiście uważam, że powinno się tworzyć pola wyboru, a nie stawiać drogowskazy.

          Taki zresztą wydaje mi się, jest manifest ideowy twórcy tego bloga.

          pozdr.Vslv

          • D

            Szanowny Panie,

            nigdzie nie napisałem, że należy stawiać jakiekolwiek drogowskazy. Każdy musi sam znaleźć właściwą drogę.

            Czy stworzenie owych "pól wyboru" to nie stawianie drogowskazów ograniczających wybór?

            Dictum sapienti sat.

            Nie mam kompetencji aby wypowiadać się w kwestiach manifestu ideowego Autora.

  • tomek

    Krawcy bespoke niechętnie robią prawdziwe dziurki w rękawach, argumentując to tym, że później nie można już łatwo rękawa wydłużyć lub skrócić. Mnie mój krawiec przekonał i obecnie nie zamawiam działających dziurek. Natomiast w marynarkach z działającymi dziurkami czasem mam jakiś guzik niezapięty – oczywiście, tak jak Macaroni, co najwyżej przez pomyłkę, a nie celowo ;)

    • tomek

      Mój krawiec Józef Błoński w Warszawie już nieraz przerabiał na moje życzenie różne detale w uszytych przez siebie marynarkach. Również zmieniał mi długość rękawów na moje wyraźne życzenie. Po paru latach noszenia marynarka wymagała drobnych zmian zarówno z powodu zmian w materiale jak i zmian w mojej postawie (miałem operację kręgosłupa, po której wszystkie moje ubrania wymagały przeróbek). Również Thomas Mahon ciekawie pisze o tym, że niechętnie robi wszystkie działające dziurki i że dwadzieścia lat temu na Savile Row ich nie robiono: http://www.englishcut.com/2007/01/18/real-cuff-ho
      Mnie to osobiście przekonuje choć rzecz jasna masz prawo się nie zgadzać.

  • Roman Zaczkiewicz

    Ja bym to nazwał sposób na życie i prowadzenie dialogu ze światem, ale koniec końców czy tak bardzo różnimy się od wielbicieli Adidasa i fanów koszulek polo Lacoste w swoim uwielbieniu do bespoke bez zewnętrznego logo? Jeden chodzi do Second Hand, drugi do Reserved, trzeci do Armaniego a czwarty do krawca. Część jest bardzo przywiązana do swoich ulubionych marek (brand loyalty), a część swobodnie porusza się miedzy nimi i dla nich granica jest płynna. Ja nie należę tylko do grupy bespoke. Zdarza mi się kupić coś na wyprzedaży, a nawet zajrzeć do SH (choć najczęściej bez rezultatu). Szycie na miarę i ogólnie eleganckie ubranie to wybór lifestylowy, ale jest w tym dużo autokreacji. To jest nasz świadomy wybór. W Polsce rozpanoszyło się kiedyś błędne w swojej istocie przekonanie, że szata nie zdobi człowieka. Ubiór świadczy o użytkowniku, a swój swojego potrafi po nim rozpoznać. Nie zapominajmy, że różne subkultury mają przecież często diametralne różne poczucie estetyki, ba co powiedzieć o innych kulturach czy też tradycyjnych społecznościach plemiennych. Klasyczna męska elegancja nie jest uniwersalną męską estetyką, ale pewną opcją do wybrania. Doskonałym przykładem są spotkania z forum bespoke.pl. Znamy się słabo, mamy różne pochodzenie, światopogląd i wykształcenie, a od pierwszego spotkania zawiązały się zalążki długich przyjaźni. Kwintesencją tego był właśnie ubiór: zestaw sportowy kombinowany z poszetką i krawatem.

  • +Immune+

    Abstrahując od tego, że lubię odpinane guziki (niekoniecznie muszą być obszyte kontrastującą nicią żeby rzucały się od razu w oczy) to naprawdę często zdarza mi się doceniać ich praktyczne zastosowanie. Podwijam mankiety w łazienkach, w lecie kiedy mam na sobie sportową marynarkę i mogę sobie pozwolić na bardziej ekstrawagancki wygląd oraz w przypadku noszenia koszul z francuskim mankietem. W tym ostatnim wypadku jest to po prostu wygodniejsze, bo mankiet nie opiera się na rękawie marynarki tylko swobodnie pracuje wraz z ruchem naszych rąk – chowa się i wysuwa podczas podnoszenia i opadania rąk. Lubię wąskie rękawy, więc dla mnie takie rozwiązanie stanowi praktyczną alternatywę. Odpinane guziki zwiększają również komfort w noszeniu grubych i ciepłych rękawiczek w zimie (subiektywna opinia).

    Chyba już dawno temu przestano kojarzyć working cuffs z szyciem na miarę skoro wielu krawców domyślnie przyszywa na stałe guziki, a firmy z branży odzieżowej produkują marynarki RTW z odpinanym mankietem. Moim zdaniem afiszowanie się tego typu funkcjonalnością marynarki zawsze będzie szło w parze z nieumiejętnym noszeniem tego typu stroju i bardzo szybko zostanie przez odpowiednie osoby zweryfikowane. Idąc tym tropem możemy powiedzieć, że krótkie nogawki spodni to zbytnie afiszowanie się stylem – należy chyba jednak rozgraniczyć jak bardzo ów styl jest homogeniczny i transparentny w odniesieniu do wszystkich elementów garderoby.

  • Witam,

    tym razem z trochę innej beczki – chociaż, jak sądzę w temacie. Ciekawy jestem opinii Waltera na temat męskiej elegancji i bespoke na pokaz wyłącznie. Taki cytat z bespoke.pl, który przeszedł niezauważony:

    Ceny cenami, natomiast tak jak wspomnieli koledzy ideą forum jest pokazywanie męskiej elegancji, a nie np. tego co mam na sobie idąc wyrzucić śmieci, albo pieląc grządki na działce.

    czyli wysztafirować się na pokaz, wypisać na forum, walnąć fotki. Natomiast w życiu, jak to w życiu – nie ma co się wysilać.

    Nie jestem członkiem "bespoke club", jednak uważam, że poziom trzyma się zawsze, albo wcale.

    pozdr.Vslv

    • stock

      Cytat trochę wyrwany z kontekstu, bo tyczył się pokazywania zestawów, które z klasyczną elegancją nie mają wiele wspólnego. I nie o to chodzi, żeby nie pokazywać zestawów, które mamy na sobie wyrzucając śmieci, ale żeby ich nie pokazywać, gdy nie są eleganckie.

      Natomiast ciekawsza jest druga część Twojej wypowiedzi. Czy mamy być eleganccy (zawęźmy to do stroju – elegancko ubrani) cały czas? Twoje stanowisko znam i je podzielam i chociaż w życiu różnie bywa, to się staram je stosować :-) Myślę, że dość często się zaczyna od elegancji "na pokaz", potem dopiero ekstrapolujemy ją na inne sytuacje, kiedy nie jesteśmy w przestrzeni publicznej. Niektórzy oczywiście zatrzymują się na pierwszym etapie, ale może m.in. dzięki temu blogowi przekonają się do pójścia krok dalej.

      • Tak zgadza się – jest wyrwany z kontekstu, jednak obrazuje pewien tok myślenia na temat ubioru w różnych sytuacjach.

        Oczywiście nie chodzi o to by być tip-top 24/24, przez wszystkie dni w roku w bespoke gajerze. Zawsze ubieramy się zgodnie z kontekstem.

        Dla mnie bezsporna jest nie tylko przestrzeń publiczna, lecz również domowe pielesze. Chodzi mniej więcej o to, że niespodziewany dzwonek u drzwi nie powoduje u mnie odruchu paniki i poszukiwania koszuli lub spodni. W każdej chwili mogę wyjść na zewnątrz bez specjalnej zmiany stroju – na spacer z psem, lub z kumplem na piwo do pubu, ewentualnie wrzucając na wierzch jakąś kurtałkę i kapelusz.

        Natomiast jestem dokładnie przeciwnego zdania, o ile nie potrafimy się ubrać powiedzmy poprawnie i w miarę elegancko na co dzień, to niezbyt to wypali na pokaz – będzie po prostu sztuczne w odbiorze. Czyli zaczynajmy od podstaw, czyli od wyrzucania śmieci.

        pozdr.Vslv

        • Roman Zaczkiewicz

          Nie sposób się z Tobą nie zgodzić Vislav. Nazwałbym to, w duchu pozytywistycznym, organiczną pracą u podstaw nad własną elegancją.

          Czy to wyjście do supermarketu, czy to wizyta w operze należy trzymać fason. Jest całe spektrum eleganckich ubrań, więc można coś dobrać lekkiego i nieformalnego nawet na siedzenie przed komputerem. Czasem patrzę na zdjęcia znanych pisarzy przed maszyną do pisania i zazwyczaj są ubrani nieformalnie, ale elegancko. Koszula i fular przychodzą na myśl, a pracują przecież w zaciszu domowym. Bierzmy z nich przykład.

          Stock słusznie zauważył, że często zaczyna się od elegancji na pokaz. Elegancja nie powinna być na pokaz, ale to jest już pierwszy krok. Część będzie rozwijała swoje zainteresowania w tym kierunku i zmieniała światopogląd, stając się eleganckim na co dzień.

          Bespoke nie musi oznaczać elegancji, tak samo jak bycie eleganckim nie równa się byciu ubranym w bespoke. Nazwa forum jest być może trochę niefortunna, bo samo słowo bespoke kojarzy się z luksusem i usługami klasy premium. Nie trzeba być bogatym, nie trzeba szyć garniturów na miarę, aby być eleganckim.

  • no cóż dzisiejszy świat, to świat celebrytów…. a paparazzi doskonale pokazują różnicę pomiędzy medialnym, a codziennym wizerunkiem tychże.

  • eye_lip

    Vislav – bardzo się cieszę, że zacytowałeś mojego posta, natomiast Twoja analiza mojego toku myślenia jest całkowicie chybiona, a niezbyt trudny do odczytania przekaz postu (wyrwanego z kontekstu) doskonale przedstawił kolega Stock.

    • Nie wchodząc w zbędne polemiki i tak na spokojnie, chętnie przeczytałbym czym jest męska elegancja w codziennym życiu i w dzisiejszym świecie. Oczywiście szmatki mam na myśli, a nie całokształt.

      Czytuję regularnie bespoke.pl i nie sądzę, abym tak bardzo się mylił w swojej ocenie.

      Nawiasem mówiąc zacytowałem pełna wypowiedź i podałem linka do całej dyskusji.

      pozdr.Vslv

  • eye_lip

    Ja odebrałem Twój komentarz osobiście – a daleko jest mi od chodzenia w adidasach i t-shirtach. Jeśli tak nie było to mea culpa.

  • stock

    Vislav, przede wszystkim szkoda, że się nie udzielasz na bespoke.pl, Twoje poglądy rzucałyby tam ciekawe światło na wiele spraw. Może się przekonasz :-) Z drugiej strony ten blog jest właśnie idealnym miejscem do takich dyskusji.

    'Czytuję regularnie bespoke.pl i nie sądzę, abym tak bardzo się mylił w swojej ocenie'

    Mógłbyś rozwinąć? Ja jako stały uczestnik chyba nie byłbym skłonny do wysuwania takich wniosków. BTW, w przypadku kolegi eye_lipa nie mam wątpliwości, że jego wypowiedź nie miała na celu tego, co można by odczytać na pierwszy rzut oka :-)

    PS Walter :-) – Tobie gratuluję świetnego startu, po pierwszych czterech wpisach komentarzy jest niespodziewanie dużo. Pamiętaj o częstym zamieszczaniu kolejnych wpisów.

    • Witaj Stock,

      dziękuję za zaproszenie, jednak szczerze mówiąc wolę to miejsce.

      Podstawową przyczyną jest jednak to, że mój personalny styl znacznie się różni od klasycznie pojmowanej męskiej elegancji. Nie mam żadnych konkretnych wzorców i z drugiej strony nie namawiam nikogo do naśladownictwa dość kontrowersyjnego sposobu pojmowania stylu z mojej strony.

      Czytuję bespoke.pl regularnie i zauważam dość jednostronne podejście do sposobu ubierania się ograniczające się do sytuacji formalnych lub semiformalnych z pominięciem prozy życia. Usiłowałem to pokazać za pomocą cytatu i już wzbudziło to kontrowersje, łącznie z serią komentarzy na moim blogu.

      Obserwuję też niezbyt ciekawe podejście do żółtodziobów na tym forum (nie dotyczy to Ciebie i Zaki/Waltera).

      Nie chciałbym, aby to zabrzmiało niegrzecznie, jednak nie lubię dyskutować z Anonimami. To całe zasłanianie twarzy na fotkach i ukrywanie się za ikonami stylu w awatarach niezbyt mnie pociąga i jest mało stylowe.

      pozdr.Vslv

      • stock

        Witaj Vislav,

        pozwól, że się odniosę do Twoich słów.

        "Podstawową przyczyną jest jednak to, że mój personalny styl znacznie się różni od klasycznie pojmowanej męskiej elegancji. Nie mam żadnych konkretnych wzorców i z drugiej strony nie namawiam nikogo do naśladownictwa dość kontrowersyjnego sposobu pojmowania stylu z mojej strony."

        Hm, to częściowo prawda, wiele Twoich zestawów spokojnie nadawałaby się do wątku "co mam dziś na sobie".

        "Czytuję bespoke.pl regularnie i zauważam dość jednostronne podejście do sposobu ubierania się ograniczające się do sytuacji formalnych lub semiformalnych z pominięciem prozy życia. Usiłowałem to pokazać za pomocą cytatu i już wzbudziło to kontrowersje, łącznie z serią komentarzy na moim blogu."

        Ja mam chyba większą wiarę w ludzi :-) wierzę, że zbieżność z komentarzami na Twoim blogu jest jednak przypadkowa.

        Podejście na forum jest może, jak mówisz, jednostronne – co w moim odczuciu nie jest wadą, ale poniekąd celem tego forum. Moim zdaniem jest jednak do pogodzenia z Twoim stylem.

        Przy okazji, Filip chyba słusznie domaga się paru słów wyjaśnienia.

        "Nie chciałbym, aby to zabrzmiało niegrzecznie, jednak nie lubię dyskutować z Anonimami. To całe zasłanianie twarzy na fotkach i ukrywanie się za ikonami stylu w awatarach niezbyt mnie pociąga i jest mało stylowe."

        Tutaj widzę pewną niekonsekwencję – na blogu Mr. Vintage jest przecież to samo. Podobnie na forum "moda męska" na Goldenline – które to w moim odczuciu reprezentuje sporo niższy poziom niż wzmiankowane bespoke.pl. Poza tym, w sieci chyba nie ma co się oburzać na anonimowość :-)

        • Witaj Stock,

          wierzę w ludzi, natomiast nie wierzę w przypadki i aktualnie wiem skąd pochodzą te komentarze.

          Zrezygnowałem z czynnego uczestnictwa na GL z kilku grup, z tych samych powodów.

          W przypadku bespoke.pl mam poczucie deja vu.

          Czym innym jest anonimowość w komentarzach, czym innym w czynnym uczestnictwie.

          Mr.V, Walter, ja – nie jesteśmy anonimowi.

          Jak na razie chętnie pisuje i komentuję na tym blogu ze względu na manifest ideowy autora:

          Celem jego nie jest pokazywanie jak powinno być, ale jak było, jest i może być.

          Jak jest i może być – jest zgodne z założeniem mojego bloga.

          dobrej nocy

          Vislav

  • eye_lip

    Kontrowersje jak to nazywasz (bo zakładam, że mój powyższy komentarz masz na myśli) wzbudziła translacja mego wzmiankowanego postu na:

    "czyli wysztafirować się na pokaz, wypisać na forum, walnąć fotki. Natomiast w życiu, jak to w życiu – nie ma co się wysilać."

    Użyłeś moich słów do wyimaginowania sobie ubraniowego światopoglądu forumowiczów (lub też forumowicza, jeśli miałeś na myśli mnie, bo jescze tego nie zdementowałeś).

    Pozdrawiam

    Filip

    • Roman Zaczkiewicz

      Vislav niefortunnie wyrwał z kontekstu Twój cytat. Ja bym się nie przejmował. Czytając go nawet przez myśl by mi nie przeszło, że miałbyś chodzić w dresach wyrzucić smieći. A nawet gdyby, to pamietaj że spodnie muszą być w kancik :)

      Zabronić mu kopiowania cytatów oczywiście nie możemy, zresztą nawet bym nie chciał. Co raz napisane na Internecie w pewnym sensie staję się dobrem publicznym.

      To, że Vislav nie udziela się na naszym forum jest zrozumiałe, bo jego kompozycje odbiegają od naszego kanonu. Z drugiej strony kolega Gccg został przyjęty w naszym gronie dosyć pozytywnie, mimo że ma także styl wybitnie nieklasyczny. Nie jesteśmy grupą krzyżowców. Vislava zapraszam także na bespoke.pl

      • Witaj Roman,

        jak na razie to i w tym blogu moje komentarze są poddawane moderacji, napisany poprzedni 10 minut temu, cytuję:

        Vislav pisze:

        Twój komentarz oczekuje na moderację. 23 kwietnia 2011 o 19:02

        Próbkę ocen mojego stylu pochodzących od czynnego użytkownika bespoke.pl można przeczytać na moim blogu – seria 5 komentarzy jeden po drugim.

        Niezbyt mi zależy na czymś takim, wystarcza mi mój blog, ewentualnie "zmoderowane" komentarze w tym blogu.

        Czy cytat był użyty dobrze, czy źle to odrębna sprawa. Jednak nigdzie nie oceniałem poziomu użytkowników, lecz wyłącznie mechanizmy postępowania. Zacytowałem pełną wypowiedź, która nie powstała by przy innym podejściu do tematu.

        pozdr.Vslv

        • Roman Zaczkiewicz

          Wszelkie komentarze zawierające więcej niż jeden link są i będą poddawane moderacji. Spam często charakteryzuje się dużą ilością odnośników w treści wiadomości. Takie zabezpieczenie jest rekomendowane przez wordpress.org

          Jak zauważyłeś Twój ostatni komentarz pojawił się od razu

          • OK dzk b – rozumiem, na blogspocie tego nie ma.

            Vslv

  • Witaj Filip,

    cytat był uogólnieniem pewnego sposobu myślenia, oraz rozbieżności pomiędzy teorią i praktyką.

    Nie wiem jak się ubierasz w życiu codziennym i nie o to chodziło w mojej wypowiedzi.

    Zaskoczyło mnie jedno i o tym napisałem. Przeciwstawienie męskiej elegancji – sytuacji z codziennego życia, jako niewartej uwagi. Kontekst nie ma tutaj znaczenia.

    Ktośkolwiek zrozumiał moje intencje, kto inny nie.

    Proponuję abyśmy pozostali przy swoim zdaniu i zakończyli ten wątek.

    dobrej nocy

    Vislav

  • eye_lip

    Powtórzę tylko, że moje określenie o wyrzucaniu śmieci było zastosowane mocno obrazowo, równie dobrze mogłem podać przykład malowania mieszkania czy czyszczenia komina jako codziennej sytuacji :)

    Pozdrawiam

    Filip

    • Witaj Filip,

      czyszczenie komina, bądź malowanie mieszkania nie jest codzienną sytuacją, lecz wyjątkową. Używamy wtedy ubiorów "ochronnych", prawdę mówiąc też mogą być stylowe. Jest to zresztą widoczne w profesjonalnych firmach, niestety zazwyczaj nie z naszego obszaru kulturowego.

      Wynoszenie śmieci, lub wyjście do sklepu jest sytuacją codzienną, a to inna kategoria.

      Wracając do "nieszczęsnego" cytatu. Zamiast postponować startującego na tym forum – "profesjonalista" napisałby i pokazałby, jak taki zestaw może wyglądać, najlepiej na własnym przykładzie.

      pozdr.Vslv

  • +Immune+

    "Obserwuję też niezbyt ciekawe podejście do żółtodziobów na tym forum (nie dotyczy to Ciebie i Zaki/Waltera)."

    "Nie chciałbym, aby to zabrzmiało niegrzecznie, jednak nie lubię dyskutować z Anonimami. To całe zasłanianie twarzy na fotkach i ukrywanie się za ikonami stylu w awatarach niezbyt mnie pociąga i jest mało stylowe."

    W obu przypadkach mam wrażenie, że chodzi min. o moją osobę. Do pierwszego zarzutu trudno mi się odnieść o tyle, że najwyraźniej inaczej zapatrujemy się na ideę forum. Poza tym różnica w postrzeganiu polega na tym, że ja się na nim udzielam, a Ty nie. Nie rozpatruję tego w kategoriach – lepszy/gorszy tylko uargumentowania prawa do krytyki postaw nowych użytkowników wynikającego właśnie ze wspomnianej aktywności (dopowiem, że nie chodzi tutaj wcale o dużą aktywność, ale o jakąkolwiek). Jeżeli śledzisz forum bespoke.pl tak uważnie jak wynika to z Twoich wypowiedzi to zapewne zauważyłeś jakie to forum przechodziło etapy rozwoju i w jakim kierunku zmierza w tej chwili.

    Co do drugiego zarzutu anonimowości i ukrywania się za ikonami stylu to skomentuję to w ten sposób: osoby z forum, które poznałem osobiście znają mnie w większości i z imienia i z nazwiska. Nie widzę potrzeby wpisywania danych osobowych do rubryki "nazwa użytkownika" w formularzu. Blog jest chyba bardziej spersonalizowaną i upublicznioną formą interakcji z internautami. Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale wydaje mi się, że na większości forów używa się nicków. A avatar? Cary Grant jest dla mnie i zapewne wielu innych osób ikoną mody. Czy gdybym wstawił do okienka Twoje zdjęcie to oznaczałoby to, że staram się być bardziej oryginalny? Pozwolisz, że o tym co jest dla mnie stylowe a co nie – będę decydował osobiście. Mnie Twój "niszowy" styl bycia również niezbyt kręci. Masz jednak swój blog i swoich odbiorców. Nie podoba mi się to się nie udzielam, choć od czasu do czasu wchodzę. Nie rozumiem w jakim celu obrzucasz błotem ludzi udzielających się na forum, na którym nie jesteś zarejestrowany.

    • Witaj +Immune+,

      forum bespoke.pl jest otwarte dla dowolnych czytelników, w związku z tym może być komentowane również w innych miejscach, niekoniecznie przez zarejestrowanego użytkownika. Nie widzę żadnego sensownego powodu dla ograniczeń w tym zakresie.

      Forum bespoke.pl z założenia zajmuje się wizerunkiem w zakresie elegancji męskiej. Jak by nie patrzył, twarz jest częścią tego wizerunku.

      Dlatego też w tym rozumieniu "anonimowość" oznacza ukrywanie wizerunku, lub sugerowanie innego, niż jest w rzeczywistości.

      W kontaktach interpersonalnych twarz jest bardzo ważnym pozawerbalnym elementem przekazu informacji. Użycie "ikony stylu" jako awatar, jest w istocie swoistą manipulacją wytwarzającą wrażenie kontaktu z kimś innym, z całym "dobytkiem" związanym z tym autorytetem. Jaki jest tego cel, każdy może dopowiedzieć sobie sam.

      W sam raz powszechnie przyjęte używanie nicków jest czymś naturalnym, a dane osobowe nie maja znaczenia.

      Kierunek rozwoju forum wynika z przyjętej metody selekcji negatywnej.

      Mój styl z pewnością jest "niszowy" w pewnych realiach, w innych nie – wszystko zależy od miejsca, otoczenia. Tu i teraz, tak jest niszowy.

      Pokazanie mechanizmów nie jest, jak to określiłeś obrzucaniem błotem.

      pozdr.Vislav

      p.s.Walter wybacz tak szerokie odejście od odpiętych guzików. Uważam jednak, że ta dyskusja mieści się w formule tego bloga.

      Vslv

  • +Immune+ tak przy okazji. Elitarność i poziom forum można zapewnić w prosty sposób, o ile "decydentom" na tym zależy.

    Wystarczy dla czynnego uczestnictwa wprowadzić wymóg "foto-dossier" precyzując jaki winno mieć zakres. Po zatwierdzeniu przez Bespoke Radę, staję się ono widoczne dla wszystkich, a uczestnik otrzymuje pełne prawa do pisania i komentowania.

    Do Bespoke Rady można doprosić osoby o dużej wiedzy w przedmiotowym zakresie, niekoniecznie o praktycznych osiągnięciach. Takie osoby są również na bespoke.pl.

    Tego rodzaju postępowanie jest powszechnie przyjęte w przypadku poważniejszych festiwali historycznych. Tam właśnie w ramach rekonstrukcji kultury materialne posiadane stroje i przedmioty codziennego użytku j odgrywają wiodącą rolę.

    Przy wyższym poziomie akceptowane są np.wyłącznie naturalne materiały, ręczne szycie.

    Ideologia i posiadana wiedza są również ważne, jednak pozostają w tle i nie są wiodące.

    Bespoke.pl, według mnie przynajmniej w zamyśle odpowiada własnie tym regułom.

    pozdr.Vslv

    • Roman Zaczkiewicz

      Bardzo ciekawa sugestia. Jeśli chcemy osiągnąć coś więcej na bespoke. pl to faktycznie stworzenie takiej rady, stowarzyszenia jest koniecznością. Jednakże odżegnywałbym się od wprowadzania obowiązkowego foto dossier. Jesteśmy jeszcze zbyt nieliczni. Stworzylibyśmy wtedy kółko wzajemnej adoracji.

      Jak na razie zamknęliśmy przewodnik miejski dla gości i to pierwszy krok w tą stronę.

      • Witam,

        przejście z gościa w status użytkownika, to kwestia kilku minut. Nie jest to żadne ograniczenie. Ponadto profile można mnożyć w nieskończoność.

        Dla utrzymania i podnoszenia poziomu forum widzę dwie możliwości:

        – stopniowana lub pełna elitarność,

        – praca u podstaw.

        Stopniowaną elitarność widziałbym w ten sposób, że wszyscy użytkownicy Forum mają pełną możliwość zamieszczania materiałów i komentowania w dwóch już istniejących tematach:

        Co mam dziś na sobie & Krótkie pytania…., taki swoisty Hyde Park.

        Tworzenie innych tematów, oraz swobodne pisanie dostępne dla członków Bespoke Club. Do tego grona można trafić wyłącznie na podstawie zaproszenia wystosowanego przez Radę Bespoke.

        W ten sposób nie ograniczamy dostępu do Forum, dajemy szansę wykazania się wszystkim chętnym. Obejmuje to zarówno prezentowanie swojego wizerunku, jak również wiedzy.

        Możliwość wejścia do elitarnego klubu jest zachętą zarówno do autoprezentacji, jak również sensownego komentowania.

        Druga możliwość to maksymalne ograniczenie negatywnej krytyki i krytykanctwa na rzecz pokazywania możliwych "lepszych" i bardziej prawidłowych rozwiązań. Wtedy bardzo ważny jest praktyczny przykład bardziej zaawansowanych użytkowników Forum.

        Przykładem elitarnego stowarzyszenia – członkostwo wyłącznie na zaproszenie jest: Long Riders' Guild

        Przykład pracy u podstaw: tworząc projekt Koczowniczki opracowałem swojego czasu obszerny materiał na temat kultury materialnej starożytnych Scytów, w znacznej części obejmujący właśnie starożytne szmatki: Kultura Pazyryk – pół roku pracy w poszukiwaniu źródeł.

        Ciekawostką w tych materiałach jest starożytny frak

        katandyński frak – elegancja sprzed około 2500 lat.

        pozdr.Vslv

  • Teraz sobie przeczytałem z ciekawości ten wpis i parę komentarzy i pragnę zauważyć, że Walter na zdjęciu sam dumnie prezentuje odpięty guzik, a w dodatku ostentacyjnie afiszuje się na blogu miarowymi garniturami i mankietami w rękawach marynarki. ; )

  • Greg

    Nie wyobrażam sobie odpinać guzików w marynarce, nie wyjaśniono mi tu też ciągle w jakim celu prócz prostego lansu, za to ubawiłem się czytając o odsłanianiu metek jakie to słabe to, czyżby kompleksy związane z pochodzeniem?

Zamknij

Największa zmiana w historii marki

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy!