Walter Szarmant przemierzał ciemne ulice przedmieść miasta oświetlone mdłym blaskiem latarni. Znajdował się już blisko swego celu, a mianowicie rezydencji sir Anthony’ego Somerseta, który urządził niewielkie, nieformalne przyjęcie z okazji jego powrotu do kraju. Zaproszenie, dzięki któremu można dostać się do domu przyjaciela, znajdowało się w jego prawej kieszeni. Walter ubrany był w granatowy garnitur wykonany z czesankowej wełny, białą koszulę z wykładanym, szerokim kołnierzykiem oraz czarne wiedenki. Całości dopełniały biała, lniana poszetka, srebrny krawat, czarna fedora oraz skromny, biały goździk w butonierce. W przekonaniu Waltera był to najbardziej odpowiedni nieformalny strój na wieczór.
W końcu stanął przed domem utrzymanym w stylu art déco należącym do sir Anthony’ego. Spojrzał na zegarek – była za minutę dziewiętnasta. Stanął pewnie przed dębowymi, przytłaczającymi drzwiami i nacisnął przycisk dzwonka. Rozległ się niski, głęboki dźwięk. Po chwili drzwi otworzył lokaj Jenkins w tradycyjnym wieczorowym stroju służącego – fraku bez jedwabnych wyłogów ani lampasów na spodniach oraz z metalowymi guzikami noszonym wraz z czarną kamizelką i białą, batystową muszką. Zlustrował ubiór Waltera i rzekł: Przykro mi, ale pan nie ma odpowiedniego stroju. Jak to? – zapytał Walter. – Na zaproszeniu jest napisane: strój nieformalny. – Zaczął pokazywać lokajowi napis w prawym dolnym rogu kartki. Jest jednak wieczór. Żegnam Pana – chłodno opowiedział lokaj i zatrzasnął Walterowi drzwi przed samym nosem.
Walter Szarmant podrapał się w głowę w zakłopotaniu, nie wiedząc, co o tym sądzić. Obrócił się na pięcie i już miał odejść, kiedy za sobą usłyszał spokojny głos sir Anthony’ego Somerseta: Dobry wieczór, Walter. Możesz wejść. Gospodarz ubrany był w ciemnogranatowy smoking z czarną muszką, kamizelką, frakową koszulą i lakierowanymi pantoflami wieczorowymi z kokardkami. Po przywitaniu się i wejściu do środka Szarmant zapytał: Nie rozumiem. W zaproszeniu było napisane, że obowiązuje strój nieformalny. – Zgadza się – odpowiedział sir Anthony. Strój nieformalny wieczorowy, czyli smoking z pasem oraz plisowaną koszulą z wykładanym kołnierzykiem. Nie znałeś tej zasady? Walter zasępił się: Czemu wobec tego założyłeś kamizelkę i koszulę frakową? Ja zawsze takie noszę – przyjaciel skwitował, uśmiechnął się i skierował się w stronę pokoju, z którego dochodziły dźwięki fortepianu i trąbki.
Jakie faux pas popełnił Walter Szarmant? Czy smoking, frak, a może tylko garnitur założą goście na wieczorne wesele księcia Williama (Wilhelma) i Kate Middleton? O tym poniżej.
Na zaproszeniu dla Waltera napisane było: strój nieformalny, a czy takim strojem nie jest właśnie garnitur? Aby potwierdzić, że Walter ubrał się nieodpowiednio, należy przedstawić tradycyjną, aczkolwiek dziś nieco zapomnianą klasyfikację formalności strojów – taką, jakiej na pewno używał sir Anthony Somerset. Klasyfikacja strojów wywodzi się z pierwotnego podziału na full dress (frak oraz surdut) i undress (wszystko, co było od nich mniej formalne). W epoce edwardiańskiej stworzono podział na stroje formalne i nieformalne. Był on jednak bardzo podobny do klasyfikacji pierwotnej. Była to klasyfikacja niedokładna, jako że znakomitą większość ubiorów zaliczano do kategorii strojów nieformalnych. W latach 30. XX wieku utworzono kategorię ubiorów półformalnych, do których zaliczono smoking (strój półformalny). Smokingi nieformalne również nie były rygorystycznie używane po zmroku w sytuacjach nieformalnych. Ta klasyfikacja strojów, choć nieco zapomniana, wciąż obwiązuję. Wielu być może to zdziwi, ale garnitur jest strojem nieformalnym i niezalecanym do noszenia po zmroku.
Wszystkie stroje z wyjątkiem tych, które należą do kategorii casual (ubranie swobodne w stylu sportowym), dzielą się na wieczorowe oraz dzienne. Wielu zapyta jak się ubrać na imprezę? Oto nasza propozycja dla eleganckich mężczyzn. W niniejszym wpisie zajmiemy się tylko strojami, które można nosić jedynie po godzinie osiemnastej bądź po zmroku. Strojem formalnym wieczorowym jest frak. Oto dzisiejszy standard:
Skrótowo: składa się z czarnej bądź ciemnogranatowej marynarki frakowej z wyłogami zamkniętymi pokrytymi jedwabiem oraz sześcioma guzikami z przodu, dwoma z tyłu (nad szlicem) i czterema na każdym rękawie pokrytymi tym samym rodzajem materiału, co wyłogi. Spodnie są w tym samym kolorze i z tego samego materiału co marynarka, nie mają mankietów, za to powinny mieć zakładki i dwa wąskie lampasy na szwach bocznych. Noszone są na szelkach. Kamizelka powinna być biała i wykonana z piki oraz mieć klapy. Musi też bezwzględnie być wieczorowa, czyli zapinana dość nisko. Kamizelkę zapina się z reguły na spinki, może być ich od trzech do czterech. Modele jedno- i dwurzędowe są spotykane. Koszula powinna mieć sztywny gors zapinany na jak najmniejszą liczbę spinek, sztywne pojedyncze mankiety na spinki oraz odczepiany, krochmalony, wysoki kołnierzyk frakowy. Nie muszę chyba mówić, iż koszula powinna być biała. Kolejny element to biała muszka, najlepiej wykonana z tego samego materiału, co kamizelka.
Buty powinny być bezwzględnie czarne, wykonane z lakierowanej skóry. Większość osób założy wiedenki, aczkolwiek ja polecam wieczorowe pantofle – czółenka.
Skarpetki, a właściwie pończochy powinny być czarne i jedwabne. Jeśli chodzi o akcesoria, butonierka, poszetka, szelki, rękawiczki oraz opcjonalny szalik (http://www.szarmant.pl/akcesoria/bialy-szalik) powinny być białe. Płaszcz powinien być ciemny i należy nosić go do fraka zawsze, nawet latem. Preferowany model to Chesterfield, a w ciepłe dni peleryna operowa. Kapelusz to czarny cylinder z jedwabnego pluszu albo składany szapoklak. Zegarek powinien być kieszonkowy, najlepiej noszony nie na dewizce w kieszeni kamizelki, ale w kieszeni spodni na specjalnej taśmie zegarkowej. Do fraka można nosić też laseczkę – powinna być cała czarna.
Zarówno strojem półformalnym, jak i nieformalnym wieczorowym jest smoking. Obie wersje jednak nie są jednakowe. Zacznijmy od tej pierwszej, którą w naszym opowiadaniu nosił sir Anthony:
Standardowo marynarka jest czarna bądź ciemnogranatowa z zamkniętymi lub szalowymi wyłogami pokrytymi jedwabiem, jednorzędowa z jednym guzikiem z przodu i czterema na każdym rękawie pokrytymi tym samym jedwabiem co wyłogi. Kieszenie nie mają patek.
Spodnie są wykonane z tego samego materiału co marynarka, nie mają mankietów, ale powinny mieć zakładki i wąski lampas na szwie bocznym z tego jedwabiu, którym wyłożone są wyłogi. Kamizelka ma taki sam kształt, jak ta do fraka, jednak częściej jest czarna i wykonana z jedwabiu (który znajduje się na wyłogach i guzikach) lub wełny. Biała, pikowa kamizelka nie jest również błędem. Koszula winna być taka jak do fraka. Muszka musi być wykonana z czarnego jedwabiu tożsamego z tym na wyłogach. Buty i skarpetki jak do fraka.
Butonierka może być biała lub czerwona. Poszetka powinna być biała. Szelki mogą być czarne lub białe. Rękawiczki mogą być białe lub szare. Płaszcz (nie trzeba go nosić zawsze) i zegarek – patrz frak. Preferowany kapelusz to czarny homburg.
To była wersja półformalna smokingu. Występuje jednak także odmiana nieformalna, o takiej samej formalności jak garnitur, którą powinien był założyć Walter. Występuje ona w trzech rodzajach:

a) smoking jak w wersji półformalnej, jednak noszony z pasem smokingowym oraz plisowaną koszulą z wykładanym kołnierzykiem
b) smoking dwurzędowy, zazwyczaj noszony z nieformalną koszulą, bez kamizelki czy pasa. Powinien mieć cztery guziki z zapinanym jednym bądź dwoma.
c) smoking letni, może być jedno- lub dwurzędowy, w pierwszym wypadku noszony najczęściej z pasem smokingowym. Koszula zazwyczaj jest nieformalna. Kolor marynarki to zazwyczaj kremowy
Zastanówmy się nad okazjami, na które powyższe stroje można założyć.
a) co do fraka, jest to raczej trudne przedsięwzięcie, jako że nie jest on już wymagany na
uroczystości, w których bierze udział przeciętny Kowalski. Pierwsze, co przychodzi na myśl to własny ślub czy też wesele. Inna opcja to uroczysty bankiet, bal czy kolacja, niekoniecznie nawet w wielkim gronie. Frak jest również najbardziej tradycyjnym ubiorem do opery.
b) smoking półformalny można nosić na wszystkie okazje, na które można nosić frak oraz do podobne do nich, o nieco mniejszym stopniu formalności. Nadaje się także do teatru czy filharmonii. Można też „zaokrąglać” w drugą stronę; półformalny smoking może z powodzeniem służyć jako strój nieformalny.
c) smoking nieformalny tradycyjnie przeznaczony był do noszenia, co wieczór w nieformalnych okolicznościach. Garnitur był zarezerwowany na dzień (ang. lounge suit). Obecnie jednak oficjalnie nie rozróżnia się smokingu nieformalnego od jego wersji półformalnej i nikt nie obrazi się, jeżeli będziemy stosować oba rodzaje zamiennie. Osoby noszące garnitur codziennie zachęcam jednak do jego zmiany po zmroku na smoking.
Strój przepisowy (ang. Dress code) na ślub księcia Williama (Wilhelma) i Kate Middleton jest następujący: uniform, morning coat i lounge suit. Tłumaczymy to, jako mundur, żakiet i garnitur wizytowy. O tych strojach napiszemy w czwartek. Sam ślub odbędzie się w piątek 29 maja o godzinie 11 przed południem w Opactwie Westminsterskim w Londynie. Wieczorem po ślubie zostanie zorganizowane prywatne przyjęcie (ang. private dinner) w Pałacu Buckingham. Jego gospodarzem będzie ojciec pana młodego książę Karol (Prince Charles). Dress code na tę uroczystość nie został podany do publicznej wiadomości, ponieważ jest to prywatne przyjęcie dla rodziny królewskiej i jej najbliższych przyjaciół (ok. 300 osób). Etykieta dyktuje, aby po ślubie, podczas wesela, po zmroku przebrać się w stroje wieczorowe. Jest to jednak dość kłopotliwe. W kontekście królewskiego ślubu, myślę, że część gości faktycznie zmieni swój strój na wieczorowy smoking, a jeszcze lepiej (i poprawniej) frak, a część „pójdzie na łatwiznę” i pozostanie w garniturze. Przyjście na wieczorne przyjęcie w żakiecie będzie niestosowne. Żakiet (ang. morning coat) w angielskiej nazwie ma wyraźnie zaakcentowane słowo morning (poranny). Książę William (Wilhelm) będący w służbie czynnej, ubrany będzie w mundur wojskowy. Mundur jest to strój zarówno dzienny, jak i wieczorowy. Dzięki temu William nie będzie musiał się fatygować zmianą ubioru.
Epilog:
Walter czuł się dziwnie w garniturze pośród towarzystwa w smokingach; choć lubił pić szkocką whisky i słuchać swojsko brzmiących ragtime’ów, nie był w najlepszym humorze. Podniósł się z fotela i wspomniał o tym na stronie gospodarzowi. Sir Anthony odpowiedział: Cóż – za nieznajomość klasyfikacji strojów się płaci. Mogę Cię jednak chyba nieco pocieszyć i dyskretnie pokazał dłonią w kierunku jednego z gości – starszego jegomościa, wielbiciela nowoczesnych, bardzo nieformalnych ubiorów – sir George’a Weatherby’ego. Jego buty były brązowe!
Na zdjęciu numer 1 aktor Maciej Skuratowicz. Smoking ze zbiorów Waltera
Fot: Maciej Cioch.




Ja podałem część mojej klasyfikacji w tym wpisie (a część będzie w następnym) i stanowczo sprzeciwiam się noszeniu smokingu, tuxedo, dinner jacket, dinner suit itp. w dzień. Są to zgodnie ze swoim "rodowodem" stroje wieczorowe i można je nosić jedynie po zmroku bądź po godzinie (przyjęto ogólnie) 18.
Dress code na zaproszeniu Waltera jest taki, a nie inny, ponieważ wiedziałby on raczej co oznacza Black Tie i ubrałby się poprawnie, a wówczas opowiadanie straciłoby sens.
Pozdrawiam, Dr
Jaka jest różnica między dinner jacket a tuxedo?
Po kilku wpisach mogę stwierdzić – nie podobają mi się fabularyzowane wstępy (tutaj też zakończenie), wytwarzają moim zdaniem atmosferę niepotrzebnego nadęcia, poza tym są też zwyczajnie literacko kiepskie, kojarzą mi się z kioskową beletrystyką.
Jak na razie, to pierwszy negatywny komentarz. Jeśli pojawi się ich więcej, to oczywiście rozpatrzymy tą kwestię. Wydaję mi się, że jest odwrotnie. Dzięki fabularyzacjom unikamy encyklopedycznych wpisów i przybliżamy czytelnikom świat męskiej elegancji w mniej schematyczny sposób.
Po drugie, najważniejsze, przygody Waltera sprawiają nam dużą frajdę. W tym wpisie jest być może za długi wstęp. Epilog to będzie raczej wyjątek. Pomysł autora wpisu.
Nie jestem jakimś literatem, aczkolwiek wydaje nam się, że większości czytelników one się podobają.
O różnicy między dinner jacket a tuxedo (jego zdaniem) Pan Potkansky pisał w komentarzach pod wcześniejszym wpisem.
Pozdrawiam, Dr
Żakiet (morning dress, morning coat) jest strojem dziennym. Strojami wieczorowymi są smoking (w tym tuxedo oraz dinner jacket, dinner suit) oraz frak.
Pozdrawiam, Dr
O historii marynarki smokingowej można przeczytać w angielskojęzycznej wersji Wikipedii:
http://en.wikipedia.org/wiki/Smoking_jacket
Natomiast pojawienie się Tuxedo (Tux) jest wyjaśnione krótko, jasno i przystępnie na stronie internetowej Henry'ego Poole'a:
http://www.henrypoole.com/henry_poole_story/the_t…
Sporu o palmę pierwszeństwa nie rozstrzygnę, ale pozwolę sobie podać źródło cytatu:
http://inventors.about.com/od/tstartinventions/a/…
Nie jestem też specjalistą od różnic terminologicznych, występujących w Anglii i Ameryce, ale anonimowa notka na ww. stronie internetowej Poole'a podaje: "the dinner jacket became known as a Tuxedo or Tux in America".
Przepraszam, ale ja z tym cytatem nie mam nic wspólnego. Nie zajmuję się oceną pracy nieznanych mi krawców na podstawie zdjęć publikowanych przez zarejestrowanych członków forum bespoke ani pisanymi do nich komentarzami. Interesuję się modą męską w XIX i na początku XX w. na użytek prywatny. Czasem intensywnie dyskutuję z Autorem tego wpisu o nicku Dr Kilroy.
Pozdrawiam
Krakus
Ja za to mam ten cytat w moim podpisie na Forum Bespoke.
Pozdrawiam, Dr
No proszę -pojawił się ekspert od "kioskowej beletrystyki"
Jakoś mnie nie dziwi, że Anonimowy
..Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania, głosy krytyki są istotne ale myślę, że akurat w tej kwestii nie ma co przesadzać – w końcu to nie jest blog literacki.
Pozdrawiam wszystkich, Anonima również!
S.
Przyznam że się pogubiłem Jak dotąd uważałem że:
Smoking (POL) = Dinner Jacket (UK) = Tuxedo (USA)
Wyraźnie jest napisane w mailu od Finishing School "In some parts of the world a tuxedo is known as a dinner jacket". Czyli w niektórych częściach świata tuxedo jest jednak znane jako dinner jacket. Czyli tuxedo = dinner jacket.
Peter jeśli my używamy słowa smoking w Polsce to w jego polskim znaczeniu. Smoking to dla nas, to co dinner jacket dla Anglików. W Anglii jest też tzw 'smoking jacket' zrobiony w całości z jedwabiu lub aksamitu, która nie tłumaczy się na polski jako smoking. Gmatwa to trochę sytuację i może tu jest problem. Dr Kilroy pisząc o smokingu nie ma na myśli angielskiego 'smoking jacket', który tradycyjnie zakłada się podczas palenia cygar po obiedzie w pokoju specjalnie do tego przeznaczonym. On pisząc smoking po polsku ma na myśli 'dinner jacket', a nie 'smoking jacket'. Jest to poprawne, bo my w Polsce określamy dinner jacket jako smoking i jak słusznie zauważyłeś określenie smoking na dinner jacket pochodzi z Niemiec. Polskiego określenia na angielską 'smoking jacket' chyba nie ma. Nazwałbym to zgodnie z oryginałem marynarką do palarni:
http://en.wikipedia.org/wiki/Smoking_jacket
Pozwolę sobie znów zauważyć, że określenie "semi-formal dress" ma amerykańską proweniencję. Terminy "smoking jacket", "dinner jacket" czy "Tuxedo (Tux)" znam jedynie z literatury i for internetowych, więc nie miałem pojęcia o ich zróżnicowanym znaczeniu na Savile Row.
Peter,
W Twoim cytacie jest wyraźnie napisane że dinner jacket to tuxedo i że w Ameryce często niepoprawnie używa się określenia tuxedo nie tylko na dinner jacket.
The first gentleman misinterpreted and told all of his friends that he saw a man wearing a jacket without coattails called a tuxedo, not from Tuxedo.[3] Two years later,[4] it gained the name dinner jacket (DJ) in Britain, a name it has also kept in the northeastern United States.[citation needed]
While in America the new garment was initially called a tuxedo, the term has since been inaccurately used, particularly in America, to denote any form of formal or semi-formal dress including white tie, morning dress, and strollers.[citation needed]
Czlowiek pragnie ulatwic sobie zycie w kazdej jego dziedzinie. Dlatego widzimy, ze z uplywem lat stroje formalne odchodza w cien zapomnienia a stroje mniej formalne staja sie formalnymi. Purysta powie, ze "pieniadz gorszy zawsze wypiera z rynku pieniadz lepszy" i bedzie mial – w jakims sensie – racje. Lecz tak juz jest, ze czlowiek dazy do wygody rowniez w dziedzinie stroju. Niezaleznie od podzialow dziewietnastowiecznych, ciemny garnitur jest powszechnie uznawany za stroj jak najbardziej formalny. Aby dostrzec jak szybko nastepuja zmiany w tej dziedzinie wystarczy popatrzec na zdjecia znanych ludzi na oficjalnych imprezach z lat 50/60 i obecnie. Za jakies 20 lat, to co dzisiaj jest casual – dzinsy i blazer, bedzie uznawane za stroj wieczorowy (wrecz formalny)
Szczerze mówiąc nie wierzę w aż tak szybki i kuriozalnie destrukcyjny postęp procesu, który opisuje Grzegorz. Degrengolada w zakresie kultury i strojów miała już miejsce w historii setki razy – nigdy natomiast nie wyparła strojów formalnych (szeroko pojęte eleganckie stroje) z powszechnego obiegu. Ich się po prostu nie da wyeliminować jako że oprócz wygody strój spełnia inną, równie ważną funkcję – jest wyznacznikiem statusu osoby go noszącej.
Być może za kilkadziesiąt lat nie będzie nosiło się garnituru, ale jakaś forma stroju formalnego pozostanie – niekoniecznie też musi być szczególnie wygodna.
Witam,
Masz +Immune+ rację. Warto jest poczytać rozważania, dlaczego frak, a nie kontusz? W swoim czasie też mieliśmy różne rewolucje i dyskusje – odnosząc się oczywiście do nowszych czasów.
Spodnie to wymysł barbarzyńców i koczowników.
Odbudowując tradycję moglibyśmy odwoływać się do dowolnego okresu.
Zresztą, czy się nam to podoba to nie (mnie nie), dżinsy weszły na salony. Również na bespoke.pl przyuważyłem stwierdzenie, że w święta lepsze ładne dżinsy i kurtka, niż średni lub kiepski garnitur.
pozdr.Vslv
Popieram gccg i zgadzam się z jego podobnymi wypowiedziami na forum bespoke.pl. Rozumiem, że ten blog poświęcony jest "wyższej elegancji", stąd promocja fraka i smokingu, ale fakty są faktami. Każdy strój formalny bądź półformalny miał w historii swój debiut i byc może kiedyś zejdzie ze sceny. Rzymianie fraka nie znali; za króla Kazimierza również ubierano się inaczej. Po prostu – świat się zmienia. Negowanie ciemnego garnituru jako stroju – przynajmniej – półformalnego jest nieporozumieniem. Frak moim zdaniem jest strojem już mocno archaicznym (widziałem raz faceta we fraku w filharmonii – na widowni); ponadto, osoby o krótkich nogach w "jaskółce" mogą wyglądac niekorzystnie (ale to już uwaga na marginesie). Dodajmy, że "opowieśc" dzieje się prawodpodobnie w Anglii; w Polsce żakiet czy frak na pewno budziłby niezdrowe emocje. Nie mówię – nie zakładac; trzymajmy jednak perspektywę.
Pytam z czystej ciekawości, jak ubieracie się idąc do opery? Jeżeli nie chodzicie do opery to proszę o odpowiedzi zawierające czysto spekulacyjne informacje.
Mosze – blog nie jest tylko poświęcony wyższej elegancji. Z okazji ślubu pary królewskiej jest po prostu okazja, żeby o tym pisać. Od przyszłego tygodnia, będzie tego zdecydowanie mniej.
Ja jestem coraz bardziej zdania, że nawet jak założę frak (a być może kiedyś obstaluję, bo jestem ekscentrykiem) to innym nic nie powinno być do tego. Żyjemy w czasach że wszystko można. Ok, ale jak założę frak i pójdę w nim do opery to wywołam masę kontrowersji. Większe niż gdybym poszedł w jeansach i bluzie.
Zresztą biały podkoszulek i para jeansów to też już klasyka męskiej elegancji.
Do opery smoking, ale tylko dlatego że siedzę w tej tematyce i mieszkałem w Irlandii, gdzie okazji do chodzenia w smokingu miałem trzy/cztery do roku (bale w Grudniu, imprezy firmowe). Dzięki temu oswoiłem się ze smokingami.
Kowalski nie założy smokingu do opery i to Kowalski jest symbolem naszych czasów, a nie +Immune+ bądź Zaki z bespoke.pl . Panowie noszący smoking do opery, to zresztą też pewna subkultura. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jesteś jakby mniej obcy drugiemu facetowi w operze ubranemu także w smoking. Frak czy też smoking to jest już przeszłość, ale my żyjemy elegancką przeszłością i to jest piękne. Odnośnie fraka: podobno mężczyzna jest najprzystojniejszy, właśnie we fraku i jest to bardzo męskie ubranie.
Hej!
No właśnie, wędrując przez te zawiłości frakowo-smokingowo-guzikowe mało co zapamiętałem i rozbolała mnie głowa.
Coś z czym nie mam kontaktu przynajmniej kilka razy do roku – jest dla mnie, jak space-opera
zupełny odlot.
Nie jestem konsumentem bespoke, jednak szanuję i podziwiam tę było, nie było niszową grupę w naszych polskich realiach.
Chociaż, gdy jest to odległy dla mnie świat, to jednak z przyjemnością czytam, czytuję różne rozważania. Nawet gdyby miałbym to przypłacić bólem głowy.
A wyjście do opery, hmmm…. sam się zastanawiam…raczej byłby to garnitur, lub jakiś koordynowany zestaw. Nie odmówiłbym sobie gry kolorami.
Bardzo wątpię, abym powędrował do jakiejś wypożyczalni bardziej formalnych zestawów.
Szycie na miarę takiego zestawu, to raczej przy potencjalnie częstszym użytkowaniu.
Chociaż z drugiej strony, nigdy nie wiadomo czy los nie zgotuje nam bardzo ekskluzywnego zaproszenia. Wtedy z pewnością jeszcze raz i bardzo dokładnie przestudiuję przygody Waltera.
pozdr.Vslv
No i dopisując jeszcze. Z pewnością nie miałbym oporów i problemów, aby sobie powędrować w jakieś bardzo eleganckie miejsce – w bardzo ekscentrycznym, jak na nasze realia stroju.
No więc właśnie. Dlatego mamy pewne plany założenia Black Tie Club, gdzie dla własnej satysfakcji będziemy spotykać się ubrani w smokingi, a nawet fraki raz na jakiś czas. Będziesz na liście zaproszonych.
Przecież zamiast narzekać, że nie ma okazji należy je stworzyć
To jest, jak najbardziej właściwe podejście. Być może kiedyś dojrzeję i do tego przedsięwzięcia.
A oporów do ekscentrycznego wyglądu nie mam z pewnością.
Przez parę lat zajmując się rekonstrukcją kultury materialnej czasów starożytnych, w takim stroju podróżowałem pociągiem w wiele miejsc w Polsce Nomad. Zdziwienie i rozmowy z współpasażerami były bezcenne
Nawisem mówiąc wszystkie te stroje uszyłem własnoręcznie, czyli jakiś tam kontakt z specyficznie rozumianym bespoke – miałem
Oczywiście do Black Tie Club potrzebowałbym profesjonalisty, jak nie przymierzając Peter.
Ja do opery na tradycyjne przedstawienia zazwyczaj zakładam granatową marynarkę, szare spodnie, niebieską koszulę, krawat i czarne buty. Będę zamiast tego ubierał się w granatowy garnitur i białą koszulę na spinki, gdy te już będę miał (są obecnie szyte). Jednak i w obecnym stroju nie sądzę, żebym raził w Teatrze Wielkim.
Natomiast częściej chadzam do gmachu Teatru Wielkiego na spektakle innej natury, np. przeglądy teatru tańca. Wtedy zdarza mi się ubierać jeszcze mniej formalnie, niż w sposób opisany powyżej (np. bez krawata albo jeansy), bo na tych festiwalach jest zupełnie inna (bardzo nieformalna) atmosfera, sami reżyserzy nie pokazują się często w krawacie.
Chodzę do opery; z braku garnituru (obecnie; z różnych przyczyn) wybieram zestaw koordynowany (ciemna marynarka, szare spodnie), czarne buty, koszula najchętniej biała, krawat, poszetka. Bardziej na miejscu byłby ciemny garnitur i pewnie tak za jakiś czas będzie.
Powyższy komentarz dotyczy również Warszawskiej Opery Kameralnej, ale oni ostatnio mało wystawiają.
Smoking – nie mam nic przeciwko, ale mnie nie przekonuje. Na własny ślub idę w garniturze, smoking w moim przypadku byłby bardziej przebraniem niż ubraniem. Podstawa to czuć się w stroju naturalnie.
Tomek,
Bo to dlatego że (przypuszczam) nigdy go nie miałeś okazji założyć. Ja za pierwszym razem też dziwnie się w nim czułem, ale miałem to szczęście że większość również była w smokingach. Od tego czasu jak jest formalna okazja, to zakładam i świetnie się w nim czuję. Wkraczam w nim zupełnie inny swiat, oderwany od codziennego życia. To jest świetny ubiór. Jest bardzo męski a do tego seksowny. Tak jak o zwykłym garniturze ciężko jest tak powiedzieć, to smoking jest właśnie sexy. Nigdy w życiu tylu komplementów nie zebrałem, jak właśnie nosząc smoking. Jestem bardzo dużym fanem tego stroju i będę go promował na blogu. Marzy mi się smoking dwurzędowy w kolorze midnight blue, albo kremowy na wczasy nad morzem. Tka jak słusznie zauważyłeś, najważniejsze to emanować pewnością nosząc taki wyróżniający się ubiór.
Nie mówię "nie" – po prostu jeszcze nie w tej chwili.
Popieram plany założenia Black Tie Club , bardzo chętnie obstalowałbym na tą okazję nowy frak bądź smoking. Przyznaję, że informacje dotyczące stroju pół-formalnego jak i nieformalnego jakim jest smoking bardzo mnie ucieszyły. Teraz znajdę więcej okazji aby go zakładać. Do opery założyłbym frak, bez żadnych wątpliwości, przez szacunek dla tego przybytku sztuki.
No cóż, jeżeli to byłby Black Tie Club, to musiałby to być smoking, i to koniecznie z czarną muszką.
Pozdrawiam, Dr
Uwaga słuszna i nie chciałbym na te spotkania, zakładać tylko smokingu. Klasyczna męska elegancja, to całe morze możliwości. Nie takie tam sobie: garniturek i krawacik. A co do nazwy ewentualnego klubu, to może: CLASIC CLUB , GENTLEMAN CLUB , KLUB DŻENTELMENÓW, KLUB SZARMANTÓW albo coś podobnego do tego. Myślę że nie przesadziłem.
Popieram założenie Black Tie Club , po to by mieć wiele okazji aby założyć frak bądź smoking. Myślę o tym aby uszyć nowy frak bądź smoking. Informacje na temat stroju pół-formalnego jak i nieformalnego wieczorowego jakim jest smoking, bardo pozytywnie mnie zaskoczyły, teraz mogę praktycznie zakładać go na prawie każdy wieczór w wersji mniej formalnej. Do opery, bezwzględnie założyłbym frak.
Właśnie przeczytałem zajmujący artykuł jak i podpisy: popieram jak najbardziej ideę założenia klubu Black Tie! Z tego co widziałem, tego typu kluby gromadzą eleganckich mężczyzn w innych częściach świata (widziałem zdjęcia z takich zgromadzeń z USA, Anglii, Szkocji, Włoch), popieram jak najbardziej ideę założenia i zorganizowania spotkania smokingowego. Nie wiem, czy od pory ostatniego wpisu temat umarł czy może już w tym kierunku coś ruszyło?