Menu Szukaj Odwiedź mój sklep Zack Roman

Polskie ikony stylu: Leopold Tyrmand – komandos mody

Polskie ikony stylu: Leopold Tyrmand – komandos mody

Zupełnie nie pasował do PRL-u. Fascynował inteligencją, światowym sposobem bycia oraz ubiorem, który nawet dziś byłby żywo komentowany. (Autor: Łukasz Łoziński)

W cyklu o polskich ikonach stylu nie mogło zabraknąć artykułu o Leopoldzie Tyrmandzie. Należał niewątpliwie do tych mężczyzn, których strój był w Polsce komentowany najczęściej. W związku z 30. rocznicą śmierci przybywa książek na jego temat, a do kin powinna niedługo wejść ekranizacja „Złego”. Mam nadzieję, że to zainteresowanie nieprędko osłabnie, Tyrmand wypełnia bowiem kilka braków w polskiej kulturze.

Autor powieści, tekstów publicystycznych i scenariuszy, wielki popularyzator jazzu, miłośnik sportu i pięknych pań, arbiter elegancji, przenikliwy obserwator polityki komunistów… Trudno wszystko zawrzeć w jednym zdaniu, zwłaszcza, że na temat Tyrmanda nie brakuje opinii zupełnie sprzecznych.

Tyr1 Archiwum Emigracji
Z Archiwum Emigracji

Jedni uważali go za znakomitość, dla innych był śmiesznie przebranym, zakompleksionym Żydem – tak, wypominano mu to czasem, podobnie jak podśmiewano się z nikczemnego wzrostu. Na domiar złego miał wadę wymowy (grasejował). Jego skłonność do sarkazmu irytowała wiele osób, ale myślę, że ci sami ludzie zazdrościli Tyrmandowi dowcipu. Jeżeli złośliwości wypowiadane w towarzystwie dorównywały tym, które zawarł w „Dzienniku 1954”, to musiał być pierwszorzędnym kompanem do obgadywania znajomych. Kto się tej grzesznej przyjemności nigdy nie oddawał, niech śmiało rzuci kamieniem.

Tyrmand swój nietuzinkowy intelekt poświęcał nieraz sprawom uznawanym za błahe, dlatego był lekceważony przez część elit. Polacy przyzwyczaili się przecież, że prawdziwy pisarz tworzy szacowne powieści, a w wolnych chwilach angażuje się w ważne sprawy społeczne. Najlepiej, żeby lekceważył własny ubiór, demonstrował abnegację. Tyrmand zupełnie do tego obrazu nie pasuje.

Pomimo fatalnych problemów z aprowizacją, udawało mu się wyróżniać wyglądem. Wynikało to niewątpliwie z zamiłowania do stylu anglosaskiego, z umiejętności docenienia piękna dobrej mody (zarówno męskiej, jak damskiej). Zarazem stanowiło antykomunistyczną deklarację, sprzeciw wobec bylejakości wymuszanej estetyką socrealistyczną i nieracjonalną gospodarką. Każda część garderoby mogła wtedy nabrać politycznego znaczenia: „skarpetki w kolorowe paski są wśród młodzieży manifestem i uniformem. O takie skarpetki toczą się heroiczne boje z komunistyczną szkołą, z komunistycznymi organizacjami młodzieżowymi, z systemem.” – tak pisał w „Dzienniku”.

bazar różyckiego
Bazar Różyckiego, lata 50. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na ciuchy (między innymi po skarpetki) chodzili nie tylko osiemnastoletni wywrotowcy: „Na praskim placyku pokrytym kolorowymi szmatami tłoczą się żony komunistycznych dygnitarzy, słynni architekci na usługach rządu, poeci opiewający jeszcze wczoraj Stalina i muzycy wymieniający tysiące złotych z nagród za rewolucyjne kantaty na parę blue jeans wprost od Macy’s z Nowego Jorku. Rzecz jasna, że »ciuchy« są źle widziane i mogą stanowić ruinę kariery, toteż do pracy chodzi się w zetempowskiej koszuli i w waciaku, a dopiero wieczorem, w »Kameralnej« welwetowa marynarka i krawat swing.”

jitterdancing
Niemiecka młodzież tańczy swing

Sam Tyrmand, rzecz jasna, nie próbował odgrywać normalnie odzianego obywatela. W rozmowie z Mariuszem Urbankiem (zawartej w świetnej książce „Zły Tyrmand”) plastyk Eryk Lipiński wspomina: „bywało tak, że na siedmiu mężczyzn siedzących przy stole sześciu miało na sobie garnitury z tego samego szarego materiału. Jedynego, jaki akurat był w sklepach”. A ten siódmy to Tyrmand, który ubierał się na Pradze albo prosił znajomych o przywiezienie czegoś zza granicy. No i oczywiście namawiał krawców, by koszule z Powszechnych Domów Towarowych, w fasonach produkowanych w setkach tysięcy egzemplarzy, przerabiali na dandysowską modłę.

Nie każdy krawiec był w stanie zrozumieć zachcianki Tyrmanda. Do jego z ulubionych należał Czesław Bitkowski, po wojnie pracujący na Złotej w Warszawie. Tyrmand w „Dzienniku” nakreślił smakowity portret, który mógłby służyć za ilustrację powiedzenia „klient nasz pan”:

Bitkowski
Krawiec Czesław Bitkowski na stanowisku pracy, lata 50. Narodowe Archiwum Cyfrowe

„Na ogół krawcy, gdy im coś zlecić, reagują pod każdą szerokością geograficzną identycznie »Co się pan martwi? – oświadczają. – Już ja panu zrobię, pan będzie zadowolony«… Po czym otrzymuje się gotowe dzieło i na ogół wszystko jest zupełnie nie tak, jak się chciało i jak trzeba. Inaczej Bitkowski. Gdybym powiedział: »Panie Bitkowski kochany, zrobi mi pan spodnie z tej boskiej szarej gabardyny, tylko na lewym kolanie nie zapomni pan wstawić różowej łaty« – odpowiedziałby bez wahania i zdziwienia: »Jasne, panie Tyrmand…« I zimno wyciąłby dziurę w samym środku nogawki, po czym wszył jaką bądź różową szmatę, co dla normalnego krawca równałoby się morderstwu własnego dziecka.”

Tyrmand z estymą wspomina też starszego krawca, specjalizującego się w koszulach, pana Dyszkiewicza, który szył dla polskich dyplomatów i dandysów zarówno przed, jak po wojnie. „Dziś nazwiska są mniej więcej te same, zmianie uległy praktyki elegancji. Wtedy przynoszono lub zakupywano w jego sklepie świeżutkie jedwabie i popeliny. Dziś przynosi się mocno znoszone, sprane koszule do przeróbki, do przenicowania wystrzępionych kołnierzyków i innych wstydliwych poprawek.” Pan Dyszkiewicz za symboliczną opłatą odcinał materiał z dołu koszul, żeby dosztukować z tego nowe kołnierzyki. Te i inne kombinacje sprawiły, że dziennikarz sportowy Jerzy Suszko nazwał Tyrmanda „komandosem Diora, zrzuconym na tyły przeciwnika”.

bikiniarze
Kadry z filmu „Operator was podpatrzył”

Ale jak właściwie ubierał się Tyrmand? Wiązano go z subkulturą bikiniarzy, choć on sam odrzucał tę etykietkę. Na pewno na żadnym z zachowanych zdjęć Tyrmand nie wygląda tak groteskowo jak chłopcy uchwyceni przez twórców kroniki filmowej „Operator was podpatrzył”. Wiadomo jednak, że na przełomie lat 40. i 50. nosił długawe włosy zaczesane do tyłu, marynarki mocno wypełnione w ramionach, przykrótkie spodnie i oczywiście kolorowe skarpetki. Grał jednak w zupełnie innej lidze niż bikiniarze.

W archiwach można też znaleźć zdjęcia zrobione tuż po wojnie, gdy Tyrmand robił karierę jako reporter (pracował wtedy dla „Przekroju”, zapewne najbardziej kosmopolitycznego czasopisma w Polsce). Nosi na nich krawaty w paisley albo pasiaste knity, koszule z długimi wyłogami (charakterystyczne dla mody lat 40.) i jasnoszare marynarki o szerokich klapach, wykonane z szorstkiej wełny. Niczym się nie różni od eleganckich Anglików z tamtej epoki.

Jak w rozmowie z Urbankiem zauważyła Józefa Hennelowa (która razem z Tyrmandem pracowała w „Tygodniku Powszechnym”), w latach 50. zdarzało mu się wyglądać jak negatyw przeciętnego mężczyzny. Kiedy wszyscy nosili białe koszule do ciemnych marynarek, Tyrmand przychodził w czarnej koszuli i jasnej marynarce. Ale zazwyczaj nosił się bardziej klasycznie, co nie znaczy: nudno. Jego garderoba była dość zróżnicowana – od ciemnych garniturów z cienkiej wełny po jasne i ciężkie. Nie stronił też od dwurzędówek. Co ciekawe, nie zauważyłem, aby nosił poszetkę, za to przyciągają oko różnorodne krawaty.

Gustaw Holoubek i Leopold Tyrmand
Gustaw Holoubek i Leopold Tyrmand w filmie Janusza Morgensterna „Jutro premiera”

W 1965 roku Tyrmand wyjechał z Polski. Był już wtedy poczytnym pisarzem, autorem eseistycznej książki „U brzegów jazzu”, scenariusza filmu „Naprawdę wczoraj” (w roli głównej Andrzej Łapicki), a przede wszystkim – sensacyjnej powieści „Zły”. Ta kultowa książka osiągała astronomiczne ceny na rynku wtórnym, również w wydaniach domowych, to znaczy przepisana na maszynie, poza oficjalnym obiegiem. Na emigracji Tyrmand nie odnosił podobnych sukcesów, choć trzeba podkreślić, że z czasem wywalczył sobie stałe grono czytelników wśród konserwatystów w USA (tam właśnie osiadł, w Rockford w stanie Illinois).

Tak, wśród konserwatystów, bo ten sam Tyrmand, który w Polsce był liberałem i miłośnikiem kultury popularnej dekadenckiego Zachodu, w Stanach Zjednoczonych zajął pozycję odmienną – ostro krytykował przemiany społeczne i polityczne. Twierdził wręcz, że musi obronić degenerującą się Amerykę przed nią samą (więcej na ten temat w książce Katarzyny Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego pod tytułem „Tyrmand i Ameryka”).

Tyrmand archiwum rodzinne
Z archiwum rodzinnego Tyrmandów

Paradoksalnie styl Tyrmanda stał się wtedy bardziej każualowy. Na wielu fotografiach widujemy go bez krawata, w skromnym fularze do ciemnej koszuli i marynarki albo po prostu w longsleeve’ie. Uwagę zwraca też zamszowa kurtka – taki ubiór był w latach 70. szalenie modny. Tyrmand w tym okresie wcale nie trzymał się elegancji w najbardziej klasycznym wydaniu, choć właśnie ona pasowałaby do konserwatywnego wizerunku. To niby błahostka, ale po trosze pokazuje, jak skomplikowaną był postacią.

Na zakończenie warto podkreślić rzecz bardzo ciekawą z perspektywy odbiorcy dzisiejszych mediów. Tyrmand – urodzony w 1920 roku! – należał w powojennej Polsce do nielicznych, którzy uważali, że boks, tenis, motoryzacja czy kino popularne to tematy dla ambitnego publicysty. Gdyby przyszedł na świat parę dekad później, byłby pewnie twórcą wysokiej klasy artykułów dla magazynów lifestyle’owych. Myślę o tekstach w rodzaju esejów o winie Marka Bieńczyka czy felietonów kulinarnych Wojciecha Nowickiego. Brakuje nam tego typu treści. I brakuje Tyrmanda. Szkoda, że nie mógł nam towarzyszyć po 1989 roku, w prasie i telewizji. Na pewno miałby wiele do powiedzenia.

Zobacz też:

Bohdan Tomaszewski mistrz zestawu klubowego 

Andrzej Łapicki – siła prostoty

[embedplusvideo height=”450″ width=”450″ editlink=”http://bit.ly/1QkTNYd” standard=”http://www.youtube.com/v/PDJ7G-ItePg?fs=1″ vars=”ytid=PDJ7G-ItePg&width=450&height=450&start=&stop=&rs=w&hd=0&autoplay=0&react=1&chapters=&notes=” id=”ep1427″ /]

Jeśli czytasz mojego bloga, odwiedź także mój sklep

Przejdź na zackroman.com
Zack Roman Zack Roman
Jasnoszara marynarka Grant w kratę windowpane
Popover one piece denim blue
Szare spodnie z bawełny
Błękitny bawełniany sweter
Zamknij

Zapisz się do mojego newslettera

Zamknij