Tydzień prezentów w Zack Roman - codziennie 20% rabatu na jedną wybraną kategorię! Obserwuj nasz profil na FB oraz nasz sklep!

Zapisz się do newslettera!

Bawełna seersucker i Pitti Uomo

Lipiec 16, 2017
4 komentarze

Ma dyskretny urok jasnych barw i wyjątkowej faktury. Bawełna seersucker to doskonała tkanina na lato. Świetnie sprawdziła się podczas Pitti Uomo.

Niewiele jest materiałów, które tak bardzo kojarzą się ze słoneczną pogodą. Bawełna seersucker świetnie oddycha i ma wyraźnie nieformalny charakter, tak pożądany w okresie letnim. W Polsce tkaniny tego rodzaju należą do rzadkości, więc tym bardziej warte są uwagi eleganckich mężczyzn.

Mój garnitur seersucker

Projektując własny garnitur z kory na targi Pitti Uomo, zdecydowałem się na klasykę gatunku – biały seersucker w granatowe prążki. To popularne zestawienie barw przełamałem poprzez wybór fasonu. Z bawełny seersucker najczęściej szyje się garnitury jednorzędowe z klapami otwartymi. Ale znacie moją chęć eksperymentowania, no i od kilku już lat rosnące zainteresowanie włoskim krawiectwem.

Zdecydowałem się na garnitur we włoskim stylu, z lekką konstrukcją. Został uszyty w moim butiku Zack Roman, przy Niecałej 7 w Warszawie, w ramach usługi made to measure. Klapy są szerokie, rękawy dość wąskie, a talia została wyraźnie zaznaczona. To efektowny krój. Ale formalność dwurzędówki jest oczywiście przełamana przez styl tkaniny.

Mój garnitur z seersucker zdobył duże uznanie na Pitti Uomo we Florencji. Pojawił się w kilku publikacjach w Vogue (m.in w francuskiej, włoskiej oraz angielskiej edycji) oraz GQ. Nie zabrakło go też na Instagramie i Facebooku. Garnitury z seersuckera okazały się zresztą hitem tegorocznych targów. Wystąpili w nich m.in.: Monika Kamińska (na zdjęciach ze mną), Bernhard Roetzel oraz Gui Bo.

Zestaw uzupełniłem granatowym popoverem, czyli nieformalną koszulą rozpinaną do połowy. Wybrałem ciemny kolor, bo delikatne barwy lubię uzupełniać czymś bardziej wyrazistym. Do większości seersuckerów pasować będą granatowe, grafitowe, brązowe i butelkowe krawaty. Ale oczywiście możliwych kombinacji jest wiele i dużo zależy od okoliczności. W sartorialnym towarzystwie można sobie pozwolić na bardziej kontrowersyjne zestawienia.

Szczególny charakter bawełny seersucker

O ile do lnianych garniturów jesteśmy już przyzwyczajeni, o tyle seersucker od razu przyciąga oko. Ta tkanina nazywana jest także korą oraz… bawełną gofrowaną – ze względu na fakturę, która skojarzyła się komuś z popularną przekąską. Właśnie to karbowanie, trwałe zmarszczki na tkaninie decydują o jej charakterze. Szczególny splot bawełny zapewnia jej naturalny strecz i interesujący wygląd.

Po angielsku seersucker jest czasami określany przymiotnikiem crispy, co można przetłumaczyć jako chrupki, szeleszczący, rześki, świeży. Myślę, że to doskonale oddaje naturę tej tkaniny – jej specyficzny chwyt i walory wizualne.

Symbol amerykańskiej swobody

Fot. Christian Vierig (Styleograph)

Dzięki swojej oryginalności seersucker stał się popularny w Stanach Zjednoczonych, wśród studentów Ivy League w latach 30. XX wieku. Amerykańscy dandysi i zwolennicy stylu preppy pokochali garnitury z kory. Już wcześniej zresztą noszono je chętnie w południowych stanach, bo po prostu seersucker sprawdza się w wyższych temperaturach i pięknie współgra z mocnym słońcem.

Generalnie garnitury z kory są uważane za zbyt mało formalne, by można się w nich było pokazać w oficjalnych sytuacjach. Ale czasami pojawiają się próby przełamania tej konwencji. Sven Raphael Schneider przytacza anegdotę z 1903 roku, kiedy Joseph Gurney Cannon, lider republikanów, spotkał się z prezydentem Rooseveltem ubrany w garnitur z seersucker. Było to sprzeczne z wyśrubowanymi normami ówczesnego dress code’u i wywołało zdumienie. Ale Cannon wyjaśnił po prostu, że pogoda jest „cholernie gorąca”.

Do dziś wśród polityków i biznesmenów pojawiają się naśladowcy Cannona. Garnitur z kory stał się ikoną nieformalnej, swobodnej elegancji. A żyjemy przecież w czasach rozluźnionego dress code’u, gdy nawet prezydentom i premierom zdarza się występować publicznie w samej koszuli, szczególnie kiedy jest „cholernie gorąco”.

Ja jednak odradzam noszenie bawełny seersucker do biura czy na ważne spotkania. Na letnią wizytę u prezydenta zdecydowanie wybrałbym garnitur z przewiewnej i eleganckiej wełny typu tropik. Za to w sytuacjach mniej oficjalnych – szczególnie w czasie wolnym! – garnitur z kory jest fenomenalnym wyborem.

Przyjemność z prążków

Bawełna seersucker jest tak miła dla oka ze względu na urozmaiconą fakturę i delikatny kontrast jasnych kolorów. Bo typowe dla tej tkaniny są prążki. Być może to od nich pochodzi nazwa tego materiału, która wywodzi się z tradycji Orientu. W perskim sheer oznacza mleko, a shukkar to cukier trzcinowy. Czy zatem nazwa wzięła się od białych i beżowych pasów na dawnych seersuckerach? Można też trafić na inną opinię – mleko miałoby uosabiać miękkość, a cukier chropowatość. Czyli cechy, które znalazły zaskakujące połączenie w tej tkaninie.

Tak czy inaczej bawełna seersucker najczęściej ma prążki. Generalnie bazowym kolorem jest biały, z którym zestawia się pastelowe barwy – błękit, zieleń, żółcień, pomarańcz, róż, lawenda… Ciekawostką są seersuckery w jasną kratkę vichy, oferowane m.in. przez Scabala. Polecam obejrzeć nastrojowy film od Scabala o bawełnie seersucker. Garnitur z tkaniny z tego próbnika można zamówić w butiku Zack Roman. W ofercie innej firmy tkaninowej Gladson (dostępnej także w butiku) są natomiast niecodzienne seersuckery w kolorze granatowym i … czarnym.

Niezależnie od zestawu seersucker ma w sobie niezwykłą lekkość. Od takiej tkaniny aż trudno oderwać wzrok. Wprost idealnie nadaje się na wiosnę i lato – szczególnie wtedy, gdy jest „cholernie gorąco”.

Fot. Robert Spangle

4 komentarze

Podobne wpisy

Letnie klimaty: Len i sizal

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale ostatni raz prezentowałem tu własną stylizację… we wrześniu 2014 roku. Trudno o lepszy pretekst do zaprezentowania na blogu nowego zestawu niż wizyta na ...

Modny mundur

Często patrzy się na ubiór wojskowy jak na obiekt spoza świata mody. To błąd. Moda miała poważny wpływ na wyposażenie armii i to od czasów najdawniejszych. (Autor: Łukasz Łoziński)

Nie przegap żadnego wpisu! Zapisz się na newsletter e-mail
  • Nie dało się nie zauważyć, że na ostatniej edycji Pitti było znacznie więcej seersuckera niż w poprzednich edycjach. I rzeczywiście Państwa propozycje mocno się wyróżniały, co z pewnością jest powodem do dumy.

    Ciekawe, czy seersucker był „hitem” tylko na placyku, czy też na samych targach, co mogłoby m. in. poskutkować zwiększeniem jej dostępności w kolekcjach RTW?

    • Myślę, że będzie więcej w RTW w kolejnych sezonach ale mam wątpliwości czy aby na pewno w Polsce ;)

  • Miro

    Zdaje się, że ta tkanina w polskim RTW jest białym krukiem. Chyba mentalnie jeszcze Polacy się do niej nie przekonali.
    W Próchniku jest jeszcze teraz niezła marynarka w dobrej cenie (nabyłem). Nie umiem ocenić jakości tkanina, bo to jedyna, jaką miałem w ręce, ale zdaje się całkiem OK. Tylko faktura/prążki jest nieco mniej „gęsta”/zgrzebniejsza. Ma pełną wiskozową podszewkę i średnią konstrukcję – więc bardziej na wiosnę niż lato. Proporcje, klapy też poprawne.
    Ładny kolor prążków (z ciekawie przebijającymi prążkami poprzecznymi, umieszczonymi na drugiej stronie tkaniny) – biel i przygaszony granat.
    Oczywiście Próchnik nie podaje informacji, że to seersucker – przed kupnem sam to stwierdziłem po zdjęciach. Kompletny brak marketingu – prawdopodobnie z podstawowym choćby opisem by się sprzedała dużo lepiej – ale pewnie dusigrosze nawet na opisy nie chcą nic wydać. A może (wielce prawdopodobne -podpowiadają mi to rozmowy telefoniczne z nimi) obsługa tego sklepu internetowego nie zna się prawie wcale na tkaninach.

    Tu mam pytanie do Autora – czy każdy seersucker wyraźnie szeleści, wydaje takie szorstkie odgłosy np. przy pocieraniu rękawa o korpus? Bo wyczytałem, że są różne technologie produkcji tej tkaniny.

    Swoją drogą ta tkanina z Próchnika nie przypomina za bardzo kory bawełnianej pościelowej (do której niektórzy porównują seersucker) – jest znacznie sztywniejsza.

  • Marcin

    Aż się dziwię, że jeszcze nie było choć króciutkiego wpisu o stylu księcia Williama. Moim zdaniem ubrany był bez zarzutu ale może jednak Szarmant wypatrzył jakieś niedociągnięcia (?) :)