Zapisz się do newslettera!

Rola ubioru w debacie politycznej

Maj 20, 2015
8 komentarzy

Komentując ubiór współczesnych polityków, zacząłem się zastanawiać nad historią telewizyjnych debat. Czy dobry garnitur wpływał na decyzje wyborców? Jak w poprzednich latach ubierali się kandydaci na prezydenta RP? (Autor: Roman Zaczkiewicz)

Debaty osób ubiegających się o najważniejsze urzędy nie są wytworem epoki telewizji. Podobne starcia odbywały się jeszcze w starożytności. W XIX-wiecznych Stanach Zjednoczonych niesamowitą atrakcją, przyciągającą tysiące słuchaczy, były wielogodzinne dyskusje Abrahama Lincolna i jego oponentów.

Wówczas czołowi politycy musieli być doskonałymi mówcami, ale nawiązywali z publicznością kontakt na dystans, jak w teatrze. Wszystko zmieniła telewizja, która oddziałuje zbliżeniami, pozwala łatwo ocenić mowę ciała, ubiór i – nie oszukujmy się – urodę polityków.

Pierwszym tego typu starciem transmitowanym przez telewizję była dyskusja kandydatów na przywódcę USA, która miała miejsce 26 września 1960 roku. Zmierzyli się wtedy John F. Kennedy, czterdziestotrzyletni senator z Massachusetts, ze starszym o cztery lata Richardem Nixonem, pełniącym funkcję wiceprezydenta. Ten drugi był niekwestionowanym faworytem, nie tylko ze względu na doświadczenie.

Poprzedni prezydenci USA – Harry Truman i Dwight Eisenhower – mieli w chwili obejmowania urzędu około sześćdziesiątki. Wydawało się, że Amerykanie chcą przywódcy, który pasowałby do roli ojca narodu. Ale tym razem zagłosowali na JFK, który przypominał gwiazdy kina. Wyglądał zresztą na mniej niż czterdzieści lat, a rzadko uśmiechający się, surowy i zacięty Nixon mógł uchodzić za dużo starszego.

Kennedy

Senator John Fitzgerald Kennedy

Wspominałem w ostatnim wpisie, że jasne kolory potrafią odmłodzić. Nie znaczy to, że zawsze będą odpowiednie. I nie chodzi tylko o różnice między paletą letnią i zimową czy zasadami związanymi ze strojem wieczorowym. Należy również brać pod uwagę specyfikę medium. W 1960 roku w telewizji dominował obraz czarno-biały, a otrzymywany zakres szarości był niewielki, dlatego publiczność widziała zaostrzone kontrasty.

Nixon

Wiceprezydent Richard Nixon

Jasny garnitur Nixona zlał się z tłem, podczas gdy ciemny Kennedy’ego czynił kandydata Demokratów bardziej wyrazistym. Poza tym Kennedy miał na sobie odsłaniającą większą część koszuli marynarkę na dwa guziki, a Nixon wystąpił w znacznie wyżej zabudowanej marynarce na trzy guziki. Odpowiedni ubiór połączony z pewnością siebie sprawił, że w odczuciu widzów wygrał młodszy kandydat. Ale uwaga – gdybyśmy oglądali ten pojedynek w kolorze, mogłoby się okazać, że ciemna marynarka Kennedy’ego wygląda nieciekawie na tle gry odcieniami zastosowanej przez Nixona. Koloryzowane zdjęcia z tamtego okresu nie pozwalają tu jednak rozstrzygać. Zresztą z historycznej perspektywy liczy się tylko to, co Amerykanie zobaczyli w czarno-białej telewizji.

A co w kolorowej już telewizji oglądali polscy wyborcy? Prześledźmy prezydenckie debaty z najnowszej historii Polski. Mamy tu kilka ciekawych przykładów.

Pierwszym z nich jest pojedynek Alfreda Miodowicza (PZPR) z Lechem Wałęsą z 1988 roku. Dla wielu mogło być zaskoczeniem, że reprezentujący elity władzy Miodowicz, człowiek mający już pewne obycie, przedstawiał się jak zupełny amator. Mówił zawile, nieciekawie, bez zaangażowania. Jego ubiór był bardzo ryzykowny – szara marynarka do czarnej błyszczącej koszuli bez krawata (za to zapiętej na ostatni guzik) wyglądała dziwnie i smutno.

Miodowicz

Alfred Miodowicz bawi się okularami

Ten zestaw nie tylko przytłoczył Miodowicza, ale też wywoływał negatywne skojarzenia – kandydat establishmentu przypominał bohatera filmu Wielki Szu. Za to Wałęsa w trzyczęściowym garniturze w drobny wzór, choć nie wygląda doskonale, na pewno robi przyjemniejsze wrażenie. Biała koszula i chabrowy krawat bardzo odświeżają wizerunek lidera „Solidarności”. Wałęsa swoją przynależność związkową i religijną podkreślił dużymi wpinkami do klapy. Nie jest to szczyt elegancji, ale koresponduje z wizerunkiem człowieka z ludu i nonkonformisty. Nie trzeba dodawać, kto tu wygrywa, warto za to zwrócić uwagę na modne wtedy szerokie wyłogi marynarki. W obu wypadkach marynarki powinny być lepiej dopasowane, ale przynajmniej rękawy nie są za długie.

Wałęsa 1

Lech Wałęsa na fali

Mankiet koszuli odpowiednio wysuwa się z rękawa marynarki Wałęsy także podczas debaty z 1995 roku – z Aleksandrem Kwaśniewskim. Wówczas urzędujący prezydent wygląda już dużo gorzej. Ciężka, ciemnoszara marynarka byłaby do zniesienia, gdyby się tak strasznie nie marszczyła. Biała koszula jest tu dobrym wyborem. Wiele mogłyby uratować dodatki o wyrazistych barwach, niestety Wałęsa wybrał krawat niemal w kolorze marynarki. Strasznie szaro, czyżby zepsuł się odbiornik?

Wałęsa 2

Wałęsa lekceważy przeciwnika podczas kolejnej debaty

Kwaśniewski z kolei ma na sobie grubą, ciemną marynarkę (czerń? bardzo głęboki granat?). Jako blondyn powinien był postawić na jaśniejszy odcień, najlepiej granatu. Poza tym jest jednak ubrany nie tyle poprawnie, co wręcz ze smakiem. Błękitna koszula buton down i strukturalny krawat mogły się kojarzyć z wielkim biznesem i elitarnymi uczelniami Zachodu. Czy to świadome nawiązanie do stylu Ivy League? Warto zwrócić uwagę, że Kwaśniewski był u nas pionierem łączenia zielonego krawata z niebieską koszulą.

Kwaśniewski 1

Obszerna marynarka to kwestia mody

Podczas drugiej debaty z 1995 roku Wałęsa wygląda dużo lepiej niż poprzednio. Granatowa marynarka, biała koszula, niebieski krawat – to wybór zawsze bezpieczny. Marynarka, choć raczej luźna, nie układa się już tak fatalnie. Szkoda tylko, że krawat jest za wąski, niestarannie zawiązany, a jego wzór – biało-czerwone paski – są rozstawione bardzo szeroko.

Wałęsa 3

W tym zestawie cera Wałęsy wydaje się żywsza

Poprawa u Wałęsy była jednak zbyt mała, bo tu znowu wygrywa Kwaśniewski, wyrastający niemal na dandysa. Błękitna koszula, do tego granatowa marynarka i takiż krawat w duże, białe grochy, świetnie wyglądające w telewizji.

Kwaśniewski 2

Powiew świeżości

Mówi się, że w obu tych debatach pyszałkowaty i arogancki Wałęsa przegrał na płaszczyźnie merytorycznej z rzeczowym, ułożonym Kwaśniewskim. Nie wierzę jednak, że wyborców nie uwiódł dobry wygląd lidera lewicy.

Lech Kaczyński

Nie da się tego zestawu porównać z ubiorem Kwaśniewskiego

W 2005 roku zderzyli się w studio telewizyjnym Donald Tusk i Lech Kaczyński. Obaj politycy mieli na sobie grafitowe garnitury. Ten noszony przez Tuska był dużo lepiej dopasowany, choć też nie zachwycał krojem. Marynarka Kaczyńskiego po prostu wisi. Obaj mają na sobie białe koszule i niezbyt gustowne krawaty. Czerwony krawat noszony przez Kaczyńskiego byłby w porządku, gdyby nie ten przesadnie skomplikowany deseń w grochy drobne i drobniejsze. W obrazie telewizyjnym widać na powierzchni krawata tylko nieczytelny zbiór plamek. Krawat Tuska jest lepszy, w lubianym przez telewizję mocnym odcieniu błękitu. Widać jednak, że to niezbyt dobrej klasy produkt.

Donald Tusk

Donald Tusk zanim zaczął zamawiać u Ermenegildo Zegny

Podczas debaty towarzyszącej przyspieszonym wyborom prezydenckim z 2010 roku Bronisław Komorowski spierał się z Jarosławem Kaczyńskim. Ten drugi był w żałobie po zmarłym bracie. Tak jak się należało spodziewać, założył czarną marynarkę i czarny krawat. Marynarka, za duża w ramionach i klatce piersiowej, ma też za szerokie klapy. Krawat lepiej by wyglądał z węzłem prostym. Niby jest nieźle, bo i trudno tu coś popsuć, ale fałdy w okolicach pach, duże wyłogi marynarki i spory kołnierzyk dają efekt nadmiaru.

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński naprawdę powinien szyć na miarę

Komorowski ma marynarkę o dwa rozmiary za dużą, tworzy się wyraźna fałda na barkach i plecach. Wydaje się jednak, że na nim marynarce po prostu łatwiej się ułożyć – ówczesny marszałek Sejmu ma szersze ramiona i klatkę piersiową, dzięki czemu niewielki nadmiar materiału nie rzucałby się tak w oczy. W tym wypadku trudno jednak błędu nie zauważyć. Komorowski nadrabia ładnym kołnierzykiem koszuli i ciemnoczerwonym krawatem. Znowu szkoda, że węzeł jest masywny, a tkanina, z której wykonano dodatek, niezbyt piękna.

Komorowski

Bronisław Komorowski wykonał postęp w kwestii ubioru, dziś wygląda trochę lepiej

Podsumowując, kolejne debaty prezydenckie wskazują na regres kultury ubioru w Polsce. Pod koniec lat 80. i 90. pojawiali się gracze ubrani bardzo ciekawie. Choć Kwaśniewski jedynie zbliżał się do doskonałości, i tak wyglądał lepiej niż Andrzej Duda, który stawia na zestawy maksymalnie bezpieczne. Polityk lewicy wprowadzał świetne kolory, desenie i fasony, choć przyznać trzeba, że jego marynarki leżały nieco gorzej niż te, które nosi aktualny kandydat PiS. Z drugiej strony w parlamencie przybywa polityków noszących dość dobrze skrojone garnitury granatowe i szare, zrobione ze szlachetnych tkanin wełnianych, więc może za parę lat pojawi się trochę więcej smaczków. Obecnie trwa praca u podstaw.

Debata telewizyjna nie jest oczywiście rewią mody. Ważne są poglądy kandydatów, ale o tych możemy się dowiedzieć z ulotki czy dokumentów programowych. Politykę uprawia się nie tylko poprzez drukowane teksty, ale także (może przede wszystkim!) przez język mówiony i gesty. Dzięki debatom możemy sprawdzić, jak kandydaci reagują na stres, czy potrafią przekonująco przedstawiać swoje racje, a w razie potrzeby obrócić nieprzyjemną sytuację w żart. Sprawdzamy też, czy umieją się odpowiednio ubrać.

Jak mówi Konstytucja RP, prezydent pełni w naszym ustroju funkcje głównie reprezentacyjne. Chciałbym, aby głowa naszego państwa wzbudzała respekt klasycznym garniturem i odpowiednio dobranymi dodatkami. Jak pokazuje debata Tusk – Kaczyński z 2005 roku, nie zawsze lepiej ubrany wygrywa. Absurdem byłoby twierdzić coś podobnego. Ale dobry wygląd ma znaczenie.

Trochę więcej zdjęć z polskich debat można zobaczyć tutaj.

8 komentarzy

Podobne wpisy

Czy bohaterom wolno więcej?

Prezydent Francji udekorował Legią Honorową trzech bohaterskich żołnierzy amerykańskich. Ich nieformalny ubiór to precedens w historii najwyższego odznaczenia Republiki. (Autor: Roman Zaczkiewicz)

Kapelusz Panama w praktyce

Jak się obchodzić z panamą? Na przestrzeni ostatniego roku dostałem wiele pytań na ten temat od czytelników. Przygotowałem wpis zawierający kilka praktycznych wskazówek. (Autor: Roman Zaczkiewicz) 

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Jeśli chodzi o debatę JFK-Nixon, to warto przypomnieć inny element rozgrywki, który ponoć odegrał nawet większą rolę — bitwę o klimatyzację.

    Nixon był zimnolubny, natomiast Kennedy wręcz przeciwnie, zatem opanowawszy pokrętło ustawiania temperatury w studiu ludzie JFK mogli ustawić temperaturę w taki sposób, że ich kandydat czuł się jak ryba w wodzie — zaś wiceprezydent pływał… Ponoć rozdrażnienie Niksona było widać na ekranach telewizorów, co zostało wychwycone przez publikę.

    • Bartosz

      Oglądałem film dokumentalny o tej debacie. Wystąpiła tu także kwestia makijażu – JFK nie zrobił sobie make-upu u telewizyjnych charakteryzatorek, Nixon wzorem rywala postąpił tak samo, jednak Kennedy’iemu za kulisami, z dala od spojrzenia przeciwników, jego sztab zrobił makijaż. Przez co kandydat Demokratów wizualnie wypadł lepiej.

    • Bartosz U.

      Oglądałem film dokumentalny o tej debacie. Wystąpiła tu także kwestia makijażu – JFK nie zrobił sobie make-upu u telewizyjnych charakteryzatorek, Nixon wzorem rywala postąpił tak samo, jednak Kennedy’iemu za kulisami, z dala od spojrzenia przeciwników, jego sztab zrobił makijaż. Przez co kandydat Demokratów wizualnie wypadł lepiej, co na pewno wpłynęło na jego późniejsze zwycięstwo. :)

  • bczyn

    Bardzo dobry tekst, jak i sam pomysł na taką analizę.

  • pawellb

    Ubiór, makijaż, ton głosu, temperatura w studio telewizyjnym… Tak naród wybiera swojego wodza. Demokracja jest głupia, po prostu.

    Dziękuję za wpis, bardzo ciekawa i wartościowa analiza :).

  • Rollin

    „Choć Kwaśniewski jedynie zbliżał się do doskonałości, i tak wyglądał lepiej niż Andrzej Duda, który stawia na zestawy maksymalnie bezpieczne”. I jako polityk mainstreamowy Duda podejmuje dobre decyzje. Kiedy Nigel Farage ma świetne, fantazyjne zestawy dandysa, to wpisuje się właśnie w margines brytyjskiego życia publicznego, swoim ubiorem kontestuje status quo. To samo można powiedzieć o karmazynowej korwince bądź o różnych wcieleniach Palikota: czy to z czasów Platformy, kiedy był jednym z najlepiej ubranych Polaków i jego oryginalny styl korespondował z kontrowersyjnymi zachowaniami; wciąż, z takim ubiorem mógł pozostawać jedynie na marginesie partii i gdyby zachował ten styl, nie miałby szans na wysokie stanowiska; czy to z czasów Ruchu Palikota, gdy przywdział socjalistyczne barwy i w miejsce fantazyjnych poszetek pojawiły się rozpięte koszule pod którymi widać było biały t-shirt — zwrócił się w stronę biedoty, więc zaczął zachowywać się jak ona. Kwaśniewski dzisiaj w takim stroju nie zostałbym prezydentem, w tamtym czasie pewnie ludziom się to kojarzyło właśnie ze Stanami: najpierw ciemnoniebieska koszula button-down, potem koszula z kontrastującym białym kołnierzykiem. W rzeczy samej, Ivy League albo Wall Street, a nie prezydentura. Ktoś, kto pretenduje do takiego stanowiska, na debatę winien ubierać się bardzo zachowawczo: granatowe bądź ciemnoszare garnitury, granatowe, bordowe bądź szare granaty w drobną fakturę, białe bądź błękitne gładkie koszule (ewentualnie w pasek), poszetka ułożona po prezydencku i to wszystko. Pokazała to zresztą debata z pierwszej tury: najlepiej wyglądali Kowalski, Palikot (ten dobrał zbyt wąski w stosunku do klap marynarki krawat) i Duda. Jeśliby mu wytaliować garnitur, Jacek Wilk, by do nich dołączył. Dopiero na mniej oficjalne okazje można poszaleć, aczkolwiek nie sądzę, by społeczeństwo chciało polityka dandysa, raczej człowieka zachowawczego (w imię zasady „orły są szare, papugi kolorowe”).

    • Maciek

      … Orly są białe i nie czekoladowe ;)

  • Piotr

    Ciekawe, że śp. Lech Kaczyński ma słabą marynarkę. Podobno szył u Wiśniewskiego.

Zamknij

Największa zmiana w historii marki

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy!